Forum
 

Otwarta droga do Europy

Choć szefujący Górnikowi Zabrze, Marek i Zbigniew Koźmińscy nie chcą powiedzieć tego wprost wszystko wskazuje na to, że latem przyszłego roku zabrzańscy piłkarze mają grać w europejskich pucharach.
- W polskiej lidze poza zasięgiem jest Wisła Kraków. Ale reszta? Groclin, Legia to są drużyny do ogrania. Górnik to była firma, ale teraz nie jest wysoko ceniony. Dlaczego jednak mamy nie mieć ambicji i czekać na sukces trzy lata? - pyta retorycznie trener zespołu, Werner Liczka. 
- Chcemy spróbować o coś powalczyć już teraz. Ale budujemy w perspektywie kilkuletniej - dyplomatycznie wykręca się od jasnej deklaracji, Marek Koźmiński.
Tymczasem piłkarska Europa nie wydaje się być wcale odległa od Zabrza, jakby się mogło wydawać. Działacze i szkoleniowiec zdali sobie chyba z tego sprawę na dobre po remisach w Płocku i Wronkach. Górnik bliski był wywiezienia kompletu punktów z boisk klubów wielokrotnie bogatszych i teoretycznie mocniejszych. Podopieczni Liczki pod okiem czeskiego szkoleniowca prezentują ofensywną, ciekawą piłkę, a wyznacznikiem ich możliwości było rozbicie Pogoni Szczecin 4:0. Do pełni szczęścia w pozostałych konfrontacjach zabrakło "kropki nad i", czyli skuteczności.
- W czterech pierwszych spotkaniach stworzyliśmy sobie 25 doskonałych sytuacji do strzelenia goli. Zdobyliśmy tylko sześć. Młodym w większości piłkarzom brakuje pewności siebie, zaufania - analizuje Liczka.
- Problem tkwi w głowach piłkarzy, którym brak boiskowego cwaniactwa - uważa Marek Koźmiński.
Pozostał niedosyt, bo po czterech pierwszych spotkaniach punktów jest sześć, a mogło być nawet 12. Stąd chyba liczący się z każdym groszem Koźmińscy postanowili sięgnąć głębiej do własnych kieszeni i zatrudnili kilku piłkarzy, którzy w mało wyrachowanej ekipie mają nadać nokautującego koloru. Prawdopodobnie wyszli z założenia, że ta inwestycja może się opłacać, bo następna taka szansa wywalczenia miejsca w krajowej czołówce szybko może się nie powtórzyć. Syn trenera, Marcel Liczka, Brazylijczyk Teixeira, czy Nigeryjczyk ze skromną przeszłością w Serie A Ugo Enyinnaya to może nie są wielkie nazwiska, ale Górnik potrzebuje chyba już tylko retuszu. Ot, choćby takiego, jak gol w ostatniej minucie środowego sparingu ze Slavią Ruda Śląska autorstwa... Marcela Liczki.
- To jest piłkarz, którego nam brakowało, który w przełomowych momentach może odwrócić losy meczu - chwali czeskiego pomocnika Marek Koźmiński.
29-osobowa kadra Górnika jest chyba bardziej liczna niż samej Wisły Kraków. Ale Koźmińscy wychodzą z założenia, że droga do Europy wieść może także przez rozgrywki o Puchar Polski. A biorąc pod uwagę kontuzje, kartki i powołania do reprezentacji (dotyczy to aż dziesięciu górników), ta zapobiegliwość może okazać się w ostatecznym rozrachunku decydująca.
- Ta drużyna może być mocna, tylko ona jeszcze się o tym nie przekonała. Ale musi grać coraz lepiej. Trzy najbliższe miesiące to będzie okres prawdy, decydujący o całym sezonie - podkreśla Liczka.

źródło: Trybuna Śląska
nadesłał: Funia



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online