Forum
 

Bartosz Sarnowski: Górnik chce awansu i tego potrzebuje ()

Właśnie mija siedem miesięcy od chwili, w której Bartoszowi Sarnowskiemu powierzono stery zabrzańskiego klubu. Katowicki "Sport" przeprowadził rozmowę z prezesem o sukcesach w tym okresie, o finansowej rzeczywistości, wiosennych oczekiwaniach sportowych i o żółtej kartce, pokazanej zarządowi przez kibiców. 

» Klub zapłacił piłkarzom pensje przed świętami. Podwójny sukces?
Bartosz Sarnowski, prezes Górnika: - Dlaczego podwójny?

» Nie ma ryzyka, że ktoś będzie chciał rozwiązać kontrakt z winy klubu.
- Faktycznie, teraz takiego ryzyka nie ma. Istotniejsze jest jednak to, by regularnie płacić. Nawet mniej, ale płacić. Dziś nasze zaległości to jedna wypłata. Zdaje się, że w Zabrzu swego czasu było pod tym względem znacznie gorzej. Jest lepiej i tego będziemy pilnować.

» Dostaliście kolejną „kroplówkę” w wysokości 2,5 miliona złotych od miasta. Jak długo można tak działać?
- „Kroplówka” to nie jest dobre określenie. Górnik cały czas rozlicza się z przeszłością, czyli spłaca zaległości sprzed roku, dwóch... Jest pomysł, by znaleźć rozwiązanie, które zapewni nam stabilność na dłużej, ale więcej nie mogę powiedzieć. Poczekajmy jeszcze kilka miesięcy.

» Ile dziś kosztuje utrzymanie pierwszej drużyny?
- Około 400 tysięcy miesięcznie. To kwota brutto. Jeszcze przed spadkiem wynosiła około 700-800, czyli różnica jest spora.

» Chce pan, by ta kwota jeszcze spadła?
- Może bym i chciał, ale skoro walczymy o awans, będzie to trudne. Przede wszystkim chodzi o to, by płacić takie kwoty, na jakie cię stać. Z drugiej strony doskonale wiem, że można być w środku tabeli ekstraklasy mając budżet, na który będzie stać Górnika.

» Wróćmy do walki o awans. Na dziesięć osób pytanych dziewięć odpowiada, że nie dacie rady.
- Ich prawo, zresztą wcale się nie dziwię, skoro jest przed nami siedem innych drużyn. Ale myślę sobie, że pół roku temu dziewięć mówiło, że powinniśmy awansować. Czyli takie opinie nie przekładają się na rzeczywistość. Może dobrze, że niektórzy nas skreślili. Może teraz to rywale zagrają pod większą presją, co proste nie jest. Zobaczymy... Piętnaście meczów, 45 punktów do zdobycia. Trzeba próbować i my spróbujemy. Górnik bardzo tego awansu chce i potrzebuje. Z wielu względów.

» A jeżeli jednak się nie uda?
- To będzie nas czekać gruntowna przebudowa zespołu. Powtarzam - zespołu. Może bez gwiazd, ale na miarę naszych możliwości. Taki, który nie dość, że spróbuje awansować za rok, to jeszcze w wypadku awansu byłby w stanie sobie poradzić grając w ekstraklasie.

» Był jesienią mecz z Legią. Wydawało się, że zespół eliminując mistrza z PP dostanie pozytywnego „kopa”. Nie dostał.
- Wcale nie uważałem, że tak będzie. Na Legię każdy się mobilizuje. Taki mecz nie jest wyznacznikiem formy drużyny. Dla mnie istotne było to, jak Górnik zagra kilka dni później w Tychach. A tam przegraliśmy. Na nas też się sprężają. Myślę, że co najmniej połowa klubów najlepszy mecz jesienią zagrała z Górnikiem, co doskonale rozumiem.

» Górnik zajmuje miejsce odpowiadające jego potencjałowi?
- Nie. Potencjał drużyny jest znacznie większy niż miejsce, które zajmujemy. I to mimo odejścia kilkunastu graczy oraz wielu kontuzji, często ważnych piłkarzy. Mamy wgląd w indywidualne statystyki. Są zdecydowanie lepsze niż pozycja zespołu, w wielu statystykach nasi piłkarze są w czołówce. Tylko nie przełożyło się to na wynik zespołu.

» To co pan mówi, nie uderza trochę w trenera?
- Nie. Z pracy Marcina Brosza jestem bardzo zadowolony. Często rozmawiamy, jego wizja pracy bardzo mi odpowiada. Myślę, że przede wszystkim piłkarzom zajęło sporo czasu, by nauczyli się pierwszej ligi, przestawili sposób myślenia i działania. Jest w niej mniej miejsca i czasu na budowanie akcji, wszystko jest prostsze. Nauczyli się tego, ale cena była wysoka. Straciliśmy na początku zbyt dużo punktów.

» Ktoś panu „podpowiadał”, by zmienić trenera?
- Tak, ale nawet przez moment nie brałem tego pod uwagę. Kiedy obejmowałem klub, miałem trzech kandydatów. Marcin Brosz był na pierwszym miejscu i nigdy tej decyzji nie żałowałem.

