Górnik przed repolonizacją ()

Młodzież z ekstraklasy, gracze z niższych lig i wracający z wypożyczeń. Tak Górnik Zabrze ma działać na rynku transferowym.
W kończącym się sezonie zdarzało się, że w składzie Górnika biegało po boisku dwóch Polaków i dziewięciu obcokrajowców. Odpowiedzialny za pion sportowy w tym klubie Artur Płatek zapowiadał, że po rozgrywkach dojdzie do repolonizacji kadry i wygląda na to, że taki kierunek obrali w Zabrzu. W przyszłym tygodniu klub ma ogłosić nazwiska dwóch nowych Polaków, którzy podpiszą z nim kontrakt. Wzmocnień dla dziewiątej drużyny sezonu trzeba spodziewać się zarówno z ekstraklasy, jak i niższych lig.
W przyszłości Górnik chciałby opierać się na wychowankach, ale do tego droga jeszcze daleka. Teraz Płatek oprócz szkolenia położył nacisk na skauting – w założeniu zabrzanie mają wiedzieć o każdym piłkarzu od ekstraklasy do IV ligi do 24. roku życia. Również drużyny juniorów z najwyższych lig U-18, U-17 i U-15 będą monitorowane przez przedstawicieli zabrzańskiego klubu.
Górnik ogranicza dziś na rynku transferowym jedno: ciągnące się za nim długi. Płatek działa więc w ściśle określonych, trudnych warunkach. Zawierają się w stwierdzeniu ­– nie płacimy za transfery. A przynajmniej nie kwoty liczone w euro i z pięcioma zerami. Może i w Zabrzu chcieliby Adama Ratajczyka, 18-latka z ŁKS, ale łodzianie wyceniają swój talent na 600 tysięcy euro. Górnika nie stać, żeby tyle wyłożyć.
Zabrzanie szukają więc piłkarzy zdecydowanie tańszych, również w niższych ligach, wypatrując cały czas okazji poza krajem. Jak z Borisem Sekuliciem, który przyszedł do Górnika za darmo z CSKA Sofia, a rok później klub dostał za niego od Chicago Fire 450 tysięcy euro. Dziś tymi, na których klub może zarobić najwięcej, jest para najmłodszych stoperów w ekstraklasie: 24-letni Paweł Bochniewicz i dwa lata młodszy Przemysław Wiśniewski. Coraz lepiej wygląda też Alasana Manneh, 22-latek z Gambii rozwinął się u Marcina Brosza, ale na transfer musi jeszcze zapracować.
Wracając do Bochniewicza i Wiśniewskiego, to na pewno szefowie Górnika nie usiądą do rozmów, gdy oferta wyniesie poniżej miliona euro. Z drugiej strony Bochniewiczowi w czerwcu przyszłego roku wygasa kontrakt, a jeśli go nie przedłuży, to właśnie wybrzmiewa ostatni dzwonek, żeby zarobić na jego sprzedaży. W zimie będzie już mógł podpisać kontrakt z nowym klubem. Obrońca nie wyklucza pozostania w Górniku, ale liczy na to, że w tym sezonie zespół powalczy o coś więcej niż o utrzymanie, jak w dwóch poprzednich. W nich sytuacja wyglądała bliźniaczo: słaba jesień, udane ruchy transferowe zimą i wiosenna, zwycięska dla zabrzan bitka o utrzymanie.
Żeby sytuacja się nie powtórzyła po raz trzeci, niewątpliwie potrzebna jest stabilizacja w składzie. Z niego odszedł Igor Angulo, a znaki zapytania stoją przy piłkarzach wypożyczonych do Górnika. To znaczy David Kopacz wrócił już do VfB Stuttgart, ale nie wiadomo, co z dwoma Grekami wypożyczonymi z AEK Ateny Stavrosem Vassilantonopoulosem i Georgiosem Giakoumakisem. Obaj mogliby zostać w Zabrzu, porozumieli się z klubem, ale zabrzan – tu niespodzianki nie ma – nie stać na ich wykup. Jeśli obaj rozwiążą kontrakt z AEK, gdzie mają nikłe szanse na grę, wtedy w Zabrzu przywitają ich z otwartymi ramionami. Podobnie jest z Erikiem Jirką, wypożyczonym z Crvenej Zvezdy Belgrad, za którego Serbowie zapłacili półtora roku temu 750 tysięcy euro. Górnik nie jest w stanie wyłożyć choćby zbliżonej sumy, więc szansę, żeby Jirka w nowym sezonie zakładał koszulkę Górnika, są dwie – ponowne wypożyczenie lub rozwiązanie umowy z Crveną. No i potrzeba jeszcze chęci samego piłkarza, bo na razie Górnik nie jest jego pierwszym wyborem.
