Forum
 

Jose Kante Martinez: Wiem jak duże są oczekiwania

- Już zapisałem się w historii tego klubu, choć jeszcze nic nie zrobiłem - przyznaje pierwszy hiszpański piłkarz Górnika.
» Jak to się stało, że z Cypru wylądował pan w Górniku?
Jose Kante: - W AEK Larnaka grałem z dwoma Polakami: Adamem Marciniakiem i Mateuszem Taudulem. Od nich się dowiedziałem, że Górnik poszukuje napastnika. Wiedziałem, że zabrzanie się mną interesują. W lipcu 2015 roku podczas obozu w Opalenicy wystąpiłem w sparingu AEK z Górnikiem (3:1 wygrali zabrzanie przyp. red.). Gdy doszło do rozmów i konkretów, postanowiłem spróbować swoich sił w waszym kraju.

» Niektórym może być trudno uwierzyć, że zamienił pan słoneczną wyspę na śląskie, górnicze miasto.
- W życiu sportowca nie liczy się tylko miejsce, w którym się wyląduje. Cypr to bardzo ładna i ciepła wyspa, ale ja nie pojechałem tam na wakacje, bo Hiszpania jest jeszcze ładniejsza. W Larnace pod względem sportowym nie było tak, jak sobie wyobrażałem. Bardzo mało grałem. Nadszedł więc czas, aby coś zmienić, więc oferta z Górnika jest dla mnie szansą.

» Jakie były pana pierwsze wrażenia z Zabrza?
- Gdy przyleciałem, to akurat spadł śnieg. Sporo więc spacerowałem w wolnych chwilach, żeby... nacieszyć się tym widokiem. Mróz aż tak mi nie doskwierał. Na razie nie mam na co narzekać, tym bardziej, że szybko poleciałem w okolice rodzinnego domu. Chciałbym jednak aby liga się rozpoczęła, bo na razie mamy za sobą bardzo ciężkie treningi.

» Podstawowe różnice między AEK-iem a Górnikiem?
- Jesteśmy w okresie przygotowawczym, ale na Cyprze zdecydowanie więcej czasu poświęcaliśmy taktyce i zagraniom. Trenerzy dużo uwagi zwracali na sposób poruszania się po boisku. W Zabrzu na razie tak nie jest, bo wszyscy pracujemy nad przygotowaniem fizycznym. Już widzę, że będzie się u was grało bardziej siłowo.

» Wspomniał pan o Adamie Marciniaku, byłym piłkarzy Górnika. Co pan może o nim opowiedzieć?
- Świetny kumpel i dobry piłkarz. Poza tym stuprocentowy profesjonalista. Idealnie wpasował się do drużyny z Larnaki i jest ważną częścią zespołu. Świetnie sobie tam radzi.

» Nazwy wcześniejszych pana klubów, poza AEK, w zasadzie kibicowi nic nie mówią. Może pan przybliżyć przebieg dotychczasowej kariery?
- Klub, w którym zacząłem się wybijać i byłem ważną postacią, nazywał się AE Prat. Był to czwarty poziom rozgrywkowy w Hiszpanii. Przyszedłem do Prat z UE Rubi. Gdy drugi raz grałem w AE Prat, zaliczyłem swój najlepszy sezon. W 35 meczach strzeliłem 11 goli, co zaowocowało transferem na Cypr. W AEK miałem przez pewien czas problemy z kontuzją, a później wyglądało to... tak sobie. Na Cyprze miałem inne zadania niż wcześniej. Tam wszyscy bronili i wszyscy atakowali, nie byli uzależnieni od jednego napastnika. Zespół AE Prat, mimo że jest z Katalonii, preferował siłowy futbol. Myślę, że Górnik będzie grał podobnie i to mi odpowiada.

» Trafił pan do Górnika zimą. Ma pan pewne obawy związane z aklimatyzacją?
- Wiadomo, że mam trochę trudniej, bo większość drużyny już się świetnie zna. Widać na każdym kroku, że zawodnicy świetnie się rozumieją. Wiedzą też czego oczekuje do nich trener. Ja dopiero wszystko poznaję. Staram się tym jednak nie przejmować. Szybko się oswajam z nową rzeczywistością.

» Kluczem będzie też komunikacja. Jak wyglądają pana relacje z resztą drużyny?
- To trochę skomplikowana sprawa. Jest kilku chłopaków, którzy mówią po angielsku, i to z nimi spędzam najwięcej czasu. Trener też troszeczkę mówi po angielsku, więc nie jest źle. Na razie jednak muszę mieć obok siebie kolegę, który służy mi za tłumacza. Na szczęście piłka jest uniwersalna, więc podczas zajęć nie są to jakieś gigantyczne problemy.

» Chce się pan nauczyć języka polskiego?
- Tak, chciałbym się nauczyć polskiego, ale to dla mnie bardzo trudny język. Myślałem nad kursem, ale mój nauczyciel musiałby dobrze mówić po hiszpańsku. Poza tym mam słabą pamięć, więc musiałbym sobie wszystko mocno tłuc do głowy. Z wymową aż takich problemów nie mam, ale zapominam słówek. Na razie trzymam się z innymi nowymi zawodnikami, a oni też nie mówią po polsku. Poza tym trzeba jakoś radzić sobie w mieście, a niewiele osób zna tutaj język angielski.

