Forum
 

Młokos kontra gwiazdy

Kiedy Piotr Lech zdobywał z Ruchem Chorzów tytuł mistrza Polski, Bartosz Białkowski miał dwa lata. Przed tygodniem zmienił Lecha w bramce Górnika w meczu z Groclinem. Pierwszą bramkę w ekstraklasie już puścił. Przeszedł też do historii jako jeden z najmłodszych piłkarzy i najmłodszych bramkarzy w historii klubu z Roosevelta. W niedzielę stanie jednak przed diametralnie trudniejszym zadaniem. Przed własną publicznością będzie powstrzymywał najbardziej bramkostrzelną i najlepszą drużynę ligi. Tylko duet Żurawski-Frankowski ma na koncie ponad dwadzieścia ligowych goli... - Uważam, że wyjdzie z tego z twarzą. Wiemy, że to Wisła i nie trzeba Bartkowi każdego dnia powtarzać – zapewnia Jerzy Machnik, trener bramkarzy Górnika. – Moim zdaniem byłaby większa presja, gdyby to był mecz z GKS Katowice, gdzie jedna sytuacja może rozstrzygnąć o wszystkim. Z Wisłą nie ma nic do stracenia.
Białkowski do Górnika trafił przed rokiem z Poloni Olimpii Elbląg. Był już na testach w Legii Warszawa, ale wspólnie z rodzicami doszedł do wniosku, że szybciej dostanie szanse debiutu w Górniku, gdzie Marek Koźmiński zaczynał stawiać na młodzież. Zresztą rodzice Bartka, kiedy tylko mogą, odwiedzają uczącego się jeszcze w liceum syna na Śląsku.
Do Górnika trafił zimą tego roku, z laurką najbardziej utalentowanego bramkarza młodego pokolenia. Wiosną debiutu jednak się nie doczekał. Dlaczego? Z powodów zdrowotnych i przez swoje gapiostwo. – Bartek w zimie przyjechał z nami do Włoch i doznał kontuzji łokcia. Sporo przebywał na zgrupowaniach kadry – wspomina Machnik. – Kiedy już sytuacja w tabeli była klarowna i miał stanąć w bramce, to dzień wcześniej na rozruchu skręcił sobie nogę. W końcu przed meczem z Odrą spóźnił się na trening i trener Liczka w Zabrzu. I wtedy Piotrek Lech ujrzał czerwoną kartkę. Kogo mi przypomina? Jest spokojny, wyważony, bardzo skoncentrowany. Cechy charakteru podobne do Jurka Dudka - za dużo krzyczy, ustawia obronę. Zobaczycie jak będzie dyrygował starszymi od siebie. To u bramkarza bezcenna cecha.
O postawę Białkowskiego w meczu z Wisłą praktycznie wszyscy są... spokojni. – Kiedyś trzeba zacząć, a obok takiego meczu nikt nie przejdzie obojętnie. Chłopak sporo potrafi – zapewnia Piotr Lech.
Werner Liczka obserwuje Białkowski od roku. – Robi duże postępy. Skoro prawie dwanaście miesięcy pracujemy, by przygotować go do gry w lidze, to dlaczego ma sobie nie poradzić? Gra cały zespół, a bramkarz jest jednym z jego ogniw. Drużyna musi mu pomóc. I odwrotnie. Sam meczu nie wygra.
Większych obaw nie ma też prezes Górnika, Zbigniew Koźmiński. – Wiele piłkarskich karier zaczęło się nieco przypadkowo. Po kontuzjach, kartkach... Może właśnie będziemy świadkami narodzin czegoś wielkiego. Taki mecz z Wisłą dla młodego bramkarza jest jak rzut karny. Może tylko na tym wygrać.

źródło: Sport
nadesłał: PiotreKSG



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online