Gustavo Marcelo Pyziak - Polski Argentyńczyk

Gustavo Marcelo Pyziak, nowy piłkarz Górnika Zabrze, chce grać w reprezentacji Polski. 25-letni środkowy obrońca, na pierwszym treningu, doznał jednak kontuzji i dziś trudno powiedzieć czy wiosną będzie miał okazję przekonać do siebie Pawła Janasa. Na razie jedynym atutem Pyziaka jest polski paszport i dobre referencje. 

Paszport już mam

- Brr, jak u was zimno. Gdy wylatywałem z Buenos Aires tam było prawie 30 stopni, a w Polsce - 10 i pada śnieg - mówił po hiszpańsku Pyziak, a jego słowa, łamaną polszczyzną, tłumaczył pracujący w zabrzańskim klubie fizjolog Paolo Terziotti. - Po polsku, choć mój dziadek był Polakiem, nie umiem powiedzieć ani słowa - bezradnie rozkłada ręce Gustavo, który jednak ma nadzieję podbić polską ekstraklasę.

- Widziałem go na kasecie. To, jak się ustawia, jaki ma przegląd pola, pozwala wierzyć, że może u nas zajść wysoko - twierdzi trener Edward Lorens.

Na razie Pyziak może liczyć na to, że pozostanie w Zabrzu do czerwca. - Na pewno zacznę się uczyć polskiego, wierzę że się przyda, bo chcę w Polsce pozostać na dłużej. Nie ukrywam, że byłbym bardzo zainteresowany grą w... reprezentacji Polski. Mam paszport, innych przeszkód formalnych nie ma - wyjaśnia.

Służył u Andersa

Piłkarz nie wie, skąd dokładnie pochodził jego dziadek. - On mieszkał w Polsce jeszcze przed drugą wojną światową. Wiem, że służył w armii generała Andersa, z nią opuścił wasz kraj. Po wojnie dziadek ożenił się z Włoszką, a osiedlił się w Argentynie. Kiedyś opowiadał mi, że jego rodzinne miasto leży teraz już poza granicami Polski, za jej wschodnią granicą - mówi i widać, że możliwość powrotu do korzeni zrobiła na nim wielkie wrażenie. - Żona Lorena została w Buenos Aires, ale jeśli miałbym grać w Górniku dłużej to przyjedzie do mnie. W Argentynie szło mi ostatnio nie najlepiej, chciałem zmienić klimat. Dowiedział się o tym mój kolega Mauro Cantoro, który wiele opowiadał mi o Polsce i o polskiej piłce. Graliśmy razem w Velez Sarsfield, to Mauro zadzwonił do mnie niedawno i powiedział, że mam wsiadać w samolot i lecieć do Polski - opowiada mając nadzieję, że potwierdzą się słowa występującego w Wiśle Kraków rodaka, który przekonał go mówiąc, że w Górniku będzie miał pewne miejsce w składzie. - Ostatnio grałem w La Placie, klubie serie B z przedmieść Buenos Aires. Karierę zaczynałem jednak w Velez, występowałem też w Almagio i Urquiza. Próbowałem również szczęścia we włoskim Tivoli, ale nie wyszło. Może teraz nastąpi przełom - zastanawia się zawodnik, który jak każdy Argentyńczyk jest gorącym wielbicielem Diego Maradony. - U nas jest Bogiem, bohaterem narodowym. W Argentynie jest nawet kościół pod wezwaniem świętego Diego Maradony. I nie ważne co wielki piłkarz zrobi, wszyscy i tak mocno go kochają - zakończył. A w klubie spokojnie podchodzą do testów Pyziaka. - Pół roku będzie grał na pewno, tym bardziej że mamy go za darmo. A potem zobaczymy co będzie - wyjaśnia prezes Zbigniew Koźmiński.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]