Forum
 

Przed meczem Górnik - Korona

Zabrzanie nie potrafią grać u siebie. Na dodatek zmierzą się z zespołem, który rewelacyjnie spisuje się na wyjazdach. - Statystyki przemawiają za Koroną, ale mamy szansę na wygraną - przekonuje Leszek Ojrzyński.
Szkoleniowiec właśnie w Kielcach wypromował swoje nazwisko. Zespół, który tam stworzył, nazywano „bandą świrów”. Charakteryzowała ich ostra, zdecydowana gra. Ojrzyński zadbał wtedy o dobrą atmosferę w szatni oraz odpowiednią motywację. Po tamtym zespole pozostało już jednak niewiele, a obecna Korona, prowadzona przez Marcina Brosza, to zespół, który zaskakująco dobrze spisuje się na wyjazdach, a słabiutko gra na własnym obiekcie. Żaden klub w ekstraklasie nie ma tak znakomitego bilansu w spotkaniach na obcych stadionach: 4 wygrane - 3 remisy - 0 porażek. Z kolei obiektu przy Roosevelta w żadnym razie nie można określić twierdzą. Górnik wygrał u siebie w tym sezonie tylko raz! 18 września pokonał Śląsk Wrocław 2:0. Wczoraj przypomnieliśmy również inną niechlubną liczbę związaną z zabrzańską drużyną. Zespół wcześniej, przed spotkaniem ze Śląskiem, wygrał 17 maja z Pogonią, co oznacza, że w ciągu 173 dni (!) zwyciężył przy Roosevelta tylko raz!

Nie ma dinozaurów
- Statystyki przemawiają za Koroną, ale mamy szansę na wygraną. Każdy mecz jest przecież inny - twierdzi Leszek Ojrzyński - Warto wspomnieć, że kielczanie stracili na wyjazdach tylko jedną bramkę i to na dodatek po rzucie karnym, ale i tak wygrali. Mecz na Łazienkowskiej, zakończył się wynikiem 2:1 dla gości. Grają bardzo dobrze w defensywie. Na własnym stadionie jednak im się nie wiedzie. Byłem na spotkaniu z Termaliką (0:1) i na pewno będą chcieli zrehabilitować się za to starcie. My jednak patrzymy głównie na siebie. Cel jest jasny, zdobycie trzech punktów - podkreśla szkoleniowiec, który nie przywiązuje kompletnie uwagi do tego, że jeszcze dwa lata temu pracował w Kielcach.
- W międzyczasie pracowałem też w Podbeskidziu. Pozostało tam kilku znajomych, zawodników, których prowadziłem, ale w Polsce mecze z byłymi pracodawcami to normalna rzecz. Nie ma u nas takich dinozaurów jak Arsene Wenger, który w Arsenalu Londyn pracuje już 19 lat. Nad Wisłą trenerzy bardziej zwiedzają kluby - dodaje.

Za dużo fal
W ostatnich wywiadach szkoleniowiec przyznawał, że piłkarze nie są dobrze przygotowani fizycznie, ani razu jednak bezpośrednio nie skrytykował swoich poprzedników, czyli duetu Robert Warzycha - Józef Dankowski. - Nie będę wypowiadał się na temat ich pracy - zaznaczał. - Wciąż gramy falami, zdarzają się nam przestoje. W ostatnim starciu ligowym, z Pogonią były momenty, kiedy przeciwnik mógł zapewnić sobie zwycięstwo, ale na szczęście to się nie stało. Za to my w końcówce zaatakowaliśmy i zdołaliśmy wyrównać. Najlepiej byłoby grać na równym poziomie przez 90 minut, ale to nie jest łatwe. Wspomniane przestoje zdarzają się jednak za często i są za długie. Są momenty dekoncentracji, łapania oddechu. Pracujemy nad tym, aby to poprawić. Mamy przed sobą sporo roboty, ale przychodząc do Górnika byłem tego świadomy. Tabela nie kłamie - przekonuje Ojrzyński. Przy Roosevelta wierzą, że zespół pokona podopiecznych Marcina Brosza i wydostanie się z ostatniego miejsca. Stanie się to jednak tylko pod warunkiem, że Górnik w niedzielę wygra, a Lech straci punkty z Łęczną.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online