Forum
 

Zwiną kram?

W śląskiej biedzie udało się klanowi Koźmińskich postawić czternastokrotnych mistrzów Polski na nogi. W miejskim piekiełku ktoś jednak kopie pod nimi dołki.
Fakty były takie. Gdy prezes Zbigniew Koźmiński obejmował stery tonącego okrętu na Roosevelta wraz z trenerem Edwardem Lorensem w styczniu 2002 roku, w klubie nie było światła, nie działały telefony, pracownicy marzyli o wypłatach, a niewypłacani piłkarze strajkowali. Górnik staczał się po równi pochyłej, kresu degrengolady czternastokrotnych mistrzów Polski nie było widać. 

Realia są takie. Piłkarzom wyrównano zaległości, w klubie pojawiły się nowe meble, komputery, nikt z pracowników nie obgryza już paznokci w oczekiwaniu na wypracowane apanaże. Wyremontowano szatnie, odrestaurowano trzy trawiaste boiska, a dziś w klubie zamontowana zostanie nowoczesna siłownia. Spłacono długi poprzedników, klub otrzymał licencję na grę w ekstraklasie na podstawie zaświadczeń o nie zaleganiu ZUS i Urzędowi Skarbowemu. Górnik od trzech lat nie ogląda się rozpaczliwie za siebie, nie walczy ze strachem o utrzymanie. Jest po czterech kolejkach na piątej pozycji w ekstraklasie, najlepszy ze śląskich klubów.

Jawa jest taka. W MOSiR, który ma bodaj 4 procent akcji Spółki Górnik Zabrze SSA, którego są obiekty i stadion, etc. prowadzona jest drobiazgowa kontrola pod kątem... Górnika. Ktoś szuka haka na klub? Kazimierz Połczyński, który chciał przejąć swego czasu panowanie nad klubem dla jego dobra i deklarował wielką miłość do niego, obarczył obecnych liderów Górnika 90 tysięczną zaległością, plus 160 tysiącami odsetek od tej kwoty plus 19 tysiącami kosztów sądowych plus 20 tysiącami kosztów adwokackich. To wszystko m. in. za transfer Mariusza Nosala. Swoją cegiełkę dołożył także ZUS, który wydał przecież zaświadczenie o nie zaleganiu. W piśmie skierowanym do klubu ZUS żąda zapłaty 320 tysięcy złotych. Spłacany jest zaległy gaz - 140 tysięcy i węgiel 220 tysięcy, w kolejce czeka Gwarek, któremu Górnik nie zapłacił 940 tysięcy za transfery Marcina Kuźby i Kamila Kosowskiego. Wszystko spadek po poprzednikach. Obłęd?

Przyszłość. trudna do odgadnięcia. Tym bardziej, że ktoś bardzo chce zniechęcić Koźmińskich - bo do ojca dołączył syn Marek jako główny udziałowiec spółki - do działania w Górniku. - Nie nasze to długi, ale na przykład ten główny dla Połczyńskiego, w wysokości 90 tysięcy złotych, chcieliśmy spłacić - mówi Zbigniew Koźmiński. - Odpowiedź była negatywna, gra toczy się na całość. Nie śpię po nocach, boję się otwierać korespondencję, by nie otrzymać kolejnego wezwania do zapłaty długów poprzedników. Jeśli minusy przeważą nad plusami, a już jest bardzo blisko tego, to chyba odejdziemy. Nie pojawiliśmy się w Zabrzu, by tutaj zarabiać pieniądze. Górnik nie jest prywatnym kaprysem Koźmińskich, nie jest ich folwarkiem. W śląskiej biedzie udało nam się czegoś dokonać, Górnik znów jest piękną wizytówką miasta. Z drugiej strony Marek nie po to grał w piłkę, by teraz pieniądze w błoto wyrzucać. Ja też nie mam zamiaru szargać nazwiska, bo na szacunek innych wiele lat pracowałem. Albo w najbliższym czasie zmieni się klimat wokół nas i Górnika, albo, jak powiedział Marek na wtorkowej konferencji prasowej, zwijamy kram.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online