Forum
 

Stres podwójny, bo to klub ukochany

Przed Janem Żurkiem krótki, ale chyba najtrudniejszy i najbardziej odpowiedzialny moment w trenerskiej karierze.
W zasadzie już po przegranym meczu z Legią zapadła decyzja, że to Jan Żurek będzie trenerem Górnika na dłużej niż tylko jeden mecz, choć warto pamiętać, że jeszcze w czwartek, kiedy zwolniono z pracy Leszka Ojrzyńskiego, klub oficjalnie poinformował, że... „Tymczasowo drużynę Górnika poprowadzi trener Jan Żurek, zatrudniony w pionie sportowym zabrzańskiego klubu”. Wczoraj z Roosevelta poszedł w świat już nieco inny komunikat. „Po analizie sytuacji sportowej Zarząd Górnika Zabrze SSA podjął decyzję o powierzeniu obowiązków pierwszego trenera Żurkowi”.

Dobrze, że nie czekano
To były „gorące” godziny na Roosevelta. Nie jest bowiem tajemnicą, że przed meczem w Warszawie rozmawiano z kilkoma kandydatami, którzy mieliby przejąć drużynę po meczu z Legią. Najpoważniejszymi byli Dariusz Dźwigała i Kazimierz Moskal, padła propozycja zatrudnienia Przemysława Cecherza, ktoś wspomniał o Franciszku Smudzie. Jednak już w niedzielę właściciel klubu był zdecydowany, by to Żurek prowadził drużynę. - Dobrze, że w końcu wydano taki komunikat. To nie była komfortowa sytuacja ani dla trenera, ani dla piłkarzy, kiedy z klubu nie było jasnego sygnału, na ile obecna sytuacja jest tymczasowa, a na ile może być trwałym rozwiązaniem. Piłkarze lubią, kiedy w takich sprawach nie ma niedomówień. Nie muszę też dodawać, jak ważne jest dla trenera wsparcie władz – mówi Zygmunt Anczok, były obrońca Górnika. - Przecież do wszystkich docierały informacje o rozmowach prowadzonych przez klub. Teraz wypada mu tylko życzyć wyprowadzenia zespołu na prostą. Żurek to bardzo pozytywna postać. Jest związany z klubem i ma ogromne doświadczenie. Poza tym piłkarze lubią takich trenerów, którzy potrafią pozytywnie „nakręcić” – dodaje Anczok.

Jesteście naszą siłą
Żurek też czekał na podobny sygnał, choć już w niedzielę mówił... - Niezależnie od tego, co się wydarzy, jako sztab robimy swoje. Nie ma czasu, a pracy jest mnóstwo. Nie przypadkiem uznaliśmy, także po rozmowach z piłkarzami, że w tym tygodniu trzykrotnie będą trenować po dwa razy dziennie, a Marek Kostrzewa i Józek Dankowski połączą to z pracą z drugim zespołem. Inna rzecz, że rozmawiając ze mną o pracy z pierwszym zespołem, nikt mi nie powiedział, że będę prowadził drużynę tylko w jednym meczu.
Wczoraj 60-letni trener dodał: - To zaszczyt i honor, że będę mógł poprowadzić zespół Górnika w kolejnych meczach. Jestem przekonany, że praca, jaką wykonamy w najbliższych tygodniach pozwoli nam utrzymać się w lidze... Mieszkam w Zabrzu, blisko stadionu, Górnik zawsze był moim ukochanym klubem. Dziś mogę tylko zaapelować do kibiców o wsparcie i przychodzenie na stadion. W sezonie zasadniczym zostały dwa mecze, które zagramy na Roosevelta. Każdy z nich jest dla nas „o życie” - to jeszcze raz [Jan Żurek], którego zdjęcie z piłkarzami i kartką „Jesteście naszą siłą”, skierowaną do kibiców, pojawiło się wczoraj w sieci. To o tyle ważne, że po przegranym 0:2 meczu z Lechem, podczas którego Leszek Ojrzyński wielokrotnie usłyszał, co fani sądzą o jego dalszej pracy w klubie, pojawiły się sygnały, że część z nich może bojkotować mecze Górnika, póki nie dojdzie do zmiany szkoleniowca.

Było ciężko
Na pewno poprawiła się atmosfera wokół klubu, a była już bardzo „ciężka”. Najpierw Ruch, potem Lech... Dostało się Ojrzyńskiemu, swoje usłyszeli też piłkarze. Nigdy nie przewidzisz, co da zmiana, ale w Górniku chyba punkt krytyczny został już przekroczony – mówi [Piotr Rocki], blisko 20 lat temu podopieczny Żurka na Roosevelta. - Dziś można się tylko zastanowić, czy zmiana trenera nie powinna nastąpić po meczu z Ruchem. Czasu jednak nie cofniemy. Ostatnie wydarzenia na pewno sprawią, że wróciła nadzieja, a trener i zespół będą mieli w niedzielę duże wsparcie. Oby udało się to przełożyć na wynik – dodaje Rocki. Pytany o nowego trenera mówi krótko: - Trener na „tak”. Lubi pracę, potrafi pochwalić i opieprzyć. Ważna jest dla niego taktyka. I jest stąd, cały czas był w klubie, widział chłopaków na treningu i w meczach. To ogromny kapitał, bo nie ma dziś czasu, by wszystko poznawać od podstaw. Życzę mu powodzenia. Tym bardziej, że ma szansę udowodnić, że zamiast szukać trenerów daleko, warto rozejrzeć się na własnym podwórku. Lepiej i na pewno taniej – kończy Rocki.

Najtrudniejszy moment
Jedno jest pewne. Przed Żurkiem krótki - sezon kończy się za niespełna trzy miesiące – ale chyba najtrudniejszy i najbardziej odpowiedzialny moment w trenerskiej karierze, która na szczeblu centralnym wydawała się już odległą historią. Przypomnijmy, że Jan Żurek w lidze ostatni raz pracował jako trener dekadę temu, a w ostatnich latach znajdował zatrudnienie na obrzeżach wielkiej piłki. Pszczyna, Piotrówka, Tychy, Łaziska... Do Górnika wrócił w ubiegłym roku, głównie dzięki zmarłemu Krzysztofowi Majowi, który chciał, by Żurek odbudował w klubie skauting, czym zajmował się już w 2009 roku. Pewnie nikt wtedy nie przypuszczał, że popularny „Alan” będzie dziś musiał ratować klub przed degradacją. Górnik po 26. kolejkach jest w lidze ostatni i ma na koncie tylko 22 punkty.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online