Forum
 

Marek Koźmiński: Nie robimy tragedii

Trzy mecze, jeden punkt i bilans bramkowy 1:7, oto dorobek Górnika w rundzie wiosennej. Nie tak wyobrażali sobie start swojej drużyny kibice z Zabrza. Właściciel klubu Marek Koźmiński też nie ukrywa, że jest rozczarowany grą i wynikami.
- Momentami gramy nieźle, ale frajersko tracimy gole, a sami nie potrafimy ich zdobyć i punkty uciekają - mówi Marek Koźmiński. - Powtarza się ten sam scenariusz co jesienią. W meczu z Wisłą to nie krakowianie strzelali tylko my dawaliśmy im bramki w prezencie. 
Koźmiński nie zgadza się z sugestią, że wpływ na grę drużyny mają zmiany dokonane w czasie zimowej przerwy w rozgrywkach. Owszem sprowadził jedenastu nowych zawodników, z których jeden jeszcze nie dojechał.
- Ale w meczu z Wisłą zagrało raptem dwóch nowych piłkarzy - dodaje właściciel Górnika. - Mówienie o zmianach w składzie jest zwykłym alibi. Problem moim zdaniem tkwi w psychice. Adrian Sikora poszedł do Groclinu i nagle zaczął grać w stylu Smolarka. Poczuł się mocny. Dowartościował się. A u nas Grzegorz Jakosz, który jesienią należał do wyróżniających się zawodników, nie schodził poniżej "szóstki", zaczął grać fatalnie.

Najłatwiej w takim momencie całą winę zwalić na trenera, ale... którego? Paolo Terzziotti i Marek Wleciałowski zimą rozpoczęli współpracę z Waldemarem Fornalikiem.
- Fizycznie piłkarze są przygotowani, bo w meczu z Wisłą, trzy dni po ciężkiej przeprawie z Lechem, biegali do 93 minuty - wyjaśnia Marek Koźmiński. - W całej piłkarskiej Europie z drużynami pracują sztaby szkoleniowe. Pod tym względem w Górniku jest więc wreszcie normalnie. Waldemar Fornalik jest superszefem i ma większy komfort pracy. W ślad za tym powinna iść lepsza gra piłkarzy. Muszą oni jednak jeszcze uwierzyć w siebie, zacząć strzelać bramki i zmienić mentalność. Nikola Mijailović, 21-letni obrońca Wisły, wyleciał z boiska po 29 minutach gry, ale w tym czasie nie tylko strzelił gola. Przede wszystkim walczył tak, że nasi piłkarze fruwali po starciach z młodym Serbem.

Różnica w sprowadzaniu piłkarzy do Wisły i Górnika polega jednak na tym, że do Krakowa trafił Edno i za 150 tysięcy euro na rok siedzi na ławce rezerwowych, a zabrzańscy Brazylijczycy zarabiają tysiąc euro miesięcznie i wychodzą w podstawowej jedenastce. W dodatku nigeryjski napastnik Bello Yero zamiast strzelać gole dla Górnika ciągle czeka na wizę i jego występy w polskiej ekstraklasie wiosną są coraz mniej realne.
- Mamy do dyspozycji tych, których mamy i oni muszą wygrać w sobotę ze Świtem - twierdzi Marek Koźmiński. - Nie robimy tragedii z tego co już za nami, ale mamy nadzieję, że od soboty będziemy w radośniejszych nastrojach.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online