Forum
 

Marcin Brosz: Chcemy się wzmocnić ()

- Kiedyś w Zabrzu rywalizowano o zawodników z Legią, Lechem, Wisłą. Dziś? Nie wchodząc w szczegóły, przebijają nas kluby, powiedzmy, że dużo mniej utytułowane – mówi trener Górnika, Marcin Brosz.
» Armin Cerimagić podpisał kontrakt z Katowicami. Jest pan zaskoczony?
Marcin Brosz: - Nie tym, że podpisał umowę z innym klubem. Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że nie chce u nas grać. Nie przyjął propozycji nowej umowy, stąd decyzja o tym, by wystawić Armina na listę transferową. Tym bardziej, że za pół roku kończył mu się kontrakt w Górniku. Sugerował, że ma kilka ciekawych propozycji. Wybrał Katowice, nie chciałbym tego komentować. Choć nie ukrywam, że takiego scenariusza raczej się nie spodziewałem.

» Przyzna pan jednak, że sytuacja jest niecodzienna. Wasz piłkarz odchodzi do sąsiada, z którym być może będziecie rywalizować o awans do ekstraklasy.
- Nie wiem, czy odejdzie już teraz. Myślę, że będą rozmowy GKS-u z Górnikiem, ale to już „działka” zarządu. Jeżeli strony się dogadają, to Armin opuści nas zimą. Jeżeli nie, to zostanie do czerwca i będzie do naszej dyspozycji.

» Które rozwiązanie będzie lepsze?
- Z każdym sobie poradzimy... Jeżeli już miałby odejść, to Górnik nie może na tym stracić. Myślę o stronie finansowej i sportowej, czyli w zamian chcielibyśmy zatrudnić na skrzydło kogoś wartościowego.

» Konkurencja się wzmacnia, Górnik... Szału nie ma, a jeszcze z Lubina dochodzą sygnały, że możecie stracić Bartosza Kopacza.
- Bartek ma kontrakt ważny jeszcze pół roku. Też rozmawiamy z ludźmi, też śledzimy doniesienia mediów. Sytuacja jest trochę podobna do Cerimagicia. Z tą różnicą, że Bartek jest dziś z nami i chce nam wiosną pomóc powalczyć o awans, bo cały czas zakładam taki scenariusz. Ale mamy dopiero połowę stycznia. Ktoś złoży ofertę, wpłaci kasę i może być bardzo różnie.

» Generalnie sytuacja jest mało komfortowa...
- Nie jest łatwo, ale jestem realistą i wiedziałem, co nas czeka. Górnik nie jest dziś na szczycie listy życzeń nawet średniej klasy polskich piłkarzy. Przykre, ale prawdziwe. Kiedyś klub rywalizował o zawodników z Legią, Lechem, Wisłą. Dziś... Nie wchodząc w szczegóły, przebijają nas zespoły, powiedzmy, że dużo mniej utytułowane. Ale zapewniam, że rozmawiamy i chcemy się wzmocnić.

» W plebiscycie na najlepszego sportowca Zabrza tylko jeden gracz Górnika stanął na podium. To Igor Angulo. Pozostali przegrali między innymi z kobietą, która oprawia wędkarstwo spławikowe. Zabolało?
- Pani Bożenie Larisch gratuluję, ale zabolało. Zabrze to sportowe miasto, w którym piłka nożna i ręczna mają swoją historię. Mistrzostwa Polski, grę w pucharach i reprezentantów kraju. Co mogę powiedzieć? Warto brać przykład z tak pracowitych i zdeterminowanych sportowców oraz wyciągać wnioski. Ta sytuacja pokazuje również, w którym jesteśmy miejscu i jak wiele rozczarowań przyniósł 2016 rok. Fajnie, że wyeliminowaliśmy z Pucharu Polski Legię, ale spadek z ekstraklasy i pół roku po spadku były trudne, a dla kibiców bardzo rozczarowujące.

» Osiem punktów straty do awansu to dużo. Niewielu wierzy, że możecie ten dystans odrobić.
- Do startu ligi mamy jeszcze 1,5 miesiąca. W klubach może się wydarzyć sporo, nie do końca dziś przewidzimy, kto się wzmocni, a kto osłabi. Na razie rywale w walce o awans, a tak traktuję Zagłębie, Katowice czy Miedź, raczej się zbroją. Wierzę, że na ich tle nie wypadniemy gorzej, choć tabela sugeruje, że na tym polu powinniśmy wyprzedzić konkurencję. A kiedy już ruszy liga, to piekielnie ważny będzie start. W pierwszym meczu gramy z Tychami, w trzecim przyjedzie do nas Zagłębie, a mamy się tym klubom za co zrewanżować. Wiem, że to będą piłkarskie święta. Przyjdzie bardzo dużo ludzi, na mecz z Tychami w zasadzie już sprzedano wszystkie miejsca w lożach. To dobry sygnał, bo pokazuje jak ogromny potencjał drzemie w Górniku, mimo wszystkich problemów, jakie mamy. Wracając do pytania, przy dobrych wynikach już na początku roku jesteśmy w stanie znacząco poprawić nasze miejsce w tabeli.

