Forum
 

Górnik w sobotę zostałby zdegradowany z ligi

Nie ma takiej możliwości, by w sezonie zasadniczym zabrzanie wyszli ze strefy spadkowej.
Czternasty w tabeli Górnik Łęczna ma dziś 30 punktów, a szesnasty Górnik Zabrze o sześć mniej. Nie ma takiej możliwości, by w sezonie zasadniczym klub z Roosevelta wyszedł ze strefy spadkowej, bowiem ma niekorzystny bilans dwóch meczów z drużyną z Łęcznej.
To oznacza, że 14-krotny mistrz Polski w sobotnie popołudnie, równo z gwizdkiem kończącym wyjazdowy mecz z Podbeskidziem, zostałby po raz trzeci w historii klubu zdegradowany z ekstraklasy. Gdyby oczywiście obowiązywał tradycyjny regulamin rozgrywek, bez podziału ligi na dwie grupy i podział punktów. Na szczęście dla zabrzan grania jest jeszcze sporo, bo każdy zespół w lidze wyjdzie jeszcze na boiska po dziewięć meczów.
Wróćmy na moment do historii. Górnik z ligi spadł do tej pory dwa razy. Po raz pierwszy w 1978 roku. Wtedy był to szok dla piłkarskiej Polski, bowiem w drużynie wciąż grali piłkarze pamiętający największy sukces w historii polskiej piłki klubowej, jakim był finał Pucharu Zdobywców Pucharów, w którym Górnik przegrał w 1970 roku z Manchesterem City. Od meczu w Wiedniu minęło osiem lat, na Roosevelta wciąż grał między innymi Jerzy Gorgoń, najbardziej utytułowany obrońca w polskim futbolu, a rok wcześniej klub w Pucharze UEFA toczył wyrównane boje z Aston Villą.
Wówczas za wygraną przyznawano po dwa punkty, a Górnik po 30 kolejkach miał 24 „oczka”. W sezonie wygrał sześć meczów. Po latach okazało się, że konkurenci zabrzan w walce o pozostanie w lidze „kupili” w końcówce większość spotkań, co dla Górnika nie było żadnym pocieszeniem.
Drugi spadek to historia mniej odległa, bo miał miejsce siedem lat temu. Analogie w trwającym sezonem? To okaże się po 30 kolejce, ale warto pamiętać, że wtedy spadek zabrzan został przesądzony w ostatniej kolejce, kiedy podopieczni Henryka Kasperczaka przegrali na własnym stadionie z Polonią Warszaw 0:1. Co ciekawe, gości prowadził Jacek Grembocki, przed laty mistrz Polski z Górnikiem i jedna z gwiazd drużyny drugiej połowy lat 80. Górnik ostatecznie zdobył w sezonie 29 punktów i wygrał siedem meczów. W 30 meczach strzelił jednak zaledwie 20 goli, z czego na wyjazdach... trzy! Obecnie drużyna już ma strzelonych o 11 goli więcej. Może mieć też więcej punktów niż w 2009 roku, pod warunkiem, że wygra dwa ostatnie mecze.
Przed sezonem nie przypuszczałem, że Górnik znajdzie się w takiej sytuacji. Dziś mogą dziękować... specom od marketingu, że kilka lat temu chcieli uatrakcyjnić ligę. Skoro po 28 kolejkach jest się na miejscu oznaczającym degradację, to o przypadku nie ma mowy. Niech dla całego klubu będzie to sygnał ostrzegawczy. Z drugiej strony wciąż jest nadzieja, można zdobyć jeszcze sporo punktów, a mecz w Bielsku był małym, ale jednak krokiem do przodu. Nieźle w obronie i w końcu trochę jakości w przodzie. Wcześniej była z tym tragedia. Mimo tego będzie trudno. Górnik to dziś wciąż pierwszy kandydat do spadku i nic się nie zmieni, póki nie wygra choćby jednego meczu – mówi Grzegorz Mielcarski, były gracz klubu z Zabrza, a dziś ekspert Canal+, dodając. - Inny plus ostatniego tygodnia? Górnik nie wygrywa, ale też nie traci. Przecież w minionej kolejce odrobił punkt do Łęcznej, a do nikogo nie stracił dystansu. Gdyby zdobyli 4 lub sześć punktów w dwóch pozostałych meczach, to sytuacja nie byłaby zła. Pod warunkiem, że trzy z tych punktów zdobędzie w Kielcach. To może być absolutnie najważniejszy mecz Górnika w tym sezonie – kończy Mielcarski.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online