Z klubem pożegnał się 36-letni Igor Angulo, 31-letni Szymon Matuszek i trzy lata młodszy Kamil Zapolnik. Szefowie Górnika zamierzają też rozwiązać obowiązujący do czerwca 2021 roku kontrakt z 29-letnim Mateuszem Matrasem. Jeżeli rozwodu nie będzie, pomocnik jest przewidziany do gry w III-ligowych rezerwach.
Te ruchy wskazują na to, że Górnik chce odmłodzić kadrę. Zresztą od Płatka można dowiedzieć się, że interesować ich będą polscy piłkarze do 24. roku życia. Na razie Górnik przegrał licytację, w której brała udział większa część klubów ekstraklasy o młodzieżowca Mateusza Praszelika. 19-letni raciborzanin, były już legionista, wybrał Śląsk Wrocław. Być może Górnik zrewiduje też nieco swoją politykę transferową, obserwując to, co dzieje się na rynku. Do tej pory jego rada nadzorcza wzbraniała się przed wpisywaniem do umów procentów dla menedżera ze sprzedaży jego piłkarza.
Agenci mogą na nią nalegać w fazie negocjacji – wtedy, gdy piłkarz ma kilka propozycji, a karty są w ich rękach. W Zabrzu się na to nie pisali, dlatego rok temu... wypisali się z rywalizacji klubów ekstraklasy o Przemysława Płachetę (ostatecznie trafił do Śląska, skąd kilka dni temu został sprzedany do Norwich City za 3 miliony euro; część z tych pieniędzy w wyniku zapisów trafiła do agenta i piłkarza). Teraz na podobnej zasadzie Pogoń Szczecin sprzątnęła im sprzed nosa 17-letniego Mateusza Fornalczyka z Polonii Bytom, o którym w Zabrzu poważnie myśleli.
Nie trafi też do nich 24-letni napastnik Górnika Polkowice Michał Bednarski (z 24 golami król strzelców II ligi), którego media łączyły z drużyną Brosza. W tym przypadku to zabrzanie nie byli nim szczególnie zainteresowani, a zawodnik prawdopodobnie trafi do Jagiellonii.
W Górniku dużo obiecują sobie po piłkarzach wracających z wypożyczeń. Taki model ogrywania młodzieży przyjęli wcześniej w Lechu i dobrze na tym wyszli. Zbierający szlify poza Poznaniem Jan Bednarek, Kamil Jóźwiak, Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz po powrocie do Wielkopolski wskoczyli do pierwszego składu. Podobną ścieżkę widzą w Górniku choćby dla 20-letnich: Wojciecha Hajdy (wypożyczony do Stomilu) i Krzysztofa Kubicy (Chrobry Głogów), którzy rozpoczną przygotowania z zespołem Brosza.
Miejsca w jego zespole nie znajdzie za to Tomasz Loska, wypożyczony do Termaliki Nieciecza. Byłemu młodzieżowemu reprezentantowi Polski do końca kontraktu z Górnikiem pozostał rok i dla obu stron najlepszym rozwiązaniem byłoby rozstanie. Problem polega na tym, że nie wiadomo, na jakich warunkach. Zabrzanie chcieliby jeszcze coś na nim zarobić (50–150 tysięcy euro). Loską poważnie interesował się Raków, gdzie młody bramkarz już w przeszłości bronił, ale w końcu wybrano Słowaka Branislava Pindrocha. Niewykluczone, że Loskę zdecyduje się wykupić Termalica.
W Górniku liczą się z tym, że w związku z wydłużonym przez pandemię oknem transferowym kluby będą decydować się na ruchy nawet we wrześniu. Wtedy, gdy rozgrywki będą już trwały, a w klubowych gabinetach zobaczą, na jakich pozycjach drużyna potrzebuje wzmocnień. Jeszcze przed startem ekstraklasy można spodziewać się transferów dwóch napastników do Górnika. Oprócz nowych piłkarzy klub będzie miał też nowego szefa skautów, bo z tej funkcji odszedł Jakub Komander, który wcześniej był analitykiem w sztabie pierwszego zespołu.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online