Włodzimierz Lubański: Musi być jeszcze drużyna

Legendarny napastnik Górnika Włodzimierz Lubański o derbach i nowym stadionie na Roosevelta.
» Będzie pan w niedzielę na Roosevelta w Zabrzu?
Włodzimierz Lubański: - Wybieram się na kilka do Polski i oczywiście odwiedzę Zabrze. Dostałem zaproszenie, wiem jak ważny to dzień dla klubu i miasta, zresztą zaproszono wielu byłych piłkarzy. Chcemy z żoną w tym uczestniczyć. Pomijam już, że sam mecz też zapowiada się bardzo ciekawie. Nie wiem, ile w tym przypadku, a na ile była to przemyślana decyzja Ekstraklasy, ale fajnie się stało, że na premierę Górnik zagra z Ruchem.

» Co fakt oddania obiektu oznacza dla Górnika w czasach, kiedy w zasadzie... wszystkie kluby nowe obiekty już mają?
- Oznacza bardzo dużo, właśnie dlatego, że inni już stadiony mają. Dziś to konieczność, potrzeba chwili, jeżeli chce się w ogóle utrzymać w peletonie. Wymagania rosną, trzeba coś zaoferować kibicom, sponsorom i klasowym piłkarzom, by ci pierwsi chcieli przychodzić i płacić, a ci ostatni u ciebie grać.

» Lepiej późno niż wcale...
- Zdecydowanie. Oczywiście obserwowałem proces przeciągającej się budowy z perspektywy Belgii i wiem, że obiekt rodził się w dużych bólach. Nie wnikam w przyczyny, bo to nie moja rola. Ważne, że udało się obecnym władzom doprowadzić do finału. Zabrze nie jest finansowym krezusem, na pewno było i będzie to dla miasta ogromne wyzwanie, ale trzeba szanować ludzi, którzy się na ten krok zdecydowali i mimo problemów doczekali takiego momentu, jak niedzielne derby.

» Z jednej strony to koniec pewnego etapu, z drugiej...
- Koniec? Tylko budowy. To absolutnie powinien być początek nowej jakości. Najgorzej, jeżeli teraz ktoś uzna, że wszystko „zrobi” się samo. Nie zrobi. Właśnie teraz trzeba stworzyć drużynę, która obiekt wypełni, która przyciągnie do Zabrza sponsorów, a w konsekwencji dobrych piłkarzy. Na pierwszy, drugi może mecz, kibic oczywiście przyjdzie, ale w perspektywie musi dostać dobry produkt, czyli zespół grający fajny i skuteczny futbol, walczący w czołówce tabeli, może w pucharach, choć proste to nie będzie. Mamy wiele przykładów klubów, które grają na nowych stadionach, a jednak nie potrafią tego przekuć w sportowy sukces.

» Co z doświadczeń, choćby belgijskich – to liga potencjale podobnym do polskiej, radziłby pan zastosować w Zabrzu?
- Nic odkrywczego nie powiem. Na pewno ceny biletów nie powinny odstraszać. Szczególnie na początku, kiedy wielu ludzi przez lata nie chodziło na stadion, a produkt sportowy jest bardzo przeciętny. Stadion powinien zarabiać w dniu meczowym. Kibic ma tam miło spędzić nawet 3-4 godziny, wydać trochę pieniędzy, coś zjeść, pogadać z kumplem, zobaczyć dobre widowisko i wyjść z obiektu zadowolonym. Bądźmy szczerzy, dziś Górnik ma słaby zespół, skoro w polskiej lidze jest na przedostatnim miejscu. Jeżeli więc nie będzie wygrywał, to najważniejszy element tej układanki przestanie być magnesem dla kibica. Ale stadion musi też w tygodniu. Kawiarnia, restauracje, sklepy, sale do wynajęcia. To miejsce musi żyć, przyciągać miejscową społeczność i biznes. Z tego co wiem, akurat stadion w Zabrzu jest przystosowany do takiego modelu funkcjonowania. To ważne.

