Forum
 

Piętnaście i jedna. Górnik gra najgorszą piłkę w lidze

Górnik to główny kandydat do spadku z ligi. Gdyby nie obowiązująca od blisko trzech sezonów reforma ligi, prawdopodobnie dziś można by ogłosić spadek Górnika Zabrze do pierwszej ligi. Pewnie jeszcze usłyszelibyśmy zwyczajowe „nie wszystko jeszcze stracone” i – to brzmi nawet bardziej medialnie - „dopóki piłka w grze”, ale... To tylko słowa. Dla zabrzan jedyną deską ratunku jest dziś podział ligi i podział punktów. Oczywiście przy założeniu, że w trzech pozostałych do końca meczach nie będą już tracić dystansu do rywali.
Problemem Górnika jest nie tylko skromny dorobek punktowy. Problemem najważniejszym jest jakość gry. Ktoś słusznie zauważył, że w 27. kolejce piętnaście drużyn grało piłkę na „tak”, nawet jeżeli nie znalazło to przełożenia na wynik. Ta szesnasta na boisku cierpiała, czego najlepszym dowodem jeden celny strzał oddany w meczu granym na własnym boisku przeciwko drużynie, która może i skład ma dobry, ale wcale nie tak dawno straciła cztery gole w Kielcach.
Cierpi Górnik, co widzi też Jan Żurek, z jednej strony szczęśliwy, że w sytuacji absolutnie beznadziejnej jego piłkarze - nie dość, że słabsi, to jeszcze będący na boisku w mniejszości po czerwonej kartce Romana Gergela – potrafią „wyciągnąć” remis, z drugiej mający problem, bo prowadzi grupę ludzi zagubionych, wystraszonych, źle przygotowanych do rundy, przypominających na boisku wszystko, tylko nie drużynę, co oczywiście winą Żurka nie jest.
Plewko, Gabrych, Dobosz, Kursa, Dziczek, Budzik, Ruda, Kraska... Wystarczy? Wystarczy. To piłkarze Piasta II Gliwice, którzy przegrali z rezerwami Górnika. A wcale przegrać nie musieli. Teraz skład Górnika. Przyrowski, Szeweluchin, Sadzawicki, Janota, Skrzypczak, Korzym – odnotujmy, że ten ostatni strzelił gola. Bądźmy sprawiedliwi, na boisko wyszła też młodzież, ale skoro osiemnastu piłkarzy było w kadrze na mecz z Lechią i jeszcze sześciu z dużym i bardzo dużym doświadczeniem ligowym mogło pojawić się w meczu rezerw, to znaczy, że Górnik ma ogromny... problem. Personalny i finansowy, bo nie jest rzeczą normalną, by w III lidze połowa wychodzących na boisko piłkarzy zarabiało od 20 tysięcy w górę, kiedy pierwszy zespół jest „czerwoną latarnią” ligi. Bogatych na to nie stać, biednych tym bardziej. Teraz zabrzanie grają z Podbeskidziem, potem – na szczęście dla Żurka – czeka ich przerwa, która co prawda zawsze jest wielką niewiadomą, ale nie w wypadku Górnika. Bo w wypadku Górnika naprawdę gorzej być już nie może.
Odnotujmy, że trzy mecze zabrzan grane w tym roku na Roosevelta, w których gospodarze zdobyli jeden punkt, jednego gola i oddali sześć celnych strzałów (!) - to nie pomyłka, a z tego aż cztery w meczu z Ruchem - obejrzało w sumie ponad 50 tysięcy widzów. To wynik „kosmiczny” biorąc pod uwagę jakość oferowanego towaru. W „Greku Zorbie” padło pamiętne zdanie „jaka piękna katastrofa”. Jeżeli w Zabrzu nic się nie zmieni, zdanie to może być za kilka tygodni wyjątkowo aktualne.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online