Forum
 

Igor Angulo: Lubię wyzwania, dlatego zamieniłem Grecję na Górnika ()

- W Górniku jest zadanie do wykonania, które bardzo mnie kręci – przyznaje napastnik zabrzan, Igor Angulo.
32-letni piłkarz z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. Ma już na swoim koncie 5 goli, a ostatnio przesądził o ligowej wygranej nad Chrobrym 2:1. Igor Angulo postanowił opowiedzieć trochę o sobie i swojej piłkarskiej przeszłości. 

Ostatnio pochwalił się pan w mediach społecznościowych zdjęciem z kogutem otrzymanym za mecz z Chrobrym Głogów. Zdziwił pana taki prezent?
Igor Angulo: - Tak, bardzo się dziwiłem. Ale... to już drugi kogut, więc pomału się przyzwyczajam. Znajomym z Hiszpanii opowiadam, że jeśli tak dalej pójdzie, to chyba założę fermę drobiu! A na poważnie: jestem bardzo zadowolony ze swojej postawy. Chcę grać jak najlepiej i chcę, aby kibice to widzieli i doceniali.

Trochę czasu jednak pan potrzebował, aby zacząć pokazywać swoje umiejętności. Czym to było spowodowane - aklimatyzacją w Zabrzu czy zaległościami treningowymi?
- Chyba bardziej tym drugim. Gdy trafiłem do Górnika, tak naprawdę byłem bez formy, bo po prostu nie przeszedłem pełnego okresu przygotowawczego. Trener Marcin Brosz wykazał się zaufaniem i cierpliwością, w takiej atmosferze szybko nadrobiłem zaległości. Czuję, że to jeszcze nie jest szczyt moich możliwości, jeszcze zgranie z zespołem nie wygląda tak, jak bym tego oczekiwał. Krok po kroku jednak wszystko idzie w dobrym kierunku. Jako drużyna z kolejki na kolejkę stajemy się coraz lepsi.

Dlaczego w ogóle zdecydował się pan na Górnika?
- Mój menedżer powiedział mi, że jest oferta z Zabrza. Szybko posprawdzałem, co to za klub, dowiedziałem się sporo o drużynie i nie miałem wątpliwości. Górnik to duży klub, z piękną historią i fantastycznymi kibicami. Tutaj jest klimat do grania w piłkę. Te argumenty szybko do mnie trafiły i przekonały do przyjścia do Zabrza.

W poprzednim sezonie w Górniku nie poradził sobie inny hiszpański napastnik, Jose Kante. Zdaje sobie pan sprawę, jak wielki są oczekiwania wobec pana?
- Podczas całej mojej kariery dużo ode mnie oczekiwano. Jestem przyzwyczajony do gry z presją, napastnicy muszą umieć sobie z nią radzić. Jestem w stu procentach profesjonalistą i dam z siebie wszystko. Wiadomo, że czasem gra się lepiej, a czasem gorzej, ale najistotniejsze jest to, aby nie mieć do siebie pretensji.

Zanim trafił pan do Górnika, grał pan w Grecji i notował pan tam całkiem dobre statystyki. Dlaczego zdecydował się pan opuścić tamtej kraj?
- Bo po prostu chciałem coś zmienić. Były oferty z kilku tamtejszych klubów, ale chciałem wyjechać z Grecji. Byłem tam dwa lata i chociaż dobrze mi szło, to czułem, że potrzebuję nowych wyzwań. Takim z pewnością jest pomoc Górnikowi w powrocie do ekstraklasy. To cel, który mnie nakręca!

Ma pan na swoim koncie 4 mecze w Primera Division, w barwach Athletic Bilbao. Było to 12 lat temu. Czemu nie udało się panu pozostać na tamtym poziomie na dłużej?
- Byłem wtedy bardzo młody i już wtedy odczuwałem olbrzymie oczekiwania wobec mojej osoby. Wydaje mi się, że ja sam nie wierzyłem w siebie i w to, że jestem w stanie im sprostać. Nie zrobiłem kolejnego kroku do przodu. Na szczęście futbol nie kończył się na Athleticu; wciąż mam możliwość gry w ciekawych klubach i coś jeszcze mogę osiągnąć.

