Forum
 

W Górniku przeżył wspaniałe chwile

Każdy kto miał okazję zetknąć się w jakikolwiek sposób z wielką drużyną Górnika Zabrze na trwałe zachował to w swojej pamięci. Do takich osób zalicza się 54-letni Jan Kisiel. Mieszka obecnie w Essen w Niemczech, ale często odwiedza rodzinną dzielnicę Zabrza, Makoszowy.
Zawodniczą karierę rozpoczynał w Walce Makoszowy jako trampkarz. Na stare boisko miał z domu dosłownie kilkaset metrów. Nic dziwnego, że bardzo często na nim przebywał. Jako siedemnastolatek występował już w pierwszej drużynie Walki, która grała w trzeciej lidze. W 1973 roku spełniło się jego wielkie marzenie. Został zawodnikiem pierwszoligowego Górnika Zabrze.
– Trafiłem do drużyny, w której grali między innymi Jerzy Gorgoń, Jan Wraży, Henryk Wieczorek, Zygmunt Anczok. To wspaniali obrońcy, reprezentanci Polski. Miałem wtedy 22 lata i występowałem w defensywie. Trudno było mi przebić się do podstawowego składu, ale w ciągu dwuletniego pobytu rozegrałem w pierwszym zespole Górnika 50 meczów ligowych i pucharowych, co uważam za swój sukces – wspomina Kisiel.
Z Górnika Kisiel wrócił do Walki. Ściągnął go do niej ówczesny trener tej drużyny Hubert Kostka. Makoszowianie mieli ambicje awansu do drugiej ligi i niewiele brakowało, aby tak się stało. Na początku lat osiemdziesiątych przeniósł się do drugoligowej Concordii Knurów (wówczas MZKS Knurów), gdzie trenerem był Marcin Bochynek. Grał przez trzy sezony, ale już wtedy myślał o zawodzie trenerskim. Podjął studia na Akademii Wychowania Fizycznego, które skończył otrzymując tytuł trenera II klasy. Zaczął od szkolenia młodzieży w Knurowie, będąc jeszcze czynnym zawodnikiem. W sezonach 1985/86, 86/87 był asystentem Bochynka we wspomnianej drugoligowej drużynie MZKS Knurów.

Z Bochynkiem po mistrzostwo Polski

W 1987 roku Górnik po raz trzynasty zdobył mistrzostwo Polski, a było to za kadencji trenera Antoniego Piechniczka. W lecie tego roku pan Antoni wyjechał trenować do Tunezji. Ówczesny prezes Górnika Jan Szlachta postanowił zatrudnić w Górniku na stanowisku pierwszego trenera Bochynka, który wziął ze sobą Kisiela.
– To było dla nas wielkie wyzwanie. W Górniku grali wtedy między innymi Józef Wandzik, Andrzej Iwan, Jan Urban, Ryszard Komornicki, Ryszard Cyroń, Robert Warzycha. Przyszedł też wtedy z Gdańska bardzo młody Tomasz Wałdoch. Zespół był naprawdę znakomity – mówi Kisiel. Górnik w 1988 roku zdobył mistrzostwo Polski i Superpuchar Polski. Kibice zabrzańskiego klubu pamiętają także występy Górnika w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. W pierwszej rundzie zabrzanie wyeliminowali mistrza Luksemburga A. S. Jeunesse Esch wygrywając 3:0 w Chorzowie i 4:1 w Esch. W drugiej trafili na Real Madryt. W Chorzowie dość pechowo przegrali 0:1. W stolicy Hiszpanii na słynnym stadionie Santiago Bernabeu w obecność prawie 90 tysięcy kibiców, zabrzanie w drugiej połowie prowadzili 2:1 i byli bliscy wyeliminowania „królewskich”. W końcówce zabrakło im jednak sił i chyba trochę wyrachowania, bo Real wygrał 3:2 i awansował dalej.
W sezonie 1988/89 Górnik pod wodzą Bochynka i Kisiela zajął trzecie miejsce. Bochynek po zakończeniu rozgrywek wyjechał do Grecji, gdzie objął drużynę Larisy. Nowym trenerem Górnika został pracujący już w nim kiedyś Zdzisław Podedworny. Na stanowisku drugiego szkoleniowca pozostał Kisiel, a trzecim trenerem został Jerzy Janoszka. Zabrzanie wystartowali w Pucharze UEFA. Już w I rundzie trafili na Juventus Turyn. W Chorzowie przegrali 0:1, a w Turynie 2:4, odpadając z dalszych rozgrywek.

Na własny rachunek

Po zakończeniu jesiennej rundy w sezonie 1989/1990 Podedwornego na stanowisku pierwszego trenera zastąpił Kisiel. Pan Jan miał wtedy 38 lat i był najmłodszym szkoleniowcem w ekstraklasie. Na inaugurację wiosennej rundy Górnik pod jego wodzą zmierzył się z Ruchem Chorzów w Zabrzu, wygrywając 3:0. Wtedy obowiązywał przepis, że za zwycięstwo otrzymywało się trzy punkty, a jeżeli zostało ono osiągnięte różnicą trzech bramek, otrzymywało się dodatkowy punkt. W następnym sezonie ta zasada już nie obowiązywała, więc można powiedzieć, że Kisiel przeszedł do historii polskiej piłki klubowej i Górnika.
W wspomnianym sezonie Górnik zajął szóste miejsce. Był to już czasy przemian ustrojowych w naszym kraju. Nad Górnikiem zaczęły się gromadzić ciemne chmury. Rodzina Kisiela wyjechała do Essen. Pan Jan przez pewien czas pozostał sam w Zabrzu, ale po namyśle postanowił połączyć się z najbliższymi żoną Brygidą, synami Dariuszem i Krzysztofem i udał się do Essen.
Zajął się szkoleniem adeptów futbolu najpierw w FC Kray, potem Rot Weiss Essen. Prowadził też grupy młodzieżowe w Schalke 04 Gelsenrkirchen. Obecnie po trzynastu latach znowu wrócił do FC Kray. Objął drużynę seniorów i uratował ją od spadku z ligi regionalnej, bazując na młodych zawodnikach, których także trenuje w tym klubie.
W Niemczech w ubiegłym roku powstał Polonijny Związek Piłki Nożnej, którego prezesem został Józef Kurzeja, były zawodnik Górnika Zabrze. Skupia on zawodników, którzy kiedyś grali w różnych klubach w Polsce. Teraz często spotykają się w Niemczech rozgrywając mecze oldboyami naszych zachodnich sąsiadów.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online