Licz(k)ą na zysk

W Zabrzu powiało wielkim światem i piłkarskim świętem. Mimo jesiennej aury dawno nie oglądana na Roosevelta liczba kibiców na trybunach - siedem tysięcy wiernych fanów Górnika i Wisły - mnóstwo wspaniałych przed laty piłkarzy obu drużyn i VIP-ów w loży honorowej. Prezydent Zabrza witający się wylewnie z posłem Józefem Kubicą, Hubert Kostka skromnie przemykający się korytarzami, wyluzowany Krystian Rogala. - Jestem wicedyrektorem pewnej firmy, pracuje w czternastopiętrowym biurowcu i nic mnie już nie stresuje.  A mecze Wisły oglądam w miarę regularnie, temu klubowi zawsze kibicowałem - powiedział nam były prezes Ruchu Chorzów, także członek najwyższych władz PZPN.
Najsilniejszą nację stanowili jednak przybysze z Bukowej. Prezes Piotr Dziurowicz, trener Mieczysław Broniszewski oraz piłkarze GKS Katowice zawiedzeni sobotnim remisem w Wodzisławiu podglądali rywala, z którym zmierzą się w ostatniej kolejce ligowej. Z kolei Artur Andruszczak, Krzysztof Markowski, Mieczysław Agafon rozmawiali ze stojącym w tunelu Piotrem Lechem. Bramkarz Górnika czeka na werdykt Wydziału Dyscypliny w sprawie o wytarmoszenie sędziego Tomasza Cwaliny, od tego mogą zależeć jego dalsze losy w Zabrzu. W sobotę na przekór kłopotom "Młodego" żartowano - "przynajmniej Robertowi Wernerowi nic dzisiaj nie grozi". Warszawskiemu arbitrowi wyraźnie jednak mecz nie wyszedł, ale prezes Zbigniew Koźmiński nie szukał przy okazji spiskowej teorii dziejów. - Rozmawiałem z przewodniczącym Kolegium Sędziów Januszem Hańderkiem i prezesem Michałem Listkiewiczem na ten temat - mówi Zbigniew Koźmiński. - Górnika nikt nie krzywdzi specjalnie, nie ma tutaj syndromu "cwalinizacji". Jestem szefem PALP, kłócimy się o sponsora strategicznego, chcemy przejąć ligę, ale potem oddam władzę.
Nad wszystkim niedzielnymi wydarzeniami na Roosevelta unosiła się jednak atmosfera niepewności związana z trenerami, którzy niby jeszcze prowadzili swoje zespoły, ale już myślami byli przy innych drużynach - Nic nie wiemy, o wszystkim dowiadujemy się z prasy. Nie wiemy, czy trenerzy Kasperczak i Liczka zostaną w dotychczasowych klubach, czy też w razie zmian nowi szkoleniowcy będą nas widzieli w składzie - mówili tajemniczo rezerwowi obu drużyn. - A gdyby pan dostał cztery razy więcej w Krakowie, pracowałby pan dla Górnika? - pytał retorycznie jedne z zabrzańskich działaczy, mówiąc o ewentualnej przeprowadzce czeskiego trenera pod Wawel. - Liczka robi u nas dobrą robotę i jeśli rzeczywiście dojdzie do jego transferu, to musimy na tym zyskać - podsumował Marek Koźmiński.

źródło: Sport
nadesłał: PiotreKSG



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online