Grał pan także w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii. Mimo wszystko nie ma pan do siebie żalu, że coś poszło nie tak?
- To było dla mnie wyróżnienie i szczęście, że otarłem się o reprezentację młodzieżową i o pierwszy zespół z Bilbao. Gdy jest się piłkarzem i ma przed sobą kilkanaście lat grania, to nie ma co patrzeć w tył i żałować. Trzeba się poświęcać i podążać drogą, którą pisze ci życie.

Ta droga jest trochę kręta, bo kluby jednak zmienia pan bardzo często. Taki pana charakter?
- Tak jak mówiłem wcześniej, lubię stawiać przed sobą kolejne wyzwania, osiągać je i szukać kolejnych celów. Stąd właśnie te częste zmiany klubów. Wiem jedno: gdy nadejdzie dzień, w którym spocznę na laurach i nie będę szukał wyzwań, to będzie oznaczało, że czas skończyć z graniem w piłkę.

Ta pana mobilność trochę nie pasuje do faktu, że jest pan z urodzenia i pochodzenia Baskiem. Ta społeczność raczej jest silnie przywiązana do swojego regionu, prawda?
- Owszem, generalnie ludzie czują się mocno związani z Krajem Basków, a ja... chyba jestem wyjątkiem potwierdzającym tę regule. Lubię pokonywać samego siebie, przekraczać bariery i iść tak, gdzie niektórzy by nie poszli. Nie boję się wyzwań. Oczywiście tęsknię bardzo za rodzinnymi stronami, za najbliższymi. W Zabrzu jednak czuję się dobrze, bo ludzie doceniają mój wkład w grę zespołu.

Wróćmy jeszcze do pana czasów gry w pierwszym zespole Athleticu Bilbao. Niezłą ekipę wtedy mieliście...
- Zgadza się. Gdy przechodziłem z juniorów do pierwszej drużyny, miałem szczęście obserwować w pracy takich trenerów, jak Jupp Heynckes czy Ernesto Valverde. W składzie było wielu świetnych piłkarzy. Miałem okazję trenować z Aritzem Adurizem. On się wybił i stał się przykładem dla napastników i dla każdego Baska. Miałem też to szczęście, że mogłem uczyć się od takich piłkarzy, jak Joseba Etxeberria, Julen Guerrero, Ismael Urzaiz czy Andoni Iraola.

A widzi pan jakiekolwiek podobieństwa pomiędzy Baskami a mieszkańcami Górnego Śląska?
- Ludzie są dość... zamknięci w sobie, ale generalnie są przyjaźnie nastawieni. Są w porządku, ale nie zawsze potrafią to okazywać. Mieszkam w Gliwicach i mam to szczęście, że krajobraz obok bloku jest całkiem sympatyczny, jest dużo zieleni i drzew.

Jak dogaduje się pan z kolegami z szatni?
- Komunikuję się z nimi po angielsku, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni, bo uczęszczam na zajęcia z języka polskiego. Na razie idzie mi to opornie, bo wasz język jest bardzo trudny, ale liczę, że wkrótce się go nauczę. Utrzymuję kontakt z Gerardem Badią, który gra w Piaście Gliwice i już mówi po polsku. Od czasu do czasu się spotykamy.

Co pan może powiedzieć o polskiej I lidze?
- Jest spora konkurencja, nie ma jednego faworyta. Jeśli kibice myśleli, że będziemy wygrywać mecze tylko dlatego, że jesteśmy Górnikiem i klub ma wielką przeszłość, to są w dużym błędzie. Musimy mocno pracować na każdy punkt, a co dopiero - na trzy punkty. Jest wiele silnych drużyn, z każdym jest trudno, ale czuję, że wszystko idzie w dobrym kierunku i nasza forma rośnie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online