Forum
 

Górnik Zabrze: Zjazd roku

Zabrzanie zdobyli tej jesieni 15 punktów mniej niż rok temu. Nikt w lidze w ciągu 12 miesięcy tak nie obniżył lotów.
Czy była to najgorsza runda Górnika w XXI wieku? Okazuje się, że nie. Kiedy drużyna w 2009 roku spadała z ligi, zdobyła 9 punktów w 15 meczach. Teraz 10, bo trzeba pamiętać o jednym zabranym zabrzanom na starcie ligi za zaległości finansowe. Wtedy też nieco inaczej rozkładał się bilans gier. Górnicy 2 mecze wygrali, 3 zremisowali i aż 10 przegrali. Teraz doznali „tylko” 7 porażek. Problem drużyny polega na tym, że jedynie raz wygrała. - Nie tylko my mamy kłopoty na naszym boisku. Podobnie można powiedzieć o Podbeskidziu czy Koronie, które też nie wygrywają u siebie. Rekompensują to jednak zwycięstwami na wyjazdach. My na boiskach rywali gramy nieźle, ale najwyżej remisujemy. Często z silnymi zespołami - Wisłą, Lechią, Lechem czy Pogonią... To jednak tylko po jednym punkcie za mecz - mówi trener Leszek Ojrzyński, trener zabrzan.

Jedni strzelają, drudzy nie
- Dyskusja, czy Górnik jest najsłabszą drużyną ligi jest typowo „akademicka”. Czy pół roku temu najsłabszy był Zawisza? Raczej nie. W naszej lidze 10-12 drużyn gra podobną piłkę, tylko jedni strzelają gole, a drudzy nie. Jedni wytrzymują ciśnienie i mają trochę szczęścia, a drudzy ani jednego, ani drugiego. Górnik należy do tej drugiej kategorii, a nie ma takiej jakości z przodu, by odrabiać straty - uważa Marek Kostrzewa, były obrońca zabrzan. - Co się Ojrzyńskiemu nie udało? Tylko raz za jego kadencji nie stracili gola, a w dwóch ostatnich meczach rywale trafiali po stałych fragmentach gry. To dla każdego trenera jest porażka, tym bardziej, kiedy ma tak doświadczony skład. Może im brakować siły, ale nie ligowego cwaniactwa, doświadczenia, pomysłu... A tego nie widziałem. Tylko w ostatnich tygodniach wcale nie byli gorsi, a nawet mogli wygrać z Lechią, Pogonią i Koroną. Zdobyli w tych meczach dwa punkty. Przeciwko Legii świetnie wykonywali stałe fragmenty. To być coś, co mogło być ich siłą, ale na tym jednym meczu się skończyło - dodaje Kostrzewa.

Kosmos!
Trener Ojrzyński po meczu z Koroną mówił wprost, że Górnik był lepszy od rywala, a pierwsze 45 minut w wykonaniu jego drużyny, to najlepsza piłka jaką zabrzanie grali w tym sezonie. Fakt, przez 45 minut nie było źle, choć można z taką opinią dyskutować, bo też szybko strzelony gol przez gości „ustawił” mecz i ich grę, a przeciwko Wiśle i Piastowi - na początku jesieni - zabrzanie grali bardzo dobre mecze. I zdobyli w nich... punkt. W sumie. - Kiedy przypominam sobie mecz Górnika w Gliwicach i widzę, ile te kluby mają dziś punktów, to przecieram oczy. Wtedy oglądaliśmy wyrównany mecz, w którym Piast był do bólu skuteczny, ale piłką lepiej operował Górnik. Dziś dzieli te drużyny 25 punktów. Kosmiczna różnica po 15 rozegranych meczach! - to jeszcze raz Kostrzewa.

Zawisza tracił 10
Ciekawe jest porównanie tabeli obecnej do tej z połowy rozgrywek poprzedniego sezonu. Górnik był wtedy 6., mając tylko 4 punkty straty do liderującej Legii! Dziś tyle samo dzieli zabrzan od... przedostatniego Lecha. W Zabrzu już słychać, że jedyna nadzieją jest podzielenie punktów, choć takie opinie wydają się - jeszcze - nieco przesadzone. Rok temu Zawisza zdobył w 15 meczach tylko 7 „oczek”, ale ważniejsze jest to, jaką miał stratę do drużyny z miejsca 14. Wtedy była to Lechia z 17 punktami. Zawisza tracił więc 10 punktów, a Górnik dziś o połowę mniej. Po podziale byłyby to tylko 3 punkty straty. - To jeszcze nie jest tragiczny dystans, ale tylko pod warunkiem, że w końcu zabrzanie zaczną wygrywać. Pytanie, czy Górnika na to stać? Co z tego, że drużyna Ojrzyńskiego jeszcze cztery razy zagra w tym roku w Zabrzu. Przecież Wisła i Piast są o klasę lepszymi zespołami od Podbeskidzia i Korony, a Łęczna i Termalica też grają dobrą piłkę. A Górnik zagra pod jeszcze większą presją, która już paraliżuje piłkarzy. Koronie mogli strzelić tylko do przerwy 4-5 goli. Zamiast tego zapracowali górnicy na notę dla ich bramkarza, bo wszystkim uderzeniom brakowało jakości. Kiedy nie trafił do siatki w 45 minucie Madej pomyślałem, że mogą takiej okazji już nie mieć, bo Górnika nie stać dziś na cały mecz dobrej gry. Miałem rację - to opinia siedzącego na trybunach Zygmunta Anczoka, byłej gwiazdy klubu i reprezentacji.

Trener czeka
- Czekam na piłkarzy, którzy leczą kontuzje. Gdybym ich miał do dyspozycji, to chciałbym kolejny mecz zagrać choćby jutro - to jeszcze raz trener Ojrzyński. Kogo miał na myśli? Radosław Sobolewski, Erik Grendel, Mariusz Magiera, Konrad Nowak, może Oleksandr Szeweluchin... Na tych zawodników ostatnio nie mógł liczyć. - Jeżeli jako drużyna nie poprawią zachowań przy stałych fragmentach i ktoś nie weźmie na siebie odpowiedzialności pod bramką rywala, to żaden z tych graczy nie zbawi Górnika. Przecież z nimi też nie wygrywali - kończy Anczok. W piątek 20 listopada zabrzanie zagrają na Roosevelta z Wisłą. Będzie to „nowe otwarcie” rundy rewanżowej, czy pogłębienie trudniejszej z każdym kolejnym meczem sytuacji drużyny? W wypadku ponownego niepowodzenia strata po 16 meczach może być podobna do tej, jaką miał rok temu Zawisza, który spadł z ligi.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online