Dla kogo Górnik?

Jutrzejszy dzień powinien być decydujący dla przyszłości klubu. Tak przynajmniej zapowiada wiceprzewodniczący rady nadzorczej spółki.
Górnik jest w tej komfortowej sytuacji sportowej, że utrzymanie zapewnił sobie już wcześniej. Przynajmniej połowa ligi może z zazdrością patrzeć na punktowy dorobek zabrzan. Na Roosevelta doskonale zdają sobie sprawę, że tak naprawdę w tej chwili ważne jest to co będzie się działo w klubie po zakończeniu tego sezonu. A pytań bez odpowiedzi jest bardzo dużo. Kto zostanie, kto odejdzie... Szczególnie że jedenastu piłkarzom kończą się latem kontrakty. Nie wiadomo kto będzie właścicielem większościowego pakietu akcji spółki. Nie ma też dziś żadnej gwarancji, że Górnik dostanie licencję na grę w lidze w przyszłym sezonie. Na obiekcie przy Roosevelta, który dziś jest jednym z najbardziej zaniedbanych w lidze, brakuje blisko dwa tysiące siedzisk, niezbędnych, by dostać "papierek" na grę w gronie najlepszych.

- Mogę zapewnić, że akurat z tym nie będzie wielkiego problemu. Siedziska już w klubie są i czekają na montaż. A my czekamy do zakończenia tego sezonu. Przerwa jest na tyle długa, że na pewno zdążymy je zamontować. Powstanie jeden sektor rodzinny, będą krzesełka po przeciwległej stronie trybuny. W sumie około cztery tysiące miejsc - twierdzi Józef Kubica, poseł i prezes MOSiR-u, który jest właścicielem obiektu przy Roosevelta. Co prawda w klubowych szafach leżą wspaniałe projekty nowego obiektu na blisko 30000 widzów, którego budowa według ambitnych planów miała się zacząć jeszcze w tym roku, ale w obecnej sytuacji jest to nierealne.

MOSiR ma też reprezentować Zabrze w nowym układzie własnościowym. Od kilku miesięcy aktualny jest pomysł, by akcje przejęło od Polindu miasto. Przejąć bezgotówkowo, w zamian za długi firmy wobec Zabrza. Rozmowy trwały, wydawało się, że ich doprowadzenie do końca jest kwestią czasu, tymczasem podczas ostatniego spotkania władz miasta, spółki i MOSiR-u, Józef Kubica wyszedł z sali po tym jak z ust Andrzeja Daszka, prezesa rady nadzorczej usłyszał, że MOSiR może zarządzać Spartą Zabrze, a nie Górnikiem. - Nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą, dlatego wyszedłem z sali. Tak naprawdę najwięcej zależy teraz od prezydenta miasta Jerzego Gołubowicza. Wiem, że pomysł przejęcia akcji przez miasto nadal jest aktualny, ale jakie są tego szczegóły nie mam pojęcia - dodaje Kubica.

Coś jednak się dzieje. Jak udało nam się dowiedzieć, już w najbliższy czwartek zapadną - mają zapaść - decyzje, bardzo istotne dla przyszłości Górnika. - Z pewnością wiele osób będzie zaskoczonych. Dziś nic więcej nie mogę powiedzieć. W tym układzie będzie też miasto, ale nie jako główny udziałowiec. W czwartek mamy podpisać dokumenty - powiedział nam Andrzej Mierzwa, wiceprzewodniczący rady nadzorczej.

Jaka miałaby to być niespodzianka? Nie można wykluczyć, że wiąże się z osobą Marka Koźmińskiego, który od momentu powrotu na polskie boiska nie ukrywał, że byłby zainteresowany bliższym związkiem z jednym z klubów. Prezentowana forma nie daje większych szans na tak oczekiwany powrót do kadry, więc... - Marek zastanawia się czy po tym sezonie nie skończyć grać. Taka możliwość istnieje. Tyle mogę powiedzieć. Dodam, że w obecnym układzie dalsze pełnienie przeze mnie funkcji prezesa klubu nie ma sensu. Warunki muszą być czytelne. Budżet nie musi być wielki, ale jakieś podstawy muszą być. Ten sezon kończymy bardzo przyzwoitym wynikiem sportowym, ale dziś ważniejsze co będzie w nowych rozgrywkach. Obecny układ się wyczerpał - uważa Zbigniew Koźmiński, prezes Górnika. Swego czasu pojawiły się informacje, że nie bardzo "po drodze" panom Koźmińskiemu i Kubicy. Okazuje się, że coś ich jednak łączy. W niedzielę obaj chodzili po klubowym budynku ze znaczkiem "Tak dla Unii". Przynajmniej tyle.

Na razie tak powiedział Górnikowi Piotr Lech. Bramkarz Górnika zgodził się na warunki finansowe przedstawione przez klub i wkrótce podpisze nowy kontrakt z klubem. Kto jeszcze? - Wczoraj rozmawiałem z Jackiem Wiśniewskim. Jest w gronie tych piłkarzy, którym kończą się kontrakty i z którymi rozmawiamy. Usłyszał jakie mamy propozycje i ma tydzień na podjęcie decyzji. Rozmawialiśmy i będziemy rozmawiali już z Radlerem, Prasnalem, Kocybą, Nosalem, Kaczmarczykiem. Pozostali powiedzieli, że w Górniku nie chcą grać, a to jest firma, która musi się szanować. Skoro nie, to nie podejmujemy żadnych rozmów. I nie widzę dziś większych szans, by tak się stało - dodaje prezes Koźmiński. W gronie piłkarzy, których nie wymienił, są między innymi Robert Kolasa, Grzegorz Lekki, Adam Kompała i Michał Probierz.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]