Forum
 

Igor Angulo: Chciałbym zostać w Górniku, ale niczego na nikim nie wymuszam ()

– Byłoby to dla mnie dziwne, gdybym miał w Polsce grać w innej koszulce niż Górnika. Natomiast to jest piłka, więc nigdy nie wiadomo, co cię stanie – mówi Igor Angulo.
» Pańska umowa wygasa w czerwcu, a kibice niecierpliwią się, czy Igor Angulo pozostanie w Górniku Zabrze. Może ich pan uspokoić?
Igor Angulo (Górnik Zabrze): - Chęci są dobre, ale zobaczymy, jakie będą możliwości. Futbol to biznes. Klub musi podjąć decyzję, czy przedłuży mój kontrakt, czy nie. Mam oferty z innych zespołów. Jest wiele zagranicznych propozycji, tak samo jak poprzedniej zimy czy ostatniego lata. Szefowie wiedzą, jakie mam opcje. Reszta pozostaje w ich rękach. Po tylu latach nie przedłużę kontraktu za kilka złotych więcej. W Górniku spędziłem fantastyczne lata, strzeliłem mnóstwo goli, ale jeśli uznają, że wolą kogoś lepszego do ataku, będę musiał się z tym pogodzić. Poprosiłem tylko, bym dowiedział się o tym wcześniej. Mam malutkie dziecko, jestem dojrzałym facetem i szukam stabilizacji. Zależy mi na dwuletnim kontrakcie, by mieć spokój. Jeżeli Górnik zaproponuje mi satysfakcjonującą umowę, doskonale! Jeżeli nie, poszukam tej stabilizacji gdzie indziej.

» Nowy kontrakt byłby pięknym prezentem na Boże Narodzenie?
- Dokładnie tak, dwa tygodnie temu ustaliliśmy z szefami klubu, że przed Świętami zdecydujemy, co dalej. Do tej pory wstrzymywaliśmy rozmowy. Teraz mają czas, by podjąć ostateczną decyzję, czy chcą zatrzymać mnie na dwa lata.

» Czuje pan, że musi udowadniać swoją wartość w każdym meczu, bo toczy się gra o umowę?
- Zupełnie tak na to nie patrzę. Gdyby szefowie klubu podejmowali decyzję na podstawie ostatnich trzech, czterech meczów, byłoby to absurdalne. Rozegrałem w Górniku ponad 130 spotkań, strzeliłem prawie 80 goli, to wystarczający dorobek, by wiedzieli, na co mnie stać. Kwestia, czy zatrzymanie mnie na dwa lata będzie się opłacało. Czy część budżetu zainwestować w Angulo, czy postawić na inne rzeczy. Klub nie rozrzuca pieniędzy na lewo i prawo, więc musi zdecydować, co będzie najlepsze.

» Inne rzeczy, czyli na przykład transfery Lukasa Podolskiego i Rafała Kurzawy?
- Na przykład. Albo na zainwestowanie w obiekty czy boiska. Górnik funkcjonuje w określonych realiach, dlatego to sztuka decyzji i rozsądnych wyborów. Choć chciałbym zostać w Górniku, niczego na nikim nie wymuszam.

» Na papierze nie było jeszcze żadnej propozycji?
- Żadnej na papierze ani nawet słownej. Na razie to były tylko rozmowy, bez konkretów. Określenie mniej więcej, na co stać Górnik i czego ja oczekuję.

» Jak na dziś określiłby pan swój status? Symbol klubu? Górnik ma bogatą historię, ale dla młodych kibiców, którzy znają sukcesy z opowieści, to Igor Angulo jest idolem.
- Młodzi tych pięknych czasów nie mogą pamiętać, dlatego to dość normalne. Przez 3,5 roku w Zabrzu awansowaliśmy do ekstraklasy, zagraliśmy w eliminacjach Ligi Europy, w poprzednim sezonie mieliśmy sporo problemów, ale też się uratowaliśmy. To wiele przeżyć, w których uczestniczyłem, a gdzieś obok były moje bramki. Dlatego jestem wdzięczny fanom za miłość, jaką mi okazują. Wzrusza mnie to. Czuję, że wierzą we mnie kibice, trener, koledzy z zespołu. Gdybym odszedł do innego klubu, musiałbym zaczynać wszystko od zera i pracować na swoje nazwisko od początku. Tu mam już to wszystko.

