Forum
 

Czas nastolatków

Kamil i Paweł Królowie mają duże szanse, by od pierwszej minuty wyjść na boisko w najbliższym meczu Górnika z GKS Bełchatów. Dwójka nastolatków ostatnie spotkanie z Łęczną zaczęła na ławce rezerwowych.
Ich pojawienie się na boisku było efektem kontuzji Marcela Liczki (Kamil) i Jacka Wiśniewskiego (Paweł). Nie ma praktycznie żadnych szans, by bardziej doświadczony duet doszedł do siebie na jutrzejszy mecz. I nie tylko. Liczka i Wiśniewski nie zagrają prawdopodobnie już do końca roku. Pierwszy ma naciągnięty miesień, drugi "wolne" ciało w kolanie, które zaczęło przeszkadzać w treningu i grze. - Zabieg chyba nie będzie konieczny, ale o grze mogę zapomnieć. Pojadę jednak z chłopakami na zgrupowanie. Trzeba ich pozytywnie "naładować" - twierdzi doświadczony obrońca z Zabrza, formalnie cały czas będący graczem Cracovii. - Paweł poradził sobie na środku obrony bardzo dobrze, a w jego wypadku każdy mecz to nowe doświadczenie - dodał.

Pierwszy był Wleciałowski
Kamil Król może zagrać na podobnej pozycji, jak w meczu z Łęczną, kiedy miał sporo zadań w drugiej linii. - Miałem oczywiście pomagać w ataku, czego efektem był strzelony gol, ale równie ważne było pilnowanie Wędzyńskiego - zdradza sam piłkarz, którego pierwszy raz na Roosevelta żegnały po meczu brawa. - Mamy satysfakcję, że chłopak się przełamał. Jest w nim coś, co kazało kolejnym trenerom dawać Kamilowi szansę. Przecież wysoki napastnik, który potrafi grać w piłkę, to prawdziwy skarb. Każdy klub szuka takich piłkarzy, a my mamy swojego chłopaka. Nie można go jednak było przekreślać po kilku słabszych meczach - uważa Koźmiński.
Na K. Króla stawiał jako pierwszy Marek Wleciałowski, choć słyszał z tego powodu wiele nieprzychylnych komentarzy. Zmienił go na trenerskiej ławce Marek Motyka i też postawił na 19-latka. - Wypełnia wszystkie powierzane mu na boisku zadania. To rzecz dla trenera niezwykle istotna. Nabrał pewności siebie, nie ma tylu strat, co we wcześniejszych meczach. Ma też świetny start do piłki. w Górnik tylko Brazylijczyk Felipe jest szybszy - zdradza Motyka, powtarzając, że był mocno zdegustowany nastawieniem do Króla Janusza Wójcika.

Różnica zdań
Przypomnijmy, że podczas telewizyjnej transmisji meczu Legia - Górnik, były trener kadry nie zostawił na zawodniku suchej nitki. - Tak doświadczony trener musi poczekać z komentarzami, szczególnie, że mówi o chłopaku, który dopiero zaczyna karierę. I nie jest typowym graczem. Ma 195 cm wzrostu i było pewnie, że potrzebuje więcej czasu, niż każdy inny. Poczekajmy z oceną tego, co potrafi do końca sezonu - dodaje Motyka, który w minioną niedzielę miał mało przyjemną wymianę zdań z... rezerwowym bramkarzem Legii, Czechem Janem Muchą. - Nawet szkoda o tym mówić. Zaczęło się na meczu z Legią, kiedy podczas rozgrzewki trenował na naszej połowie. Powiedziałem, by poszedł na swoją, po czym usłyszałem polsko-czeską "wiązankę". Przypadkiem spotkaliśmy się po meczu Wisła - Legia. Powiedziałem mu dwa zdania, komentując mecz, po czym usłyszałem, że jestem ch... Nawet nie będę tego powtarzał. Byłem w szoku. Powiedziałem mu, że to niepojęte, by obcokrajowiec w Polsce i piłkarz, tak mówił do trenera. Mam na to świadków, tymczasem słyszę, że to ja wywołałem burdę - relacjonuje Motyka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online