Forum
 

Damian Kądzior: Marzenia się spełniają ()

Piłka jest nieprzewidywalna, dlatego trzeba wierzyć i ciężko pracować, bo bez tego niczego nie będzie - mówi Damian Kądzior, skrzydłowy Górnika Zabrze, który właśnie wrócił ze zgrupowania reprezentacji.
To było jedno z największych zaskoczeń ostatnich tygodni. 

Przed decydującymi meczami eliminacji MŚ z Armenią i Czarnogórą selekcjoner Adam Nawałka zdecydował się na powołanie Damiana Kądziora. W poprzednim sezonie 25-latek należał się wyróżniających się zawodników I ligi. Dla Wigier Suwałki zdobył 14 bramek i zanotował 15 asyst. Latem trafił do Górnika, gdzie z kolejki na kolejkę spisywał się lepiej. Dla lidera ekstraklasy zdobył ważne gole w spotkaniach z Pogonią Szczecin (2:1) i Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (2:1). Do tego dorzucił trafienie w Pucharze Polski, w starciu z Sokołem Ostróda (3:1). Kiedy większość fachowców oczekiwała powołania mającego najwięcej asyst w lidze, Rafała Kurzawy, selekcjoner wysłał je do Kądziora.

Jak ocenia pan swój pobyt na zgrupowaniu reprezentacji?

Damian Kądzior: - W samych superlatywach! Dla mnie było to superwydarzenie. Miałem możliwość zobaczenia, jak wygląda wielki futbol, jak funkcjonują najlepsi piłkarze w Polsce, jak to wszystko prowadzi trener Nawałka. To dla mnie bodziec do tego, by być tam częściej, by nie skończyło się tylko na jednym razie.

Jak wyglądało wejście do kadry? Na zgrupowanie jechał pan pierwszy raz, ale na przykład Michała Pazdana zna pan jeszcze z czasów wspólnej gry w Jagiellonii. Ona pana wprowadzał?

- Tak. Z drugiej strony, nie mam 18 lat, by być wystraszonym. Znam Michała Pazdana, Maciek Makuszewski też przychodził i pytał, czy mi w czymś pomóc. Wszyscy są w porządku, zarówno jako ludzie, jak i jako wielcy zawodnicy. Cieszę się, że mogłem być częścią drużyny na tym zgrupowaniu. Było to dla mnie wielkie wyróżnienie.

Odczuwa pan niedosyt, że nie otrzymał pan szansy debiutu?

- Nie. Spokojnie do tego podchodzę. Dziękuję trenerowi Nawałce za każdą chwilę na tym zgrupowaniu. Trener chciał mi, jak to wygląda pokazać od środka. Jeśli będę się rozwijał, to przyjdzie moment, że zagram minutę czy pięć, a w perspektywie może i dłużej. Wszystko niech idzie powoli.

Myśli pan o udziale w przyszłorocznym mundialu w Rosji?

- Warto marzyć, bo marzenia się spełniają, czego jestem przykładem. Następnym celem i marzeniem jest zagrać w tej reprezentacji, a co będzie później, zobaczymy. W piłce rok to bardzo długi okres. W przeciągu trzech miesięcy trafiłem z I ligi na ławkę reprezentacji Polski. Futbol jest nieprzewidywalny. Trzeba więc wierzyć i ciężko pracować, bo bez tego niczego nie będzie. Do tego musi dopisywać zdrowie. Składowych jest wiele, ale mistrzostwa świata to zbyt daleka przyszłość.

Teraz musi się pan przestawić na piłkę krajową. Jak wyglądały dni po zwycięstwie z Czarnogórą?

- Trener Marcin Brosz chciał, bym we wtorek wrócił do klubu, odpoczął od szumu medialnego, nie „żył” tym, że byłem na zgrupowaniu kadry, tylko spokojnie się przygotowywał do meczów o punkty. Reprezentacja jest super, ale trafia się do niej tylko dzięki dobrej grze w lidze. Nie ukrywam, że powołanie do niej otrzymałem dzięki niej, trenerowi Broszowi i kolegom z Górnika. Inną rzeczą jest to, że teraz trzeba wrócić i znowu ciężko pracować, by zasłużyć na powołanie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2017 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online