» Gdyby Górnik nie zaoferował kontraktu, wyobraża pan sobie grę w innym polskim klubie?
- W ogóle o tym nie myślę, bo moim priorytetem jest pozostanie. Ale jeśli usłyszę, że klub ma inne plany, nie będę się na nikogo wściekał, postaram się to zrozumieć, wtedy trzeba spojrzeć racjonalnie na rzeczywistość. Byłoby to dla mnie dziwne, gdybym miał w Polsce grać w innej koszulce niż Górnika. Natomiast to jest piłka, więc nigdy nie wiadomo, co się stanie. Trzeba patrzeć na lepszą przyszłość. Jeżeli dostałbym dwie identyczne oferty, wyjechałbym zagranicę. Rodzina jest przyzwyczajona do życia w Polsce, dlatego dobrze będzie, jeśli się porozumiemy.

» We wrześniu urodziła się panu córeczka Chloe. Wiele zmienia się w pana życiu?
- Jest dość podobnie, tylko mniej śpię i obowiązków w domu przybyło. Na szczęście wielką pomocą jest moja żona, nie pracuje i to ona przez większość dnia zajmuje się dzieckiem. Zaraz po treningach uciekam do domu ją wspierać. Poród się opóźniał, bo termin był wskazany na koniec sierpnia, a Chloe przyszła na świat 17 września. Wszystko się przeciągało, na szczęście żona i córka są zdrowe.

» Ile godzin udaje się przespać w nocy? Gerard Pique powiedział, że z powodu pozaboiskowych aktywności śpi około czterech-pięć godzin dziennie.
- Tego bym raczej nie wytrzymał, potrzebuję więcej odpoczynku. Jestem przyzwyczajony do spania dziewięć godzin dziennie, z dzieckiem to nie takie proste, ale nadal dobrze się wysypiam.

» W styczniu będzie miał pan 36 lat. Metryka powoli zaczyna przeszkadzać?
- Mogę naopowiadać tysiąc bajek, ale to zawsze będzie kwestia subiektywna, jak ktoś czuje się w tym wieku. Wszystkie mecze rozgrywam od początku do końca, więc to chyba najlepsza odpowiedź. W tym sezonie nie opuściłem minuty, przez 3,5 roku w Górniku może trzy, cztery mecze. Gram znacznie więcej niż 25-latkowie, więc to oczywiste, że fizycznie czuje się dobrze. Nawet lepiej niż gdy sam miałem 20 lat, może dlatego, że poznałem swoje ciało. Znam limity, wiem, kiedy lepiej przestać trenować, poświęcić się bardziej siłowni, ile powinienem odpoczywać. Tak dobrze w zasadzie jeszcze się nie czułem.

» Zmiana treningu była kluczowa?
- Więcej zmieniłem w ostatnich latach niż wcześniej przez całą karierę. Dojrzewasz, więc lepiej rozumiesz swoje potrzeby, inaczej patrzysz na błędy przeszłości. Wiesz, jak zarządzać swoim ciałem. Kiedyś czułem ból, ale trenowałem na maksa, bo chciałem się pokazać. Kończyło się problemami, urazami na kilka miesięcy. Dziś wiem, że lepiej odpuścić. Zrobić mniej, a docelowo wyciągnąć więcej. Czasem zejść wcześniej z treningu. Jem zdecydowanie bardziej świadomie, więcej i lepiej śpię, a postęp od razu widać na boisku.Wynika to z doświadczenia i wiedzy. Potrafię rozróżnić, z jakim bólem mogę dalej trenować, ale z mniejszym obciążeniem, a z jakim muszę przestać i postawić na odpoczynek. To jak maszyna, do której wsiadasz i uczysz się jej obsługi. Tak samo jest z ciałem człowieka, tylko to jednak zajmuje trochę lat, bo jest bardziej skomplikowane. Pomaga mi też podejście trenera Marcina Brosza, bo wie, że musimy się przygotować jak najlepiej do meczu. Widzi, że jestem świadomy i ufa mi w tych sprawach. Pamięta, że nie jestem nastolatkiem, który każdy uraz chciałby rozbiegać na młodzieńczej ambicji. Bywa, że odpuszcza mi kwadrans przed końcem zajęć, bo wie, że to wróci w meczu. Tam już nie odpuszczam.

