Brazylijczycy z Górnika opowiadają o Wielkanocy

Kolonia Brazylijczyków w Górniku Zabrze trzyma się dzielnie. Najpierw było ich czterech: Felipe Andrade Felix, Jose da Rosa Hernani, Diego Alessandro Rambo, Joao Paulo Haidemann. Minionej zimy dołączył do nich piąty Jorge Ulisses De Souza.
Nazwiska, jak na przystało na mieszkańców tego wielkiego i pięknego kraju, są długie. Mają skomplikowaną historię.
Wszyscy są młodzi w przedziale wiekowym od 19 do 23 lat. 

Przyjazd do Europy był dla nich wielką niewiadomą, ale też stanowił zaczątek miejmy nadzieję wspaniałej, piłkarskiej przygody. Trzymają się razem. Bardzo często można ich spotkać w klubowej kawiarni „Goool” na stadionie przy ulicy Roosevelta. Chętnie spędzają tam wolny czas, oglądając mecze w telewizji, lub po prostu rozmawiają o tym co ich nurtuje. Szefowa lokalu Iwona Gorgosz dba o nich, jakby byli jej dziećmi. U niej jedzą obiady i kolacje, a śniadania przyrządzają sobie sami. Do tej pory mocno trzymali się w czwórkę, teraz starają się wprowadzić w polskie realia Ulissesa.

W czasie ubiegłorocznego Bożego Narodzenia byli w Brazylii u swoich najbliższych. nadchodzące Święta Wielkanocne spędzą w Zabrzu. Tęsknią za rodziną, bo to jest to coś zupełnie naturalnego. W codziennym zabieganiu, treningach wyjazdach na mecze, nie czują tego. Wspomnienia domu odżywają najbardziej w okresie świąt. Wielkanoc w Brazylii przypada na początek zimy, a więc coś zupełnie odwrotnego niż u nas. W Polsce w tym czasie cieszymy się z nadejścia wiosny, co w tym roku ma szczególne znaczenie, gdyż Wielkanoc przypada u jej progu. Zima w Brazylii nie jest taka straszna i bardzo rzadko przypomina naszą. W prowincji Porto Alegre, gdzie mieszka dziewiętnastoletni Rambo temperatura nie spada poniżej plus 8 stopni Celsjusza. Rambo pochodzi z miejscowości Alecrim. Felipe Andrade mieszka w Ipatinga (Belo Horizonte), Hernani pochodzi z Antonio Carlos (Floriano Polis), Joao Paulo z Itapema (Floria Nopolis).

Grilowane mięso specjałem

Przygotowania do Świąt Wielkanocnych w Brazylii nie odbiegają w zasadzie od naszych. Rambo mówi, że bierze w nich udział cała rodzina. Pascha, tak się nazywa u nich Wielkanoc jest bardzo ważna dla tamtejszych katolików, podobnie zresztą, jak na całym świecie. Brazylijczycy nie spożywają tak jak u nas świątecznego śniadania. Spotykają się natomiast w Wielką Sobotę wieczorem na uroczystej kolacji. Ze świątecznych potraw najbardziej lubią grilowane mięso. Rambo z dumą mówi, że tak przyrządzonego tą metodą mięsa w Polsce się nie spotka. Tajemnica pyszności jego tkwi w oryginalnych przyprawach, dobrze specjalnego węgla. Po zdjęciu mięsa z grila posypuje się tartą bułką. Dlatego zdziwienie jego i kolegów wzbudził fakt, że u nas posypuje się tartą bułką niektóre potrawy przed grilowaniem.

Króliczek z prezentami

W Brazylii nie ma też zwyczaju robienia pisanek. Jajka są jednak głęboko wrośnięte w tradycję wielkanocną tyle, że są wytwarzane z czekolady i one robią prawdziwą furorę szczególnie wśród dzieci. W prowincji Belo Horizonte skąd pochodzi Felipe, w czasie świąt wielkanocnych dużo się je różnego rodzaju serów. W całej Brazylii jest zwyczaj obdarowywania się świątecznymi prezentami. U nas przynosi je zajączek, tam króliczek. Są one różne od bardzo wykwintnych do wręcz symbolicznych. Wszystkim na pewno sprawiają ogromną radość. Hernani wspomina o wielkanocnych procesjach w kościołach, które podobnie, jak u nas są bardzo uroczyste.
Jednego zwyczaju nasi rozmówcy bardzo nam zazdroszczą. Chodzi oczywiście o śmigus dyngus.
– To coś fantastycznego, kiedy można oblać dziewczyny wodą, a one nie mogą się za to gniewać. U nas czegoś takiego sobie nie można nawet wyobrazić – mówi Joao Paulo.

Najmilszy prezent

Cała piątka marzy o tym, aby zostać sławnymi piłkarzami. Wiedzą, o tym, że chcąc to osiągnąć muszą dużo trenować i mieć mocny charakter. Kiedy zapytaliśmy ich, kto jest ich piłkarskim idolem, chodziło oczywiście o brazylijskiego piłkarza, bez namysłu, zgodnym chórem stwierdzili, że Pele. Myśleliśmy, że wymienią Ronaldo (Real Madryt) lub Ronaldinho (Barcelona) największe obecnie gwiazdy z kraju kawy, a tymczasem oni postawili na legendarnego Brazylijczyka, który mimo iż dawno już przestał grać wciąż utożsamiany jest z co jest największe w historii brazylijskiego futbolu. Do tej pory wspomniana czwórka bez Ulissesa, który krótko jest w Górniku, nie miała stałego miejsca w podstawowym składzie zabrzańskiej jedenastki. Wiosenna inauguracja ekstraklasy była dla nich szczęśliwa. W meczu z Pogonią w Szczecinie trener Marek Wleciałowski od początku desygnował do gry: Felipe, Hernaniego, Rambo, Joao Paulo. Pierwsza trójka występując w obronie grała do końca. Bocznego pomocnika Joao Poulo w 46 minucie zmienił Piotr Brożek. Górnik wygrał 2:0, między innymi dzięki niezłej grze w defensywie Brazylijczyków. Trener Wleciałowski sprawił im miły prezent świąteczny, darząc ich zaufaniem w tak ważnym meczu. Oni odwdzięczyli się ambitną postawą. Oby była to zapowiedź tego, że na stałe znajdą miejsce w pierwszej drużynie Górnika i będą rozwijać swój talent. W czasie nadchodzących Świąt Wielkanocnych wszyscy na pewno zadzwonią do swoich najbliższych i będą mogli im powiedzieć, że idzie im w zabrzańskiej drużynie coraz lepiej.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]