» Oczekiwania w Zabrzu są spore, a sytuacja w tabeli jeszcze nie jest najlepsza.
- Wiem. Na pewno jednak się podniesiemy, straty nie są duże. Nie wiem za dużo o waszej lidze, nie widziałem innych drużyn w akcji, ale z tego co widzę na treningach, Górnik ma naprawdę ciekawą ekipę. Jestem więc spokojny o to, że wydostaniemy się z dołu tabeli.

» Od dłuższego czasu Górnik miał problemy ze znalezieniem skutecznego napastnika. Będzie pan musiał zmierzyć się ze sporymi oczekiwaniami i dużą presją. Poza tym jest pan pierwszym Hiszpanem w historii klubu z Zabrza.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że kibice liczą na moje bramki. Jestem dla nich nadzieją, ale Górnik i wasza liga jest także dla mnie okazją do pokazania się z dobrej strony. Dlatego mam ogromną motywację. Uważam, że Zabrze to odpowiednie miejsce do wykonania kolejnego kroku. Miło też jest być tym... pierwszym. To powód do dumy, ale i spora odpowiedzialność. Już zapisałem się w historii tego klubu, choć jeszcze nic nie zrobiłem (śmiech).

» Wie pan z kim gracie pierwszy domowy mecz?
- Tak, z największym rywalem - Ruchem Chorzów. Dużo się o tym mówi. Także dlatego, że ma być otwarty nowy stadion. Widzę, że wszyscy mobilizują się na to wydarzenie. Jestem pewien, że możemy osiągnąć dobry wynik.

» Na razie jest pan sam na Górnym Śląsku?
- Tak. Szukam mieszkania w Katowicach. Gdy tylko je znajdę, to moja narzeczona przyjedzie do Polski. Spodziewamy się dziecka, więc będzie musiała wrócić do Hiszpanii, ale potem znów zamieszkamy razem w Polsce.

» Będzie pan tęsknił za rodziną?
- Oczywiście. Rodzina zawsze mnie wspierała. Tata dbał o to, żeby niczego mi nie brakowało. Bardzo mu zależało, bym spełniał swoje marzenia i mówił, żebym nigdy się nie poddawał. Koledzy z lat młodzieńczych też śledzą moją karierę i mocno mi kibicują.

» Przy pana metrykach pojawia się informacja, że posiada pan obywatelstwo gwinejskie. Może pan coś o tym więcej powiedzieć?
- To nie jest prawda, że mam podwójne obywatelstwo. Jestem Hiszpanem, choć oczywiście mam możliwość posiadania drugiego obywatelstwa. Nie wykluczam, że kiedyś je będę miał. Mój tata pochodzi z Gwinei, a mama jest Hiszpanką. Sam nigdy nie byłem w tym afrykańskim kraju. Kiedy byłem mały, to w ogóle o tym nie myślałem, a tata nie opowiadał nam zbyt wiele. Gdy dorosłem, to wraz z trójką rodzeństwa doszliśmy do wniosku, że fajnie byłoby poznać swoje korzenie. Byłoby miło poznać kulturę kraju, z którego pochodzi nasz tata. Nie znam w ogóle dalszej rodziny od jego strony. Może kiedyś się to zmieni.

» Słyszeliśmy, że mam pan ciekawe zainteresowania.
- Uwielbiam chodzić po górach i wspinać się po nich. Ekscytującym sportem jest jazda na snowboardzie, ale jako piłkarz nie mogę tego sportu uprawiać. Mam postanowienie, że wolny czas w Polsce chcę spędzić na wycieczkach. Na pewno odwiedzę wasze góry. Nie mogę się doczekać. Gdy poznam waszą kulturę, to chętnie zwiedzę różne regiony i spróbuję prawdziwej polskiej kuchni, bo na razie jestem skazany na hotelowe jedzenie, a to przecież nie to samo. Wiele mówiono mi o polskich specjałach, więc jestem ich bardzo ciekaw.

» Piłkarze najczęściej słuchają muzyki tanecznej, a pan?
- Przede wszystkim muzyki klasycznej i jazzu. Słucham także „czarnej muzyki”. Jestem typem spokojnego człowieka, który ma dwie twarze. Na boisku jestem zupełnie inny, wstępuje we mnie wojownik. Poza boiskiem muzyka jest dla mnie bardzo ważna, nie mogę bez niej żyć. W wolnych chwilach gram też w gry komputerowe lub czytam książki. Przepadam zwłaszcza za Paulo Coelho i fantastyką Patricka Rothfussa.

» A jakim jest pan piłkarzem?
- Nie przepadam za opisywaniem siebie, ale skoro pada takie pytanie, to na pewno nie jest mi obca fizyczna walka, nie unikam kontaktu z obrońcami. Uważam, że jestem szybki, a dzięki długim nogom często potrafię przechwycić piłkę (śmiech). Lubię grać z kontrataku. Takie połączenie siły i szybkości.

» Tego pytania nie może zabraknąć. Skoro urodził się pan w Sabadell, które leży w Katalonii, to pana ulubionym klubem jest...
- Oczywiście, że FC Barcelona! Nie ma innej możliwości.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online