Forum
 

Jan Żurek: Spokoju, pracy i... wygranej

Trener Górnika, Jan Żurek po meczu z Legią Warszawa.
» Powtórki sprzed kilkunastu lat, kiedy prowadzony przez pana Górnik wygrał na Łazienkowskiej, tym razem nie było...
Jan Żurek: - Niestety, choć też prowadziliśmy. Wtedy strzeliliśmy gola w ostatniej minucie, teraz w ostatniej – pierwszej połowy – straciliśmy. Ale unikałbym wszelkich porównań, bo nie mają dziś żadnego sensu. Górnik jest w bardzo trudnej sytuacji, więc trzeba skupić się wyłącznie na tym, jak wyjść z „dołka”. Wiedzieliśmy, gdzie przyjeżdżamy. Chciałem się przekonać, czy piłkarze zdadzą egzamin jako drużyna. Mogę być zadowolony. Zespół realizował założenia taktyczne, ba nawet prowadził. Bardzo żal gola na 1:1. Była ostatnia sekunda pierwszej połowy. Legii ten gol dodał „skrzydeł”, my – choć – choć remis był oczywiście dobrym wynikiem – schodziliśmy do szatni ze spuszczonymi głowami. Podsumowując, było sporo mankamentów, ale pokazaliśmy, że jest drużyna, która będzie do końca walczyć o utrzymanie.

» Około 60 minuty Górnikowi „odcięło prąd”. Jak to tłumaczyć?
- Każdy to dostrzegł. Mamy swoje obserwacje, przemyślenia, sporo rozmawiałem z piłkarzami. Nie chcę odnosić się do przeszłości, każdy trener ma swoją wizję treningu i pracy. Wiem natomiast, że tej ostatniej czeka nas sporo, choćby po to, by wytrzymać fizycznie 90 minut. Legia dominowała, wygrała zasłużenie. Ma umiejętności, nie tylko lepsze od nas, ale od większości drużyn w Polsce. Zdawałem sobie sprawę, że fizycznie Legia może nas w drugiej połowie zdominować. Dlatego tak żal, że nie utrzymaliśmy prowadzenia do przerwy. Był jednak pomysł na mecz i była jego realizacja. Piłkarze sobie pomagali, tworzyli team póki mieli siły. Jest sporo do poprawienia, lecz już dziś było widać, że mamy pewien pomysł na rozwiązanie niektórych elementów.

» 90 minut zagrał Mariusz Przybylski. Nie miał pan żadnych wątpliwości?
- Nie. Widziałem go w meczach rezerw, rozmawiałem z trenerami Dankowskim i Kostrzewą, którzy z nim pracowali. Przede wszystkim jednak znam Mariusza od lat. Zdał egzamin, dał drużynie jakość, a przecież był poza zespołem przez cały okres przygotowawczy.

» Co dalej?
- W czwartek usłyszałem, że mam prowadzić pierwszy zespół. Nie padło zdanie, że tylko w jednym meczu, że w dwóch... Nie wiem, co będzie, interesuje mnie to, na co mam wpływ, a dziś trzeba ratować Górnika przed spadkiem. Mam rozpisany cały najbliższy tydzień, każdy wie, co w tym czasie nas czeka i przygotowujemy się do meczu z Lechią. Praca i spokój – to dwie rzeczy, których dziś potrzebujemy najbardziej. I oczywiście wygranej. Jej chyba najbardziej...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online