Forum
 

Adam Kompała: Górnik gra najsłabszą piłkę w lidze

Trójkolorowi jak chyba nikt inny czekają na przerwę w rozgrywkach. W jakim rozpoczną ją nastroju?
Wiele wskazuje na to, że dzisiejsze starcie może być dla Górnika kluczowe w walce o utrzymanie. O ile w poprzednich meczach zabrzanie grali z Lechem, Legią i Lechią, a więc drużynami mającymi dziś lepszych piłkarzy i nieco inne cele od drużyny z Roosevelta, to Podbeskidzie - przynajmniej na „papierze” - ma skład porównywalny do zabrzan. 
Ten mecz pokaże również, czy zespół Jana Żurka stać na lepszą grę niż w ostatnich tygodniach.

Trzy na trzy...
- Na „papierze” faktycznie wygląda to podobnie, może nawet lepsze nazwiska ma Górnik, ale to Podbeskidzie wiosną jest drużyną. Ma swój styl, lepszą kondycję i gra dobry futbol. O zabrzanach nie można tego powiedzieć. Jestem bardzo ciekaw, jaką taktykę wybierze trener Żurek. Rozumiem, że w poprzednich dwóch spotkaniach chciał skupić się na defensywie i czekać na kontry. Może jednak teraz czas zagrać odważniej? - zastanawia się Adam Kompała, były zawodnik obu klubów.
Ofensywa była w ostatnich meczach prawdziwą zmorą zespołu, który w dwóch ostatnich meczach oddał w sumie... trzy celne strzały. To wynik wstydliwy, nawet jeżeli rywalami drużyny były wymienione wyżej drużyny.
- Te liczby faktycznie porażają. Jeżeli Górnik ich nie poprawi, to nie wyobrażam sobie, by mógł utrzymać się w lidze. Zapomnijmy już o tym, że nie ma w zespole rasowego napastnika. Nie ma, tego już nie da się zmienić. Pamiętam jednak, że Gergel, Madej czy Steblecki strzelali gole, a przy stałych fragmentach zawsze skuteczni byli Kopacz i Danch. Górnik musi jednak zagrać odważniej po przejęciu piłki. Atakując dwójką zawodników, nawet nie zbliży się do bramki Podbeskidzia. Może w takim meczu sprawdziłby się Korzym, który w Podbeskidziu grał? Trzeba czegoś szukać... - dodaje Kompała.

Ambitny gość
Paradoksalnie, Górnika można pochwalić za... efektywność, bowiem dwa ze wspomnianych trzech celnych strzałów drużyna potrafiła zamienić na gole. W ostatnim meczu dokonał tego Bartosz Kopacz, a w Warszawie Sebastian Steblecki.
Ten ostatni spotka dziś trenera, z którym pracował w Cracovii. - To ciekawy, ambitny gość, który ma swój pomysł na grę. W Cracovii mu się nie powiodło, była bowiem presja, za szybko chciano zrobić wyniki. Na pewno lepiej się odnajduje w Podbeskidziu - tak o Robercie Podolińskim mówi pomocnik z Zabrza.

Margines się wyczerpał
Dla Górnika dzisiejszy mecz jest ostatnim przed przerwą na kadrę, ale też pierwszym z... dziesięciu, które zdecydują o tym, czy zespół nie spadnie. - Można w tych meczach zdobyć 30 punktów. To bardzo dużo. Górnik - poza Pogonią - nie zagra już z zespołem, który walczy o puchary. Wszystko w ich rękach, nogach i głowach, ale tylko pod warunkiem, że odbiją się od dna. Bo - przykro to mówić - w tym roku grają na razie najsłabszą piłkę w lidze. Jeżeli przegrają w Bielsku-Białej, to Podbeskidzia już nie dogonią. Nawet po podziale punktów - przyznaje Kompała.

- Tracimy „głupie” gole, ale to tylko jedna strona medalu. Nie jest dobrze w ofensywie, że mało kreujemy sytuacji z przodu. Zmienić musimy wszystko, w każdym elemencie gry jest coś do poprawy. Teraz jest idealny czas na zmianę, gol strzelony w dziesiątkę Lechii dał nam tylko punkt, ale może był sygnałem, że będzie lepiej. Jedno jest pewne, nasz margines błędu po prostu się już skończył - zaznacza Steblecki, który ostatnio grał w ataku.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online