Najpierw reprezentacja, potem Górnik

Z 34-letnim Krzysztofem Bukalskim miałem na początku naszej rozmowy w kawiarni zabrzańskiego Górnika krótką sprzeczkę, potraktowaną przez nas obu na wesoło. - Pochodzisz z Nowej Huty? - Wcale nie, bo urodziłem się w Krakowie, a konkretnie w dzielnicy tego miasta, jaką jest Nowa Huta. Nie potrafię zrozumieć dlaczego wciąż przeciwstawia się te dwie nazwy. Kraków przecież składa się z kilku dzielnic, a jedną z nich jest Nowa Huta. 

Skusiła go Wanda
Jak każdy mały chłopak grał w piłkę na podwórku przed blokiem. Chodził też na mecze piłkarzy Wandy Kraków. Jego pierwszym trenerem był Marian Pomorski, znakomity szkoleniowiec, który odkrył i oszlifował talent Andrzeja Iwana. Pomorskiemu, Krzysztof zawdzięcza spore umiejętności techniczne. W tym klubie trenował razem z Mirosławem Waligórą, późniejszym królem strzelców ekstraklasy w 1992 roku (był wtedy zawodnikiem Hutnika Kraków i razem z Jerzym Podbrożnym z Lecha Poznań zdobyli po 20 bramek).

Do Hutnika za korkotrampki
W Wandzie Krzysztof robił szybko postępy. Nic dziwnego, że zainteresowali się nim działacze możnego wówczas Hutnika Kraków. Bukalski przeszedł na Suche Stawy (siedziba Hutnika) za korkotrampki. Razem z nim trafił tam Waligóra. W 1985 roku z trampkarzami Hutnika zdobył srebrny medal na Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży w Mielcu. W finale jego drużyna przegrała z Rakowem Częstochowa, w której występowali późniejsi znani piłkarze Jerzy Brzęczek i Krzysztof Kołaczyk. Z juniorami Hutnika wywalczył także trzy razy wicemistrzostwo Polski. Rok później zadebiutował w drugiej lidze, oczywście w barwach Hutnika, a było to w meczu z Igloopolem Dębica w Krakowie.

Na szerokie wody ligowe wypłynął dzięki trenerowi Lesławowi Ćmikiewiczowi, który poświęcał mu sporo czasu i urządzał z nim indywidualne treningi. W Hutniku spędził 10 lat. Największym jego osiągnięciem w tym klubie było wywalczenie trzeciego miejsca w 1996 roku i występ w Pucharze UEFA. To był świetny dla niego sezon. Jako pomocnik zdobył jedenaście bramek.

Przeprowadzka za granicę
Dobra gra Bukalskiego zwróciła na niego uwagę zagranicznych menedżerów. W 1996 roku trafił do zespołu beniaminka belgijskiej ekstraklasy KRC Genk i wywalczył z nim siódme miejsce w tabeli. W następnym sezonie drużyna ta zdobyła wicemistrzostwo kraju i wywalczyła Puchar Belgii. Pobyt w tym mieście wspomina bardzo miło. - Życie w Genk płynie spokojnie. Ludzie są wobec siebie życzliwi. Starałem się nauczyć języka niderlandzkiego. Szło mi nawet nieźle. Po pewnym czasie wszystko rozumiałem. Gorzej było z mową, ale jakoś się porozumiewałem - wspomina Bukalski. W Genk Krzysztof był ze swoją rodziną, więc nie czuł się samotnie. W Belgii przebywał półtora roku.

Oferta Wisły Kraków
W styczniu 1998 roku wrócił do Krakowa. Otrzymał propozycję gry w Wiśle Kraków, której trenerem był wówczas Wojciech Łazarek. Szło mu tam dobrze, ale po odniesieniu kontuzji musiał pauzować. W drugiej połowie 2000 roku został na rok wypożyczony do GKS Katowice. Potem wrócił na sześć miesięcy do Białej Gwiazdy. Kolejnym jego klubem był włoski US Fiorenzuola występujący w serie C. W tym uroczym miasteczku koło Padwy, Bukalski spędził kilka miesięcy. Potem jeszcze przez rok grał w pierwszoligowej drużynie cypryjskiej AS Nea Salamina. W lipcu ubiegłego roku mając w ręku swoją zawodniczą kartę otrzymał propozycję prezesa Górnika Zbigniewa Koźmińskiego i od tej pory gra w drużynie czternastokrotnego mistrza Polski.

W biało-czerwonych barwach
Bukalski 17 razy wystąpił w pierwszej reprezentacji Polski. Zdobył w niej dwa gole. Zadebiutował w 1994 roku w meczu z Litwą w Ostrowcu Świętokrzyskim, wygranym przez Polaków 4: 1. Wpuścił go na boisko w drugiej połowie trener Henryk Apostel. Krzysztof zaliczył asystę przy bramce zdobytej przez Waldemara Jaskulskiego. Potem występował w pamiętnych meczach eliminacyjnych mistrzostw Europy 1996. Trener Apostel w szczególny sposób upodobał sobie Zabrze. Na stadionie Górnika Bukalski grał przeciwko Rumunii 0:0, Francji 0:0, Izraelowi 4:3 i Słowacji 5:1.

Najbardziej z tego okresu zapamiętał jednak mecz w Paryżu w Parku Książąt z Francją. Polacy do 86. minuty prowadzili 1:0. Nasz bramkarz Andrzej Woźniak obronił rzut karny. Spisywał się znakomicie. Skapitulował dopiero po strzale Djorkaefa. Obdarzył go też zaufaniem trener Antoni Piechniczek, który prowadził reprezentację Polski w elimiancjach MŚ 1998. Zagrał najpierw w towarzyskim meczu z Rosją w Moskwie. Potem na Stadionie Śląskim walczył o punkty z Anglią w przegranym 0:2 meczu. Do kadry na ostatnie eliminacyjne spotkanie tego cyklu z Gruzją w Katowicach powołał go trener Krzysztof Pawlak. Polacy wygrali 4:1. Krzysztof grał też w reprezentacji Janusza Wójcika.

Sentyment pozostał
Wdzięczny jestem prezesowi Koźmiskiemu, że mi zaufał i sprowadził do Zabrza. Górnik to drużyna z olbrzymimi tradycjami. Cieszę się, że mogę występować w zespole, w którym grało wielu znakomitych piłkarzy - powiedział Bukalski. Z drużyną czternastokrotnego mistrza Polski podpisał kontrakt do czerwca 2004 roku. Chciałby tu zostać na dłużej. Twierdzi, że w Zabrzu powstaje ciekawa drużyna.

- W drużynie jest kilku młodych bardzo utalentowanych zawodników. Sądzę, że już wkrótce wkomponują się w zespół i wtedy Górnik może być trudnym rywalem dla każdego - zapewnił Krzysztof. Mieszka obecnie w Krakowie. Do Zabrza dojeżdża samochodem na treningi i mecze. Kiedy zajęcia trwają dłużej wtedy zostaje w tym mieście i nocuje w klubowym mieszkaniu.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online