Forum
 

Bieda? Złe określenie

Trener Górnika Marek Wleciałowski nie bardzo zgadza się z określeniem sytuacji panującej w klubie słowem "bieda". - Ze szkoleniowego punktu widzenia nic takiego nie ma miejsca. Przed meczami regularnie jeździmy na zgrupowania, mamy do dyspozycji świetną bazę treningową, z trzema trawiastymi boiskami. Na główną murawę wchodzimy tylko raz w tygodniu. Był porządny obóz, graliśmy z dobrymi rywalami, jest siłownia, odnowa... - uważa Wleciałowski, zdając sobie jednak sprawę, że wiele może i musi wydarzyć się w najbliższych tygodniach. 

Na co mogą liczyć
- Piłkarze dobrze wykonują swoje obowiązki. Słyszą pochwały, które są w pełni zasłużone i czekają co się wydarzy. Wszyscy są pod wrażeniem ich gry, charakteru, walki do ostatniej minuty. Jednak jest moment, w którym będą chcieli usłyszeć na co mogą liczyć. Czy dostaną w październiku obiecane premie, jak wyjaśni się kwestia nowego właściciela Górnika - dodaje Wleciałowski.
Górnik faktycznie zadziwia. W sobotę odesłała z kwitkiem kolejny zespół z dużo wyższym budżetem i lepszymi - na papierze - piłkarzami. - Wierzę, że te mecze i efekt naszej pracy ogląda ktoś mający pomysł na przejęcie klubu. To jeszcze funkcjonuje, pewnie lepiej niż wszyscy przypuszczali, ale zapewniam, że w obecnej sytuacji, wszystko może zawalić się w z końcem roku. Oby Górnik miał do tego czasu nowego właściciela - dodaje prezes Zbigniew Koźmiński.

Pomysł, wizja i portfel
- Kto nim będzie? Nie mam pojęcia. Tutaj problemem nie jest samo przejęcie spółki, bo pewnie nie trzeba będzie za nią płacić wielkiego majątku. Ważny jest pomysł, wizja i portfel. Sportowo jest kapitalny klimat, na którym można w przyszłości zbudować autentyczny sukces.
Z Piotrem Lechem chciano się już żegnać, Artur Prokop w wieku 33 lat grał w drugiej lidze, a Mariusz Magiera nie łapał się w rezerwach Wisły Kraków. Marcel Liczka całe wakacje szukał klubu nie znalazł. Nikt nie znał Bułgara Iwajło Stoimenowa, a Krzysztof Bukalski ma 35 lat i przez wielu był już zsyłany na sportową emeryturę. Po Daniela Radawca sięgnięto ze Stalowej Woli, a kiedy Arkadiusz Aleksander - z którego ojcem bardzo dobrze zna się prezes Górnika jeszcze z młodości - żegnał Gdynię, trenerzy Arki mówili, że nie ma w ekstraklasie żadnych szans. Do tego doszło kilku osiemnastolatków i Górnik jest w tabeli czwarty i stracił tyle goli co Wisła. - Oczywiście, że jestem realistą. Nasza pozycja to jest oznaka również słabości całej ligi, ale czy to ma mnie martwić - dodaje Koźmiński.

Najważniejszy jest trener
- Tutaj nie ma ludzi zmanierowanych, każdy chce coś osiągnąć, bo wie, że dostał od losu szansę. Muszę też przypomnieć, że tych wszystkich piłkarzy wyszukał i sprowadził do Zabrza mój syn Marek. Najważniejszy w tej układance jest jednak Marek Wleciałowski. Krzysiek Bukalski pracował przez 20 lat z wieloma trenerami, nie tylko w Polsce. Zapytajcie go, co mówi o Marku. Jego podejściu, warsztacie, stylu pracy. Starsi od niego mogłoby się już sporo nauczyć - chwali Wleciałowskiego, pewnie najtańszego trenera ligi, prezes Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online