» A może lepiej powiedzieć, że szanse są dziś iluzoryczne i zdjąć z piłkarzy ciśnienie?
- Tutaj ciśnienie będzie zawsze, bo to jest Górnik! Najbardziej utytułowany klub w lidze, który ma stadion na 25000 ludzi i wciąż dziesiątki tysięcy wymagających kibiców. Dziś zastanawiamy się na tym, czy awansujemy, czy jeszcze mamy szansę. A ja uważam, że już dziś trzeba sobie stawiać cele na kolejne lata. I niech to będzie chęć walki, oczywiście w dalszej perspektywie, o mistrzostwo Polski, czyli budowanie takich struktur, które w końcu zaowocują. Mówiłem o tym, jak ważne będą trzy pierwsze mecze. Ale prawda jest taka, że jeżeli uda się je wygrać, to kolejne będą jeszcze ważniejsze. Nie mówiąc już o końcówce sezonu. Dlatego nie patrzę na nazwiska. Patrzę na zdrowie piłkarzy, ich podejście, psychikę - z czym jesienią mieliśmy problem... Jeżeli ktoś czuje, że jest w Górniku za karę i z tego powodu cierpi, to jak mogę na niego liczyć? A - proszę mi wierzyć - mam przeczucie, że losy awansu będą się rozstrzygać do ostatniej kolejki.

» Wasza sytuacja na półmetku jest gorsza niż po poprzednim spadku.
- Często słyszę te porównania. Wtedy wiosna była lepsza od jesieni, zespół też po degradacji nie potrafił zaskoczyć. Wierzę, że zimowa przerwa pozwoli do końca „wyczyścić” głowy, co naprawdę nie jest proste. Proszę jednak pamiętać, że wtedy Górnik w zasadzie utrzymał skład. Ogromnym kosztem finansowym, ale sportowo to była grupa ludzi, która większość ekip przerastała o klasę, a jednak awansował dopiero w przedostatniej kolejce.

» Rok temu przygotowywał pan do rundy wiosennej Koronę Kielce. Ekstraklasa zaczyna rozgrywki kilka tygodni wcześniej. To ma wpływ na okres przygotowawczy?
- Teraz jest więcej czasu, mamy sześć tygodni, a nie trzy. Nie trenowaliśmy więc od początku dwa razy dziennie, mogliśmy łagodnie wejść w cykl treningowy. Dobrze, że jest taka możliwość, bo w Górniku mamy wielu młodych piłkarzy, mających mniej niż 23 lata. To zawodnicy, którym trzeba poświęcić dużo więcej uwagi, można popracować nad wieloma elementami. Ten zespół ma duże rezerwy, zwłaszcza w motoryce, sile, dynamice...

» 20 lat temu przygotowywał się pan do sezonu z Górnikiem. Przepaść?
- W zasadzie tak. Od tego czasu zmieniło się już wszystko, zmienili się tez piłkarze. Dziś jest era internetu. Klikniesz i masz dostępną wiedzę, o jakiej przed laty nawet nie marzyłeś. Możesz śledzić pracę innych, piłkarze mają też kolegów w bardzo dobrych zagranicznych klubach. Dzwonią, pytają i sami słyszą pytania, „co dziś robiliście?”. Trener dziś nie powie piłkarzowi: „Nie pytaj, tylko rób”. Zawodnik przychodzi do klubu wraz z doradcą, który dzięki zawodnikowi zarabia. Więc dając nam piłkarza chcą, byśmy zapewnili mu odpowiednie warunki i możliwość rozwoju. Przede wszystkim jednak zmienia się piłka. Zrobiono pomiar dystansu, jaki przebiegał podczas meczu legendarny Alfredo Di Stefano, geniusz futbolu, ale na przełomie lat 50. i 60. Czyli ponad 50 lat temu. Jego wynik 3,6 km w ciągu 90 minut! Obecny standard to minimum dziesięć, a czasami nawet 12 km. Dziś średnia prędkość biegu to około 15 kilometrów, a sprintu to 22 km. Mówimy o kosmicznych zmianach. Geniusza w zespole nie mam, więc trzeba stworzyć drużynę, która wie, co ma grać, i ma zdrowie. Żeby piłkarz przebiegł w odpowiednim tempie 11 km, to musi się do tego przygotować. Kto się nie dostosuje, ten odpada, ewentualnie w 60 minucie zaczyna „umierać” na boisku. Częściej doznaje też kontuzji.

» Często słyszeliśmy w Zabrzu, że to starszy zespół, z wieloma zawodnikami po poważnych kontuzjach, więc nie można przesadzić z zajęciami, bo... klękną.
- Słyszałem, ale to droga donikąd. Bo jak się nie wykona odpowiedniej pracy, to piłkarze nie dadzą sobie rady na boisku. Czyli zaczną przegrywać, ale wciąż w klubie będą, skoro mają ważne kontrakty. Więc trzeba kontraktować nowych, bo tamci nie dają rady. Kadra jest liczna i droga, a często nie ma kto grać. Nie tędy droga, Górnik coś o tym wie.

» Są wśród piłkarzy Górnika zawodnicy dociekliwi? Tacy, którzy mogą być w przyszłości dobrymi trenerami?
- Są. Potrafią zadać mi takie pytanie, że od razu wiem, że chcą się rozwijać w tym kierunku. Jeden ewidentnie przygotowuje się na trenera.

» Kto?
- Erik Grendel. Bardzo żałuję, że doznał poważnej kontuzji i w tym sezonie już nie zagra. Straciliśmy świetnego zawodnika i kapitalnego człowieka, który bardzo pozytywnie patrzy na świat i zawsze stawia sobie wysokie cele. A takich bardzo potrzebujemy.

» Co powinno się wydarzyć, by wiosną było lepiej?
- Sporo. Musimy tracić mniej goli, musimy lepiej bronić, ale już w drugiej linii, nasze boki muszą wygrywać więcej pojedynków i dogrywać piłki w pole karne, musimy oddawać więcej strzałów z dystansu... Więcej muszą dawać zmiennicy. Mogę wymieniać jeszcze długo, ale w końcu po to jest przerwa zimowa, by nad tymi elementami popracować. Więc pracujemy.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online