Forum
 

Sportowa droga Tomasza Fatygi

Wydawać się to może nieprawdopodobne. Tomasz Fatyga ma 32 lata, a od 23 związany jest z Górnikiem Zabrze.
Nie może być jednak inaczej, skoro jego ojciec Jan działał przez wiele lat w klubie czternastokrotnego mistrza Polski. Był wieloletnim członkiem zarządu klubu, a także przewodniczącym Komisji Rewizyjnej. 

Na mecz z kanapkami
Tomek mając pięć lat poszedł po raz pierwszy z tatą na stadion przy ulicy Roosevelta, aby obejrzeć mecz Górnika.
- Nie pamiętam już z kim grał Górnik, ale utkwiło mi to, że na trybunach było pełno kibiców, a mama zaopatrzyła nas w kanapki i sok owocowy. Z zapartym tchem oglądałem poczynania naszej drużyny. Już wtedy postanowiłem, że zapiszę się do drużyny trampkarzy. Nikt jednak nie chciał przyjąć takiego brzdąca jak ja - mówi Tomasz.
Cierpliwie czekał cztery lata i wtedy nie mówiąc nic tacie poszedł na pierwszy trening. Uważnie zaczął się mu przyglądać Eryk Knop, który prowadził zespół jedenastolatków. Była to najmłodsza w klubie drużyna. Do niej trafił dziewięcioletni wówczas Tomek. Byli tam między innymi Roman Cegiełka i Tomasz Grozmani, którzy potem grali w pierwszej lidze. Wówczas nie przypuszczali, że kiedyś razem będą zajmować się szkoleniem młodzieży. Kolejno trenerami Tomka byli Edward Szombara, Marian Becher i Kazimierz Fliśnik, który prowadził go w klasie sportowej w Szkole Podstawowej nr 43, nad którą patronat sprawował Górnik. Ten okres Tomek wspomina najmilej.

Złoty medalista
- Na Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży wywalczyliśmy od kierunkiem trenera Fliśnika złoty medal, co było równoznaczne ze zdobyciem mistrzostwa Polski. Medal ten do dzisiaj znajduje się w moim mieszkaniu na honorowym miejscu - przekonuje Fatyga.
Grając w drużynie juniorów Górnika pod kierownictwem trenera Bogusława Nazarkiewicza zdobył mistrzostwo Międzywojewódzkiej Ligi Juniorów Makroregionu Południowego. Grali z nim wtedy między innymi Adam Kompała i Dariusz Koseła.
Kolejnym etapem jego zawodniczej kariery był gra w drugiej drużynie Górnika, do której dostał się, kiedy przestał być juniorem. Z trenerem Janem Żurkiem, który prowadził ten zespół wywalczył awans do trzeciej ligi, w której później grał. Dwa lata spędził w czwartoligowej Walce Zabrze, dokąd został wypożyczony z Górnika. Makoszowianie pod wodzą trenera Adama Michalskiego byli bliscy wejścia do trzeciej ligi, ale Michalski pod koniec sezonu przeniósł się do drugoligowego Naprzodu Rydułtowy i z awansu nic nie wyszło.
Zawodniczą karierę skończył w wieku 25 lat, a więc dość szybko. Głównym powodem takiego kroku były kłopoty ze ścięgnami Achillesa. Ówczesny lekarz klubowy Górnika Tadeusz Moszkowicz powiedział mu, że albo podda się dwóm zabiegom, albo będzie musiał zrezygnować z uprawiania futbolu.
- Nie chciałem ryzykować. Postanowiłem zawiesić piłkarskie buty na kołku. Nie udało się mi zagrać w ekstraklasie. W tym czasie trudno było dostać się do pierwszej drużyny Górnika. Byli w niej tacy piłkarze, jak Tomasz Hajto, Tomasz Wałdoch, Henryk Bałuszyński. Tak jak od najmłodszych lat ciągnęło mnie do grania, tak potem marzyłem o trenowaniu młodzieży - twierdzi Fatyga.

Z ławki trenera na fotel prezesa
Jeszcze jako zawodnik skończył kurs instruktorski. W 1998 roku trener koordynator Sekcji Młodzieżowej Górnika Zabrze, Jan Kowalski przydzielił Tomasza do trenera Zdzisława Lachowskiego, który prowadził tak zwaną grupę naborową, czyli chłopców urodzonych w 1987 roku. Po dwunastu miesiącach Tomasz został samodzielnym trenerem tego zespołu. Ściągnął do Górnika między innymi Mateusza Bukowca, Pawła Króla i Kamila Króla. Mateusz ma już za sobą debiut w ekstraklasie, Królowie (zbieżność nazwisk), trenują w kadrze pierwszego zespołu.
W listopadzie 2003 roku wspólnie z Marianem Becherem stworzył Młodzieżową Szkółkę Piłkarską Górnik Zabrze, która wyodrębniła się z SSA Górnik Zabrze. Po kilku miesiącach został jej prezesem. Trenuje w niej 250 chłopców w dziewięciu drużynach. Jest też tak zwana grupa naborowa. Pracuje z nimi dziewięciu trenerów, między innymi wspomniani wyżej Cegiełka i Grozmani. - Naszym głównym celem jest to, aby jak najwięcej naszych wychowanków grało w pierwszej drużynie Górnika. Dobrze układa się nam współpraca z prezesem SSA Górnik Zbigniewem Koźmińskim, Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, pomagają nam także władze miasta - zapewnił Fatyga.
Górnik jest jego wielka sportową miłością. Nie wyobraża sobie sportowej działalności gdzieś indziej.

Społecznik
Funkcję prezesa pełni całkowicie społecznie. Poświęca jej wiele wolnego czasu. Zawodowo zajmuje się sprzedażą urządzeń biurowych, mając własną firmę. Jego żona Edyta pracuje w sądzie jako kurator, ma też wiele do czynienia z młodzieżą. Ośmioletnia córka Daria lubi chodzić z tatą na mecz. Półtoraroczny syn Igor wprawdzie jeszcze nie wykazuje zainteresowań piłkarskich, ale Tomasz liczy na to, że pójdzie jego śladami. Wolny czas najlepiej lubi spędzać w gronie najbliższych. Z rodziną często wyjeżdża w góry do Zakopanego, Wisły, Szczyrku. W lecie chętnie odwiedza Sopot, gdzie mieszkają jego przyjaciele.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online