» A nie żałował pan któregoś z piłkarzy, którzy latem was pożegnali?
- Szczerze? Żadnego. Chcieliśmy z trenerem, by został na przykład Jose Kante, ale skoro odszedł, to nie było tematu. Angulo strzelił osiem goli, a Kante wiosną żadnego. Proszę zauważyć, że nasze letnie transfery się sprawdziły. Ledecky też zrobił swoje licząc jego gole i asysty, a mam wrażenie, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Trudno nie być zadowolonym z 18-letniego Ambrosiewicza.

» Gdyby nie obowiązujące obecnie przepisy o rozwiązywaniu kontraktów, to...
- ... po po spadku mielibyśmy duży problem, by dziś funkcjonować. Dodam też o zapisach w kontraktach zawodników, które zakładały obniżenie wynagrodzeń po spadku. Zawdzięczamy to poprzednim zarządom, co było odpowiedzią na „czkawkę” po spadku z 2009 roku. Dobrze, że tego pilnowano. Przynajmniej do zimy ubiegłego roku. Wtedy – to moje zdanie – polityka transferowa była beztroska. Nie może być tak, że polityka transferowa klubu trafia w ręce trenera i osoby niedoświadczonej, jak stało się w Górniku. Wykonano wiele panicznych ruchów, bez żadnej wizji i myślenia o przyszłości klubu. Wiem, że Górnik miał nóż na gardle, a wtedy nie pracuje się łatwo, ale cena była bardzo duża.

» W trakcie sezonu odszedł Roman Gergel. Teoretycznie mogliście go zatrzymać.
- Bardzo chciał odejść, nie widziałem determinacji, by chciał zostać. Za to przetrzymaliśmy ten transfer w zasadzie do ostatniego dnia okienka. Było nerwowo, ale to sprawiło, że udało się wynegocjować dobrą cenę. Skoro nie mogliśmy mieć piłkarza, to przynajmniej dostaliśmy pieniądze.

» 2,5 miliona dostaliście od miasta. Ile jeszcze trzeba, by być spokojnym o licencję?
- Jeszcze brakuje, ale wierzę, że sobie poradzimy.

» Transfery z klubu, do klubu, zgrupowania... Kończy się rok, a nie macie w tych tematach wiele do powiedzenia.
- Co nie znaczy, że nic nie robimy. Proszę mi wierzyć, Górnik nie jest w takiej sytuacji, by mógł składać deklaracje na lewo i prawo. Obozy są w planach, nawet wybraliśmy wstępnie miejsce. Rozmawiamy z piłkarzami, którzy mogą do nas przyjść. I niektórzy chcą, bo marka Górnik dla wielu wciąż jest magnesem. Może zdarzy się nawet transfer gotówkowy, może jakiś piłkarz odejdzie za pieniądze, bo nigdy nie ma zawodników „nie na sprzedaż”. O tym wszystkim rozmawiamy, zawsze w tle jest kasa i interes klubu. Dziś konkretów nie podam, ale zapewniam, że coś powinno się wydarzyć. Chcemy grać ofensywnie, co chyba każdy widzi, a straciliśmy dwóch ważnych graczy środka pola, myślę o Nowaku i Grendelu. Niech to będzie jakaś podpowiedź. Generalnie potrzebujemy piłkarzy mających umiejętności i zdrowie, bo czeka nas 15 bardzo ciężkich meczów z jasnym celem.

» Kto awansuje do ekstraklasy?
- Odpowiem na pytanie, kto będzie najgroźniejszym rywalem Górnika w walce o awans. Myślę, że przede wszystkim GKS Katowice, a potem Miedź Legnica. Pierwsza liga jest nieprzewidywalna i nikogo nie możemy skreślać z walki o awans.

» Zagłębie?
- Gra nieźle, ale po jesiennych zawirowaniach... Będę konsekwentny - Katowice i Miedź. Ta ostatnia gra mnóstwo meczów w roli gospodarza, a to może być duży atut. Pytanie, czy zostanie u nich Forsell.

» Górnik będzie miał dyrektora sportowego?
- Bierzemy to pod uwagę. Nie mówię „nie”, ale Górnik na pewno nie potrzebuje dyrektora-celebryty, który ma głównie ten atut, że kiedyś dobrze grał w piłkę. To musi być człowiek z wizją pracy na kilka lat, który umie podporządkować się dobru klubu, potrafiący znaleźć piłkarzy pasujących do drużyny, znający rynek menedżerski.

» Niczym bumerang wraca nazwisko Artura Płatka...
- Rozmawialiśmy, znam jego pomysły, generalnie są zbieżne z naszą wizją budowy Górnika. Dziś jednak nie złożę żadnej deklaracji. Może przez kilka miesięcy takiej osoby w klubie jeszcze nie będzie. Na razie mamy nowego szefa skautów, którym został Roman Kaczorek. Znam go z Lechii, to świetny fachowiec, do którego mam pełne zaufanie.

