Uwaga, talent

Włodzimierz Lubański urodził się 28 lutego 1947 roku. Mateusz Bukowiec przyszedł na świat 27 lutego 1987 roku. Zestawienie tych dwóch dat nie jest przypadkowe. Wychowanek Górnika Czerwionka, "Jogi" albo "Buku", jak nazywają go najbliżsi, przebywa na zgrupowaniu pierwszoligowej drużyny Górnika Zabrze w Wiśle i coraz częściej porównywany jest do wielkiego "Włodka". - Pierwszy raz takie stwierdzenie, że urodziłem się pod dobrą datą, usłyszałem od trenera Jacka Góralczyka, podczas zgrupowania kadry Śląska - mówi Mateusz. - Nie wiedziałem jednak kogo miał na myśli, a głupio mi było zapytać wprost. Podpytywałem więc znajomych i wreszcie doszedłem do tego, że chodziło o najbardziej eleganckiego zawodnika w dziejach Górnika Zabrze i polskiej reprezentacji. Dzisiaj wiem już o nim bardzo dużo, bo lubię czytać sportowe książki, z których dowiedziałem się, że Włodzimierz Lubański miał 16 lat i 44 dni, kiedy zadebiutował w pierwszej drużynie Górnika, a gdy miał 16 lat i 188 dni wystąpił w meczu Polska - Norwegia, zdobywając od razu dwie bramki.
16-latek z Górnika Zabrze rekordów Włodzimierza Lubańskiego już nie pobije. Ale fachowcy patrząc na jego talent cmokają z zachwytu.
- W ligowej drużynie Górnika zagrałem do tej pory pięć razy w sparingach - wylicza "Jogi". - Pierwszy raz przeciwko Górnikowi Czerwionka, czyli mojemu macierzystemu klubowi z tatą na ławce trenerskiej. Zremisowaliśmy 2:2. Zdobyłem gola na 1:2, a wyrównał Tomek Prasnal. Taka, przy kolacji, trochę się na mnie gniewał, ale na szczęście mama wzięła mnie w obronę. A mówiąc poważnie, rodzice mi kibicują i cieszyli się, że w kolejnej "połówce" z Przyszłością Ciochowice strzeliłem bramkę, tak samo jak w 30 minutowym występie przeciwko Piastowi Pawłów. Tylko 20 minutowa gra przeciwko Śląskowi Świętochłowice nie przyniosła mojej bramki, ale niedzielny 54 minutowy występ z Pasjonatem w Dankowicach znowu zaowocował trafieniem. Gdy przyjmowałem piłkę usłyszałem głos Krzyśka Bukalskiego i Kazimierza Moskala, że jestem sam i mam czas. Spokojnie więc przymierzyłem.
Mateusz Bukowiec skończył gimnazjum w Czuchowie. Średnia ocen 5,4 też dużo o nim mówi. Po prostu szybko się uczy i w liceum, do którego się wybiera we wrześniu, nie powinien mieć kłopotów z pogodzeniem nauki ze sportem. Zapatrzony jest w Zidane'a i Rosicky'ego więc ma dobre wzory.
- W drużynie Górnika też mam kogo podglądać - dodaje junior mierzący 180 cm i ważący 77 kilogramów. - Rafał Niżnik, czy Krzysztof Bukalski mogą być wzorem dla początkującego rozgrywającego. Trener Michał Probierz ma ze mną indywidualne zajęcia techniki. Prowadzący drużynę Waldemar Fornalik przygotowuje mnie taktycznie i psychicznie do gry, a pomagający mu Marek Piotrowicz aplikuje mi ćwiczenia siłowe, dzięki którym czuję się coraz mocniejszy.
- Z juniorskich występów w kadrze Śląska najbardziej utkwił mi w pamięci mecz z reprezentacją Dolnego Śląska - opowiada Mateusz. - Zremisowaliśmy 2:2, dzięki mojej bramce i karnemu, którego wywalczyłem łamiąc noc. Bolało, ale radość z dobre wyniku warta jest bólu. (przepisał: TomeKSG)

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online