Wreszcie trafił do Górnika

Mariusz Magiera (fot. drożdżal)W lipcu 2003 roku drużyna Gwarka Zabrze w bezapelacyjny sposób zdobyła mistrzostwo Polski juniorów starszych. Podczas finałowego turnieju w Łodzi podopieczni trenera Janusza Kowalskiego spisywali się wręcz znakomicie. Na dodatek Mariusz Magiera został wybrany najlepszym obrońcą tych rozgrywek. Na lewej stronie defensywy, gdzie występował był po prostu nie do przejścia. 

Już wtedy przepowiadano mu wielką piłkarską karierę. Naturalną koleją rzeczy grając w Zabrzu powinien trafić do Górnika. Niestety działacze obu klubów nie darzyli się sympatią. Prezes Górnika Zbigniew Koźmiński, chciał pozyskać Magierę za jak najmniejszą kwotę. Włodarze Gwarka doszli do wniosku, że na Mariuszu można zarobić, a pieniądze temu szkolnemu klubowi zawsze się przydadzą. Z tego co udało się nam dowiedzieć Wisła zapłaciła Gwarkowi ponad sto tysięcy złotych, przy czy miała te kwotę przekazać w ratach i jedna z nich nie została jeszcze zrealizowana.

Wyjazd do Krakowa był dla Mariusza wielkim wydarzeniem. Któż ni chciałby grać w takim zespole, jak Wisła. Dla niego miało to jeszcze dodatkowe znaczenie, gdyż pochodzi z Andrychowa, gdzie zaczynał stawiać pierwsze piłkarskie kroki. Do Gwarka trafił w 1999 roku po ukończeniu szkoły podstawowej.
W Wiśle przydzielono go do drugiej drużyny. Zaczął grać w trzeciej lidze w grupie małopolskiej. Ten okres wspomina dobrze, choć można wyczuć, że z nutką pewnego żalu, gdyż nie udało się mu zagrać w pierwszej drużynie „Białej Gwiazdy”.

– Mimo, że grałem w trzeciej lidze, trenowałem z pierwszym zespołem. Ćwiczyłem razem z Maciejem Żurawskim, Mirosławem Szymkowiakiem, Tomaszem Frankowskim, Tomaszem Kłosem, Arkadiuszem Głowackim. Bardzo wiele się od nich nauczyłem – mówi Magiera.

W tegorocznej letniej przerwie, a w zasadzie już u progu nowego sezonu został na rok wypożyczony do Górnika z opcją, że jeżeli będzie grać w pierwszej lidze i dobrze się spisywać, to może wrócić po pół roku do Krakowa. W minioną sobotę Magiera wreszcie się doczekał debiutu w ekstraklasie. Trener Marek Wleciałowski wstawił go do składu na mecz z Odrą Wodzisław. Od razu wystąpił w derby i na dodatek przyszło mu opiekować się jednym z czołowych zawodników tego klubu Janem Wosiem. W pierwszej połowie Mariusz był lekko stremowany. Po przerwie pozbył się już wszelkich kompleksów i spisywał się zupełnie przyzwoicie. W każdym razie Woś wiele sobie przy nim nie pograł. – Mariusz jest ciekawym zawodnikiem. Na początku nie ustrzegł się kilku błędów, ale potem grał już pewnie. Mam nadzieję, że będzie dalej robić postępy – powiedział trener Wleciałowski.

Znając profesjonalne podejście Magiery do tego co robi, jesteśmy przekonani, że wiele osiągnie, bo ma dopiero 21 lat.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online