» Czym się może pochwalić?
- Dawidowicz, Tuszyński, Ricardinho, Matsui...

» W Zabrzu nie ma ludzi, którzy się na tym znają?
- Oczywiście, że są. Ale gdybym miał coś przenieść z Gdańska do Zabrza, to organizację pracy Akademii. Po prostu w Lechii powstała wcześniej i wypracowała taki model pracy, który dawał efekty. A z dobrych rozwiązań warto korzystać. Roman Kaczorek tę wiedzę ma, może ją wykorzystać w Górniku, gdzie potencjał jest ogromny. Nasz klub wciąż przyciąga setki młodych ludzi, którzy chcą grać w piłkę. Pewne rzeczy tworzymy, choćby monitorowanie juniorów w różnych latach ich pracy, porównywanie wyników, szukanie optymalnych rozwiązań. Akademia to mój konik i od początku nie kryłem, że chcę w Zabrzu wprowadzić pewne pomysły. Przede wszystkim z ludźmi tutaj pracującymi, choć zawsze trzeba być otwartym na pomysły i innych ludzi.

» Co mówi panu kolega z Gdańska po obejrzeniu w akcji młodzieży z Zabrza?
- Jego zdaniem w kilku rocznikach Górnik ma prawdziwe „perełki”. Trzeba z nimi pracować, by niebawem dołączyli do zespołu i mieli taki potencjał, by dać drużynie jakość. A Marcin Brosz jest trenerem, który na młodych zawodników stawia Jak swego czasu Michał Probierz w Lechii.

» Który za pana kadencji z Lechią się rozstał.
- To była decyzja większościowego akcjonariusza. Ja miałem z trenerem Probierzem bardzo dobre relacje, naprawdę go cenię. Już po odejściu siedliśmy na dłużej i szczerze sobie porozmawialiśmy.

» Pamięta pan żółtą kartkę pokazaną jesienią przez kibiców?
- Pamiętam.

» I co? Wysyłali pana wtedy do Gdańska.
- Cały czas rozmawiam z kibicami, z mojej strony mogę powiedzieć, że te relacje są normalne. Nie we wszystkim się zgadzamy, ale wszyscy chcemy tego samego. Zwycięstw, awansu... Tylko, że nie za wszelką cenę, bo Górnik kilka razy gorzko już za takie myślenie zapłacił. Kibic ma swoje prawa, które doskonale rozumiem. Szczególnie w takim klubie, gdzie było tyle wielkich sukcesów, o których inny nie mogą nawet marzyć. Kibice mają wiele bardzo dobrych pomysłów, chcą pomagać i być częścią Górnika. Trochę w piłce już widziałem i nie mam wątpliwości, że to jest absolutna czołówka w Polsce. Jeśli chodzi o oddanie, zaangażowanie, w końcu liczbę. Ale to zarząd odpowiada za bieżącą pracę i ponosi za nią pełną odpowiedzialność.

» Są głosy, że zamknął się pan w nowych gabinetach. W „starym” budynku było bardziej swojsko.
- Moje drzwi są zawsze otwarte dla każdego, nie mam powodów się zamykać, a ta przeprowadzka była potrzebna i daje pracownikom Górnika większy komfort pracy. Klub ma być otwarty, ale „swojsko” nie może oznaczać w gabinetach „przeciągów”. Ludzie z branży pytają, jak mi się tutaj pracuje, jak czuję się w obcym środowisku, a ja naprawdę nie mam z tym żadnego problemu! Pracuje mi się bardzo dobrze, mam pozytywne relacje z ludźmi, choć zawsze jest potrzebny czas, by się poznać oraz zdobyć zaufanie.

» Zaczęliśmy od miejskiej „kroplówki”. Pan chce być prezesem, który tylko zarządza, czy też szuka pieniędzy?
- Mówiłem, że „kroplówka” to nie jest dobre słowo, środki z miasta są i będą nam potrzebne i to nic wyjątkowego. Każdy klub potrzebuje wsparcia właściciela, co nie znaczy, że sami nie szukamy środków. Szukamy i to intensywnie, mamy już w tym zakresie pierwsze sukcesy. Jeżeli potencjalny sponsor zobaczy, że klub jest dobrze zarządzany, nie generuje długów, jest zachowana pewna ciągłość pracy i jej wizja, to łatwiej podjąć decyzję o wejściu w taki biznes. Wsparcie z miasta jest nam potrzebne, ale zakładamy, że będziemy systematycznie pozyskiwać także środki z zewnątrz.

» Dług klubu to ponad 60 milionów...
- Duża przesada, obniżyliśmy go w ciągu 2 miesięcy o 8 milionów, mamy plan na kolejne ważne posunięcia, które w efektywny sposób obniżą ten dług o kolejne miliony. Zamierzamy zacząć więcej zarabiać i mamy już pierwsze sukcesy w tej dziedzinie. Podpisaliśmy korzystną umowę handlową z Allianz Polska, planujemy pozyskać kolejnych sponsorów, bo dobre marki przyciągają się, a Górnik jest taką marką.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2017 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online