Grudzień miesiącem Górnika

Górnik Zabrze pokonał Zagłębie Lubin 4:2. W grudniu zabrzanie zdobyli 10 punktów.
O lepszym końcu roku zabrzanie nie mogli marzyć. Górnik tylko w czterech ostatnich meczach zdobył dziesięć punktów i strzelił dwanaście bramek. Wczoraj drugi raz z rzędu podopieczni Leszka Ojrzyńskiego sięgnęli po trzy punkty na wyjeździe. W stylu, który mógł zrobić wrażenie.
To była dobra reklama futbolu. Można oczywiście marudzić na postawę obrońców przynajmniej przy 2-3 golach, ale przede wszystkim warto docenić autorów goli, tym bardziej, że obie drużyny miały jeszcze po kilka świetnych okazji, by trafić do siatki. 
Pierwszy kwadrans nie zapowiadał takiej kanonady, ale kiedy już gole zaczęły padać, to trzy w ciągu pięciu minut. Pierwszy trafił Roman Gergel, który akcję zaczął i skończył, choć po drodze przy piłce byli jeszcze Radosław Sobolewski i – pechowo – Jarosław Kubicki, który w zasadzie zaliczył asystę przy golu Słowaka.
Po minucie mogło być 0:2, bowiem szybką kontrę minimalnie niecelnym strzałem zakończył Łukasz Madej, ale po kolejnych 60 sekundach mecz zaczął się od nowa. Martin Polaczek wybił piłkę, potem dwa razy piłkę głową zagrywali piłkarze z Lubina, a drugie z nich – Michała Papadopulosa – trafiło do Łukasza Janoszki, który przyjął piłkę barkiem (?) i bez problemu pokonał Radosława Janukiewicza. Trzy minuty i kolejny gol. Centrę Madeja na gola zamienił Bartosz Kopacz, skacząc do piłki wyżej niż Dorde Czotra.
Od tego momentu Górnik głównie przeszkadzał. Goście nie potrafili spokojnie rozegrać piłki w strefie środkowej, szybko ją tracili. Choć w piłkę grało głównie Zagłębie, to do 46 minuty Janukiewicz pracy nie miał. Wtedy po rzucie rożnym sprytnie zagrał piłkę piętą Jakub Tosik, a Damian Zbozień zdobył gola „do szatni”. Sędzia nawet nie wznawiał gry.
Wydawało się, że po przerwie wymiana ciosów będzie trwać, a gol na 2:2 „nakręci” gospodarzy, ale w 55 min doskonałą kontrę wyprowadzili goście. Madej zagrał piłkę z lewej strony, sprytnie przepuścił ją Gergel – to była „asysta” bez kontaktu z piłką – a potem w roli głównej wystąpił Radosław Sobolewski. 39-letni pomocnik „złamał” akcję i oddał fantastyczny strzał lewą nogą w samo „okno”. To nie był koniec kanonady gości, bo w 73 min Madej wykonywał rzut rożny, piłkę głową zgrał Danch, a Oleksandr Szeweluchin prawą nogą – to rzadkość – w zasadzie zakończył mecz.
Zagłębie walczyło, miał 2-3 dobre okazje, by zmienić wynik, strzał głową Eryka Sobkówa świetnie obronił Janukiewicz, ale też Górnik mógł trafić po raz piąty. Polaczek strzał Rafała Kurzawy wybił na słupek i obronił uderzenie Madeja. Co z tego, że Lubin wymienił 528 podań, a Górnik niespełna 300, skoro skuteczność gości była imponująca. Dzień przed meczem Leszek Ojrzyński mówił na naszych łamach: „Dobrze, że to już ostatni mecz”. Niewykluczone, że wczoraj przed 20.00 zmienił jednak zdanie. Dziś Górnik ma klubową wigilię. Na pewno zostanie spędzona w doskonałym nastroju.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]