Forum
 

Z Liczką w Ostrawie na zielonej trawie

Niewielka dzielnica Ostrawy - Hostalkovice. - Do trenera, to pod górkę. Na samym końcu, tuż przy boisku - informuje przypadkowo spotkany chłopak.
Niewielki domek, schowany wśród drzew. Dochodzimy do ogrodzenia. Wita nas ujadanie psa. Brama uchyla się. Uśmiechnięty Werner Liczka, trener Górnika Zabrze, ostrzega: - Uwaga na tego małego - pokazuje w stronę bojowego sznaucera. 

Dom bez kobiet

Z głębi ogrodu wybiegają jeszcze dwa dobermany. - Są spokojne - śmieje się Liczka. - Tylko z małym są problemy.
Po chwili 'mały' ląduje za kratkami. Możemy spokojnie rozmawiać. Werner (49 l.), Marcel (27 l.) i Mario (22 l.) - w domu nie ma kobiet. Żona trenera Górnika odpoczywa na wakacjach we Francji. Żona Marcela - piłkarza FC Żlin, jest w Pradze. Mario, występujący w Baniku Ostrava, jest jeszcze wolny. - Może ma żonę, ale nic nam jeszcze o tym nie mówił - śmieje się ojciec.

Lepsze korki niż baletki

Werner przez wiele lat występował w Baniku. Później był tam trenerem. Jako piłkarz trzy razy sięgał z tym klubem po tytuł mistrza Czechosłowacji. Teraz koronę wywalczył Mario. Marcel ze Żlinem uplasował się na 7. miejscu.
- Synowie nie mieli wyjścia. Musieli grać w piłkę - mówi Liczka. - Połowę życia spędzili na boisku, a drugą w teatrze. Moja żona, Dana, jest baletnicą.
- Na szczęście nie poszliśmy w ślady mamy - żartuje Marcel.- Śmiesznie byśmy wyglądali - dodaje. - Zresztą moja żona też jest baletnicą.
Werner, po odejściu z Banika, przez wiele lat grał we Francji i Belgii. Juniorzy wychowali się za granicą. Mario i Marcel początkowo zdecydowanie lepiej mówili po francusku niż po czesku. Do kraju wraz z rodzicami wrócili w 1992 roku.
- Zacząłem tu chodzić do piątej klasy - opowiada Mario. - Chcieli mnie zdegradować do drugiej. Słabo pisałem po czesku i robiłem dużo błędów w pisaniu. Obaj marzą o wyjeździe za granicę. Marcel już szuka klubu. Mario na razie liczy na występ z Banikiem w Lidze Mistrzów lub Pucharze UEFA i po cichu marzy o reprezentacji.

Ważne jest dziś i jutro

Werner o swojej karierze mógłby mówić bez końca. Zdobył m.in. złoto na igrzyskach olimpijskich w Moskwie. Jako asystent Dusana Uhrina sięgnął z reprezentacją Czech po srebro mistrzostw Europy w 1996 roku. Nie lubi jednak odgrzewać wspomnień.
- Trzeba żyć dziś i jutro - tłumaczy. - To moja zasada. Ze swojej kariery trenerskiej wspomina spotkanie ze szkoleniowcem Francji, Aime Jacquetem.
- Przed towarzyskim meczem Francji z Holandią poprosiłem o kasetę wideo z tego meczu - opowiada.
- Wieczorem Jacquet przyniósł mi ją do hotelu. Trener mistrzów świata! Trójka Liczków krótko cieszy się swoim towarzystwem. Marcel zaraz wyjeżdża do Pragi.
- Mario też nie usiedzi w domu - mówi Werner. - Takie życie. Zostaną mi tylko psy i wygrzewanie się przy kominku - żartuje.

źródło: Super Express



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online