» Jako wychowanek baskijskiego Athletiku pytał pan o sekret długowieczności Aritza Aduriza? On ma 38 lat i dopiero teraz podjął decyzję, że rozgrywa ostatni sezon w karierze.
- Czerpię z niego mocno. Byliśmy razem w Athletiku, on jest o trzy lata starszy ode mnie, a do tej pory trzyma się doskonale. Z każdym rokiem po trzydziestce czuje się lepiej i przeżywam to samo. Czasem słyszę od kolegów, że wkrótce będę kończył karierę, ale zawsze odpowiadam: „Nie wysyłajcie mnie na emeryturę, bo ja, poważnie, nigdy nie czułem się lepiej”. Częściej myślałem o zakończeniu kariery, gdy miałem 25 lat. Bo co chwilę byłem kontuzjowany, rozgrywałem 15 meczów na sezon i nie bardzo widziałem w tym sens. A teraz kiedy mam prawie 40 spotkań w każdym sezonie, to jak mógłbym nagle powiedzieć, że odchodzę? Kiedy nie będę mógł pomagać drużynie, sam o tym pomyślę. Nie wiem, czy będę miał wtedy 36 lat, czy 45, bo wiek to tylko liczba. Liczy się rzeczywistość. Oby to trwało jak najdłużej, odpukać!

» Na tym etapie rozgrywek to jednak pana najgorszy z czterech sezonów w Górniku. Ma pan sześć bramek.
- Rozumiem rozgoryczenie kibiców, bo strzelałem po 25 goli na sezon. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że cały Górnik nie zdobywa bramek aż tak często. Strzeliliśmy 16, z czego ja sześć. To prawie 40 procent trafień całej drużyny, czyli podobnie jak w poprzednich latach. Mało który napastnik może się pochwalić takim wkładem. Zgodzę się jednak, że mam wiele do poprawy. Czuję się winny, kiedy nie wygrywamy spotkań, bo jestem napastnikiem. Ale zazwyczaj jestem na tym poziomie, co cała drużyna. Gramy po jedenastu i wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Nie strzelę gola sam, nie jestem Leo Messim. Kiedy wszyscy będziemy na wysokim poziomie, będę gwarantował gole. Inaczej jest o to trudniej.

» Jest pan mniej skuteczny niż w poprzednich latach.
- Marnuję wiele sytuacji, tak samo było wcześniej. Moją zaletą jest to, że ciągle próbuję. Z wielu trudnych pozycji, staram się ryzykować. Gdyby wyliczyć wszystkie zmarnowane akcje z sezonów, gdy strzeliłem 23 lub 24 gole, to można by złapać się za głowę. Ale bramki są też efektem wcześniejszych pomyłek. Cały czas jestem w grze i sprawiam zagrożenie. A czy pomyłek jest więcej? Postaram się to wkrótce zmienić.

» Jak pan reaguje na wiadomości o transferach Podolskiego i Kurzawy?
- Odkąd przyszedłem tutaj prawie cztery lata temu, każdego lata i zimy słyszę, że zaraz dołączy do nas Podolski. Ale jeszcze nie trenowaliśmy razem, więc podchodzę do tego z dystansem. Jego kontrakt w Japonii się kończy, oby udało się to wykorzystać. Stworzylibyśmy duet z największym doświadczeniem w ekstraklasie. Z Kurzawą jest identycznie – taki utalentowany zawodnik wzniósłby Górnik na wyższy poziom.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online