Jeden podpis

Piotr Lech jest jedynym piłkarzem kadry Górnika, który ma konkretną ofertę z innego klubu. Bramkarza z Roosevelta chce od zaraz GKS Bełchatów, który oferuje Górnikowi 100 tysięcy złotych. GKS chce podpisać z Lechem 2-letni kontrakt.
Bełchatowianie już zaczęli treningi, tymczasem w Zabrzu nie zapadła żadna decyzja o przyszłości Lecha, który tak naprawdę potrzebuje tylko podpisu pod zwolnieniem z klubu. Ma bowiem w kontrakcie klauzulę, która pozwala mu odejść, jeżeli pojawi się jakakolwiek oferta w wysokości 100 tysięcy. Takiego zapisu dokonał jeszcze poprzedni prezes, Zbigniew Koźmiński. - W czerwcu, kiedy mieliśmy już duże kłopoty finansowe, a Bartosz Białkowski od nas odszedł, Piotr zgodził się podpisać nowy kontrakt, o 40 procent niższy od poprzedniego. W zamian dostał zgodę na odejście, jeżeli tylko będzie miał okazję - tłumaczy swoją decyzję Koźmiński. - Udało się też coś załatwić przy okazji dla klubu, wpisując kwotę odstępnego. Przecież Piotr ma 38 lat, a w czerwcu i tak byłby wolny. Moim zdaniem Górnik powinien go puścić. Zrobił dla tego klubu bardzo dużo - dodaje Koźmiński.
Sam żadnych dokumentów jednak nie podpisał. - Zadeklarowałem, że w okresie przejściowym, do wyboru nowych władz, nie podpiszę żadnych tego typu dokumentów. To już zadanie dla nowego prezesa - kończy Koźmiński.
Tymczasem Jerzy Frenkiel, który w czwartek został prezesem Górnika, zadeklarował, że chciałby, by Lech wiosną został w Zabrzu. - To bardzo ważny piłkarz dla drużyny. Cenniejszy niż pieniądze, które mamy za niego dostać. Będziemy rozmawiać - stwierdził nowy prezes.
Do rozmowy dojdzie w poniedziałek w samo południe. Do klubu został też zaproszony trener Marek Motyka. Rozmowa ma dotyczyć planów treningowych drużyny (Frenkiel chce, by zajęcia zaczęły się wcześniej niż 16 stycznia), a także personaliów. Można założyć, że "sprawa Lecha" będzie pierwszą, którą przyjdzie rozwiązać nowemu prezesowi. Motyka mówi wprost: - To byłaby wielka strata. Piotr to osobowość tej drużyny. Na boisku i w szatni. Dodaje jednak, że rozgląda się za nowym bramkarzem.
Formalnie Lech jest nie do zatrzymania. Z drugiej strony sam deklaruje, że rozmawiać zawsze można. Propozycja wobec tego doświadczonego bramkarza będzie pierwszym sygnałem, na co stać obecnego Górnika, który - ponoć - ma środki na przetrwanie wiosny. Lech zostanie tylko wówczas, jeżeli dostanie propozycję nie gorszą niż w Bełchatowie i będzie miał gwarancję, że klub jest wypłacalny. Chyba, że Górnikowi na jego zatrzymaniu nie zależy. W takiej sytuacji wystarczy jednej podpis...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online