Forum
 

Na pochyłe drzewo...

Sytuacja Górnika Zabrze staje się dramatyczna. Klub ma jeden z najniższych budżetów w polskiej lidze, a po serii sześciu kolejnych porażek, znalazł się na dwunastym miejscu w tabeli. I nie widać żadnych realnych odznak poprawy. Kuleje współpraca na linii klub – miasto, a polityka kadrowa obrana ponad rok temu wydaje się nie wytrzymywać próby czasu.
Jakby kłopotów było mało, w czterech z sześciu przegranych spotkań na niekorzyść zabrzan mylili się sędziowie. Spisek? Po meczu w Warszawie, spokojny do tej pory Werner Liczka, praktycznie nie wypowiadający się o pracy sędziów, po raz pierwszy użył słowa „skandal”. Górnikowi, który po sześciu kolejkach był w tabeli czwarty, grunt usuwa się spod nóg. –Oczywiście, że sytuacja jest trudna. Ja słowa „spisek” na pewno nie użyję. Też uważam, że sędziowie mylili się na naszą niekorzyść, ale czy w Warszawie nie mieliśmy trzech, czterech wybornych sytuacji podbramkowych? Takie same pretensje mam do arbitrów jak do naszych napastników – mówi dyplomatycznie prezes klubu Zbigniew Koźmiński, prezes Piłkarskiej Ligi Polskiej. Jako szef tej organizacji miał często inne zdanie niż prezes PZPN, były sędzia Michał Listkiewicz. – Teorię, że ktoś w związku nie lubi Koźmińskich z całą stanowczością odrzucam. Nie zawsze się zgadzamy, ale bardzo często rozmawiamy. Również na tematy sędziowskie – dodaje Koźmiński. Górnik mógł też podpaść arbitrom w Grodzisku, kiedy Piotr Lech był bliski linczu na Tomaszu Cwalinie, po serii popełnionych przez sędziego błędów. Wielkie pretensje mieli też piłkarze z Roosevelta, a środowisko sędziowskie jest w takich sytuacjach bardzo solidarne i pamiętliwe. Na kolejkę przed końcem rundy jesiennej nie ma wątpliwości, że kadrowo Górnik jest jedną z najsłabszych drużyn w lidze. Praktycznie niewypałem okazał się zagraniczny zaciąg, sprowadzany w minionych dwunastu miesiącach na Roosevelta. Obecnie w pierwszym składzie i na solidnym poziomie gra tylko Brazylijczyk Hernani. Miejsce w składzie ma Marcel Liczka, jednak oczekiwania wobec syna trenera były znacznie większe. Pozostali? W rezerwach, kontuzjowani, bądź już w zapomnieniu wrócili do krajów, z których przyjechali. – Na pewno po rundzie będzie czas podsumowań i weryfikacji. Kilku piłkarzy pożegnamy – dodaje Koźmiński-senior, co nie znaczy, że Górnik rezygnuje z szukania wzmocnień (?) za granicami Polski. Pod koniec listopada Marek Koźmiński, prawdopodobnie w towarzystwie Wernera Liczki, lecą oglądać piłkarzy, tym razem w Argentynie.
- Ja wiem, że ta kadra nie jest doskonała, ale zrozumcie, że na taką nas dziś stać. W lidze są trzy kluby z budżetem w granicach 5 milionów, czyli najniższym w lidze. To kluby śląski i w komplecie zamykamy ligową tabelę. Przypadek? Martwią mnie pomyłki arbitrów, ale jeszcze bardziej fakt, że prezydent Zabrza nie miał wolnego popołudnia w sobotę i choć byliśmy umówieni, przeszło koło nosa spotkanie z ludźmi, którzy mogli pomóc miastu i klubowi. Czy sami bijemy się w pierś? Tak. Młodzież zagrał i wydawało jej się, że złapała Pan Boga za nogo. Dziś gra słabej. Wyparło, tak silne ogniwo jak Piotr Lech. Przecież on obroniłby pierwszą straconą bramkę w Warszawie, a tak jesteśmy skazani na zdolnego, ale tylko 17-latka. Kilku starszych też nie gra na miarę oczekiwań. Dlatego będą zimą zmiany. Nie jesteśmy bogaci, nie jesteśmy silni... Przysłowie mówi, że na pochylone drzewo wszystkie kozy...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online