Forum
 

Więcej o meczu Górnik - Wisła Płock

W drugiej połowie meczu z Wisłą Płock równie wielkie brawa zbierali skuteczny strzelec Arkadiusz Aleksander, jego waleczni koledzy z Górnika oraz... reprezentacja polskich siatkarek
Trudno było przewidzieć taki wynik. Kto obejrzał pierwszą połowę, miał jeszcze trudniejsze zadanie. Przez 45 minut mecz był nudny, emocji za grosz. Gra Górnika głównie skupiała się na defensywie, a nieliczne okazje na zdobycie gola mieli goście z Płocka. Na trybunach dochodziło do kłótni kibiców, a największe brawa zebrały... polskie siatkarki, gdy spiker ogłosił w 46. min, że "Złotka" ograły Rosjanki i awansowały do finału mistrzostw Europy. Ta reakcja wyraźnie podziałała na piłkarzy.

Siatkarkom jako pierwszy pozazdrościł Arkadiusz Aleksander, młody napastnik gospodarzy. Nie chciał być gorszy, postanowił, że też powalczy o brawa kibiców. W ciągu niespełna 20 minut 25-letni snajper ustrzelił hat tricka i z pięcioma golami na koncie znalazł się w ligowej czołówce strzelców. Ale nie tylko Aleksander był bohaterem wieczoru. Świetny mecz rozegrał Łukasz Juszkiewicz, który zapisał na swoim koncie aż trzy asysty. - Szkoda, że nie udało się zdobyć jakiegoś gola, ale i tak bardzo się cieszę z tego występu - mówił Juszkiewicz.

Kolejny występ bez straty gola ma za sobą Piotr Lech. Doświadczony bramkarz przeżywa kolejną już młodość i w Górniku wydaje się niezastąpiony. Pod koniec pierwszej połowy w podbramkowym zamieszaniu Lech doznał kontuzji, w przerwie nad opuchniętym okiem założono mu trzy szwy. - Zastanawialiśmy się nawet, czy mam grać, ale zdecydowałem, że wyjdę na drugą połowę. Jak się okazało, z jednym okiem gra się lepiej niż z dwoma - uśmiechał się Lech.

Goście z Płocka opuszczali stadion w Zabrzu w lekkim szoku. Co z tego, że grali nieźle, długo przeważali, mieli ogromną przewagę w rogach. - Jestem bardzo zmęczony, nic nie mogę powiedzieć - wyjaśniał zaraz po meczu kadrowicz Ireneusz Jeleń (trafił w poprzeczkę w 68. min, to była najlepsza sytuacja Wisły na gola). - Nie ma co gadać, straszne błędy zrobiliśmy - kręcił głową Dariusz Gęsior, inny z asów płocczan. - Ciężko po takiej porażce cokolwiek powiedzieć - równie enigmatycznie zaczął konferencję prasową trener Mirosław Jabłoński.

W szatni zabrzan panowała w tym czasie euforia, piłkarze śpiewali, wymieniali się wrażeniami i uśmiechami. - To była erupcja radości - cieszył się trener Marek Wleciałowski.

Sukcesy Górnika trudno wytłumaczyć. Zespół z najniższym ligowym budżetem, skazywany na spadek, raz za razem sprawia sensację i pokonuje potężniejszych od siebie rywali. Niektórzy doszukują się w tym cudu.

Może i jest w tym coś na rzeczy, bo tym razem szczęście miejscowym przyniósł też ich kapelan. - Dotarłem na drugą połowę i zagrali fantastycznie. To było niesamowite. Takie wyniki wcześniej osiągaliśmy, gdy w zespole grał jeszcze Andrzej Niedzielan - cieszył się ksiądz Bogdan Reder, który po końcowym gwizdku wyściskał wszystkich piłkarzy i trenerów.

źródło: Gazeta Wyborca



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online