» Bilety sprzedały się w ciągu tygodnia. To coś oznacza?
- Oznacza, że potencjał klubu i siła marki, wciąż jest ogromna, choć wyrosło już pokolenia, które o sukcesach Górnika tylko może poczytać i usłyszeć od rodziców i dziadków. To zrozumiałe, że w Zabrzu jest tęsknota za wielkimi sukcesami. Powtórzenie ich w skali kraju będzie piekielnie trudne, nie mówiąc już o naszych sukcesach w Europie. To przerasta od kilku dekad każdy polski klubu. Dziś Górnik dostał natomiast instrument, by ponownie zostać najlepszą marką na Śląsku, gdzie konkurencja też jest duża. Na stadion Górnika zawsze przyjeżdżali też kibice spoza Zabrza, a na Stadion Śląski z całej Polski. Niech póki co wróci ten pierwszy zwyczaj. Nie powiem jednak panu, czy i kiedy tak będzie. Mądrzejsi będziemy za pół roku, rok... Na pewno jednak dostaje Górnik niepowtarzalną szansę, by przyciągnąć wielu nowych kibiców, a aglomeracja Śląska wciąż daje ogromne możliwości. Ruch stadionu jeszcze nie ma, Piast jest raczej klubem jednego miasta, zresztą też nie całych Gliwic. Ale – mogę to powtarzać do znudzenia – nie będzie tak, jeżeli jakość zespołu z Zabrza nie pójdzie w górę. Górnik musi być regularnie w gronie 4-5 najlepszych klubów w Polsce i dawać pewną gwarancję jakości.

» Porozmawiajmy o niedzielnym meczu. Jeżeli ktoś zagra pod ciśnieniem, to...
- Oczywiście, że Górnik, bo jest w lidze piętnasty, a to oznacza realne zagrożenie spadkiem. Ruch jest bezpieczny, nie zagra pod taką presją wyniku, bo jest gościem, a jesienią z Górnikiem już wygrał. Ale... Jeżeli doświadczeni piłkarze, a tacy są w Zabrzu, nie wytrzymają ciśnienia, a tak naprawdę wsparcia 25000 ludzi, to świadczyłoby o nich nie najlepiej. To dlatego własny stadion jest zwykle atutem, bo kibic cię „niesie”. W Górniku nie ma nowicjuszy, wielu tych chłopaków grało lata w reprezentacji, kilku w pucharach. A po drugiej stronie nie wyjdzie Real, Bayern, czy choćby Legia i Lech. Mówi pan „pod ciśnieniem”. Przecież wszystko wskazuje na to, że pod nim Górnik będzie już grać do końca sezonu.

» Pierwszy mecz Górnik w lidze grał w 1956 roku z Ruchem, pierwszy na nowym stadionie też z Ruchem. 60 lat później.
- Piękna klamra. Mam tę satysfakcję, że akurat Ruchowi strzelałem sporo goli, czasami nawet po cztery. W 1956 roku zaczynało się coś wyjątkowego. Myślę o roli Górnika w polskiej piłce, ale też o historii derbów. Często były to mecze grane przez europejskie kluby na europejskim poziomie. W niedzielę będzie o to trudno, ale nie wyobrażam sobie, by w takiej scenerii, tych 25000 wypełnionych siedzisk było nudno. Co ma piłkarza „nakręcić”, jak nie taki mecz.

» Ze starego obiektu została na razie kryta trybuna. Spojrzy pan na nią z sentymentem?
- Oczywiście, choć bądźmy szczerzy – wolałbym żeby już stał cały nowy obiekt. Historia jest piękna i akurat ją Górnika ma wyjątkową. To ogromny kapitał, który można wykorzystać, ale w sporcie trzeba patrzeć do przodu. Wracając do pana pytania, 40-50 lat temu to był jeden z najładniejszych stadionów w lidze, szczególnie kiedy oddano sztuczne oświetlenie, chyba pierwsze w lidze. Kiedy graliśmy wieczorami, to naprawdę była „Europa”. Proszę też pamiętać, że my w Zabrzu 95 procent meczów wygrywaliśmy, czasami bardzo wysoko, więc kibice najczęściej wychodzili ze stadionu zadowoleni, czego młodszym kolegom życzę.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]