Numer po Niedzielanie - wywiad z Michałem Chałbińskim

Mieszka w Zabrzu, teściowa pracuje na Roosevelta, a sam po raz pierwszy założy koszulkę Górnika.
Piłkarze Górnika twierdzą, że to najważniejszy zimowy transfer klubu z Roosevelta. Michał Chałbiński w lidze debiutował wiosną 1997 roku w barwach GKS Katowice. Zagrał tylko w czterech meczach. Na dobre stał się ligowcem po transferze do Odry Wodzisław. Jego obecny bilans to 95 spotkań w lidze i 30 bramek. Wszystkie strzelił dla Odry. Dziś prawdopodobnie wyjdzie na boisko w pierwszym składzie Górnika, zakładając koszulkę z numerem 23. Wie pan kto grał z tym numerem?

- Słyszałem, że Andrzej Niedzielan, a więc poprzeczka jest zawieszona wysoko. Decydował jednak przypadek. Numer był wolny, więc go wziąłem.

Niedzielan w najlepszej rundzie strzelił dla Górnika piętnaście goli. Ile strzeli Michał Chałbiński?

- To był wyborny wynik, ale sytuacja jest nieporównywalna. Andrzej trafił do drużyny, która grała jednym składem kilka lat. Kompała, Gierczak, Kaczmarczyk, Probierz... To była zgrana ekipa i bardzo dobrzy piłkarze. Dziś Górnik dla nas samych jest wielką niewiadomą. Dlatego żadnych deklaracji nie składam.

Jeszcze jedno pytanie z historii Górnika. Proszę wymienić pięciu byłych napastników tego klubu.

- To nie będzie trudne. Zacznę od Krausa, bo kibicowałem mu jeszcze jak grał w Jastrzębiu. Lubański, Urban, Cygan, Kuźba... O Niedzielanie już była mowa.

Czuje się pan ich następcą?

- W tym klubie zawsze presja będzie znacznie większa niż w każdym innym. Jak się ma taką historię... Dlatego tak trudny będzie dla nas początek. Z jednej strony są oczekiwania dobrego wyniku, z drugiej świadomość, że zmienił się w ciągu roku cały skład. Do tego doszły zmiany w systemie przygotowań, zima, kontuzje i choroby.

Efekt widzieliśmy w ostatnim sparingu z "młodzieżówką". Pan grał tylko kilkanaście minut.

- To był słaby występ w naszym wykonaniu. Po tym meczu treningi były już lżejsze. Chodziło o odzyskanie świeżości. Dlatego myślę, że w Polkowicach wyjdzie na boisko inny zespół.

Jak pan dziś oceni sam siebie?

- Szczerze? Pojęcia nie mam. Miesiąc temu we Włoszech doznałem kontuzji kolana. Przerwa. Potem choroba i kolejny tydzień z głowy. We wtorek grałem kwadrans i pojechałem do szpitala z podejrzeniem wstrząśnięnia mózgu. Na szczęście wszystko jest w porządku. Tylko, że przez 30 ostatnich dni zagrałem piętnaście minut, a żaden trening nie zastąpi meczu. Dlatego musimy poczekać do soboty.

Kolegów zna pan już po imieniu?

- Teraz już tak, choć tylu imion i nazwisk jeszcze nigdy nie musiałem się uczyć. Rozróżniam też już obcokrajowców.

Który jest najlepszy?

- Felipe. Najlepszy na boisku i najlepiej mówi po polsku. Widać zdolności idą w parze.

Nie stanowią tajemnicy pańskie koligacje rodzinne. Teściowa związana jest z Górnikiem od wielu lat.

- Dlatego kiedy była możliwość, to chodziłem na mecze Górnika. Z biletami nie było kłopotu. W końcu od dwóch lat mieszkam z żoną w Zabrzu. To zresztą mój najwierniejszy kibic i wierzę, że wiosną będzie miała powody do satysfakcji.

Rozmawiał Dariusz Czernik

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]