Artur Płatek: Może będą jeszcze dwa transfery ()

- Biorę odpowiedzialność za jakość tych zawodników, ale też ich cechy charakteru – mówi dyrektor sportowy Artur Płatek, informując, że zabrzanie pozyskają jeszcze w tym okienku obrońcę. - Z każdym z pozyskanych chłopaków rozmawiałem telefonicznie, spotykałem się; by wiedzieć, jacy to ludzie, poznać ich osobowość. Pojechałem na spotkanie ze Słowakami, Chudym i Erkiem Danielem, którego też widzieliśmy u siebie (ostatecznie zakontraktował go Slovan Bratysława – dop. red.). Erik powiedział mi: „Chcę przyjść do Górnika, bo jest pan jedyną osobą, która przyjechała pogadać, a reszta tylko dzwoni i obiecuje” – opowiada Płatek, nie kryjąc, że zdarzało się, iż spotkanie „w cztery oczy” z potencjalnym nowym zawodnikiem zespołu kończyło się rezygnacją z jego usług. – Można przekonać się, kto ma jak mocne „ukierunkowanie na monetę” – zaznacza wymownie dyrektor sportowy Górnika.
Wszyscy obcokrajowcy ściągnięci na Roosevelta zimą w kontraktach zapisany mają obowiązek nauki języka polskiego. – Muszą się dostosować do nas, bo są w Polsce. Gdy ja pojechałem do Niemiec, musiałem dostosowywać się do Niemców, bo byłem u nich. Jeśli ktoś tego nie zrozumie, to nie będzie u nas grał. To podstawowa kwestia. Nie jestem zwolennikiem takiego „miksu kulturowego”, jaki zrobiliśmy. On jest spowodowany naszą sytuacją w tabeli, to nie było nic zamierzonego – nie kryje Artur Płatek.
Chwali zarazem Marcina Brosza. – To, że nowi zawodnicy tak zaprezentowali się w pierwszym meczu, to duża zasługa trenera, który ich ze sobą „zmiksował”. Wiedzieliśmy, że nie będą gwiazdorzyć, stawiać się ponad tych chłopaków, którzy są z nami dłużej. Od samego początku mówili, że atmosfera w klubie jest dobra. Często bywa tak, że w trakcie sezonu wrzuca się do szatni sześć różnych charakterów i rodzą się konflikty. My wiemy jednak, kogo ściągnęliśmy. Będzie OK – zapewnia dyrektor sportowy Górnika.
Spośród nowych zagranicznych twarzy, najbardziej pochlebne recenzje zebrał Walerian Gwilia. Gruzin, ściągnięty ze szwajcarskiego FC Luzern, stworzył w środku pola duet z Szymonem Żurkowskim. – Mieliśmy pomysł, by dołożyć do Szymona zawodnika, który dobrze operuje piłką. Taki jest Gwilia. Dzięki niemu Szymon może być non stop pod grą, wbiegać w wolne strefy. To go bardzo rozwinie jako piłkarza. Musi nauczyć się gry na 1-2 kontakty – przekonuje Płatek, zdradzając, że pracując w Piaście Gliwice, chciał ściągnąć Żurkowskiego. – Był nawet na testach. Teraz ludzie pytają mnie, czy mam następnego Żurkowskiego. Myślę, że mam... – uśmiecha się tajemniczo dyrektor sportowy Górnika.
Artur Płatek zapowiada, że okienko transferowe jeszcze w Zabrzu się nie zamknęło. – Może będą dwa transfery, na pewno jeden, który niebawem się rozstrzygnie. To obcokrajowiec, obrońca, mogący występować na wszystkich pozycjach w defensywie. Gra w swoim klubie, trafi do nas na zasadzie wypożyczenia – informuje Płatek. Czy może też dojść do jakichś ruchów w drugą stronę? Słyszymy, że nie ma pomysłu wypożyczenia Tomasza Loski, który – póki co – przegrywa rywalizację o miejsce w bramce z Chudym.
– Czy ja wyglądam na szaleńca?! Tomek to chłopak, który w każdej chwili może wskoczyć do składu i dobrze bronić. Nie może być tak, że zostaniemy tylko z Chudym i dwoma młodymi, nieukształtowanymi jeszcze bramkarzami, choć zaznaczam, że Daniel Bielica to utalentowany chłopak. Tomek z kolei ma teraz od kogo się uczyć. Martin Chudy długo był w swoich klubach numerem dwa, trafił do Trnavy, tam zagrał bardzo dobry sezon i zdecydowaliśmy się na niego – mówi dyrektor sportowy Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online