Forum
 

Seria Górnika trwa. Sami rywale na "L"

Najpierw Lech, potem Legia, w końcu Lechia... Górnik kończy dziś serię spotkań z drużynami, które przed sezonem były faworytami do mistrzostwa Polski.
Kiedy przed sezonem poznano na Roosevelta terminarz ekstraklasy, wydawało się, że najtrudniejsze zadanie czeka zespół na przełomie września i października, kiedy Górnikowi kolejno wyznaczono mecze z Lechem, Legia i Lechią. Na razie dwa z tych spotkań są już za drużyną z Roosevelta. Dramatu nie było, skoro podopieczni Leszka Ojrzyńskiego żadnego z nich nie przegrali.
- Myślę, że zarówno latem, a już na pewno kilka tygodni wstecz, remisy z Legią i Lechem zostałyby w Zabrzu przyjęte w ciemno. Okazuje się, że Górnik przegrywał w Łęcznej i w Mielcu z Niecieczą, a radził sobie z teoretycznie lepszymi zespołami. Coś w ich grze drgnęło, ale to wciąż daleko droga, by regularnie wygrywać i przesuwać się w górę tabeli. W piątek faworytem na pewno będzie Lechia - twierdzi Jacek Grembocki, były piłkarzeCiekawostką jest fakt, że w dwóch klubach, z którymi zabrzanie ostatnio remisowali, nie ma już trenerów, którzy przed meczami witali się z Leszkiem Ojrzyńskim. Legia zwolniła Henniga Berga, a Lech Maciaja Skorżę. W Gdańsku co prawda pobito wszystkie rekordy ostatnich lat w liczbie zmian na trenerskiej ławce, ale dziś pozycja Thomasa von Heesena jest wyjątkowo mocna. Lechia wygrała dwa ostatnie mecze strzelając w nich po trzy gole. - Wszystkie drużyny na „L” nie grały w ostatnich dwóch miesiącach najlepiej, czyli tak jak... my. Lechia chyba najszybciej z tego grona wyszła na prostą. Uważam, że z tych trzech meczów właśnie piątkowy będzie najtrudniejszy. Mają skład, który w tej lidze powinien walczyć o mistrzostwo – uważa Oleksandr Szeweluchin, który u boku Adama Dancha wyjdzie na środku obrony.
Górnik na północ Polski wyjechał już wczoraj rano, a trening odbył mniej więcej w połowie trasy, bo w Gutowie Małym. W Zabrzu zostali między innymi Marcin Urynowicz, Sebastian Przyrowski i Rafał Kurzawa, z kolei do meczowej osiemnastki wrócił Michał Janota. Patrząc na najbliższe mecze Górnika, ten wydaje się zdecydowanie najtrudniejszy. Bardzo realny jest nawet spadek zabrzan na ostatnie miejsce w tabeli po dwunastu kolejkach. Gdyby w Gdańsku wygrała faworyzowana Lechia, to równie realny sukces Lecha z meczu z Ruchem w Poznaniu przesunie zabrzan na miejsce szesnaste. - To prawda, ale trzeba żyć najbliższym meczem. Dwa tygodnie przerwy może wiele zmienić. Nie ma gwarancji, że Lechia będzie teraz wygrywać mecz za meczem, a trzeba też pamiętać, że w trzech ostatnich, bardzo trudnych meczach, Górnik wywalczył pięć punktów. Poza tym w sytuacji zabrzan punktów trzeba szukać wszędzie. Jak mają zagrać? Agresywnie, bo w Lechii jest wielu piłkarzy mających jakość, ale też lubiących grać do przodu, a nie walczyć i harować w grze defensywnej. Pytanie tylko, czy zabrzan stać na 90 minut takiego futbolu, bo w meczu z Legią po przerwie mieli ogromny problem. A jeżeli się nie uda? Tylko w tym roku każdy rozegra jeszcze mnóstwo meczów, a Górnik większość z nich w roli gospodarza. Wszystko wciąż w ich głowach i nogach - kończy Jacek Grembocki.
Górnik ostatnią bramkę strzelił w Gdańsku ponad dwa lata temu, kiedy zremisował z Lechią 1:1. Drużynę z Zabrza prowadził jeszcze Adam Nawałka, a gola na 1:0 strzelił Mariusz Przybylski. Lechia wyrównała w 81 min z problematycznego rzutu karnego. Potem aż cztery z pięciu meczów tych drużyn były rozegrane w Zabrzu. W Gdańsku Lechia wygrała w marcu tego roku 1:0 po golu Czolaka. Górnika i Lechii.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online