Forum
 

Pięć lat Górnika w ekstraklasie

Gdyby wskazać zespół, który w ostatnich pięciu sezonach był najbardziej przewidywalny w często nieprzewidywalnej polskiej lidze, to wypadałoby wskazać na drużynę z Zabrza.
Od chwili powrotu do ekstraklasy zabrzanie zajmowali wyłącznie miejsca między piątym a ósmym. Nie licząc oczywiście drużyn, które w zasadzie są „skazane” na walkę o mistrzostwo, czyli Lecha i Legię, praktycznie nikt inny nie grał w tym czasie na tak równym poziomie. Byłby to Śląsk, ale tok temu wypadł na sezon poza górną ósemkę. 

Pięć lat na budowie

Górnik spadł z ligi w 2009 roku, by wrócić do niej po dwunastu miesiącach. Awans świętowano jeszcze na w całości otwartym „starym” obiekcie, więc tych pięć lat to czas gry dla mniej, a ostatnio bardziej ograniczonej widowni. - Musimy to brać pod uwagę, bo pewnie nikt w lidze nie zazdrościł nam gry na budowie. I to przez tyle lat – mówi Krzysztof Maj, członek zarządu klubu. - Mamy nadzieję, że pod tym względem będzie już tylko lepiej, czyli łatwiej. Bardzo liczymy na wsparcie kibiców.

Jesień lepsza, wiosna słabsza

Przykład Jagiellonii pokazuje, jakiego „kopa” może dostać zespół grający na nowym obiekcie dla kilkunastu tysiącach widzów.
W Górniku w tym czasie zmieniali się trenerzy, były okresy, kiedy zabrzanie otwierali ligową tabelę, ale także takie, kiedy przez kilka miesięcy nie potrafili wygrać meczu. Finalny bilans był jednak zawsze bardzo podobny. - Faktycznie jest pewna prawidłowość. Zwykle lepsze były rundy jesienne. Czy to z Nawałką czy z Warzychą. Dlaczego? Żeby być w lidze „długodystansowcem”, trzeba mieć szeroką i wyrównaną kadrę, czyli konkurencję i pole manewru. I jeszcze stadion, przychody i stabilizację finansową. Tego w Zabrzu nie było. Dlatego po jednej dobrej rundzie druga była słabsza. W klubie nie było ciśnienia, by grać w pucharach, bo to mogłoby „dobić” klub. A w sporcie motywacja i presja na wynik są niezwykle ważne. Zapewniając sobie utrzymanie Górnik nie grał już tak, jak wcześniej. A mam wrażenie, że skład mieli w tych latach taki, że przynajmniej raz, a może dwa mogli awansować do pucharów – mówi Grzegorz Mielcarski, ekspert Canal Plus. I dodaje: - W zasadzie trochę podobnie było ostatnio w Wiśle i w... Ruchu Chorzów, tylko, że na Cichej cykl jest... roczny. Ruch - Rok dobry, potem rok słaby. Górnik – pół roku dobre, potem pół roku słabsze... I tak od kilku lat. Trudno powiedzieć co lepsze, ale jedno jest pewne: bez stabilizacji nie da się utrzymać przez dłuższy czas równej i wysokiej formy.

Liczby nie kłamią

Jedyni piłkarze, którzy pamiętają cały ten okres to trio Danch-Przybylski-Magiera. Z tym, że dwaj ostatni stracili po kilkanaście miesięcy z powodu kontuzji. - Liczby nie kłamią. Faktycznie przez te lata zapracowaliśmy na miano solidnej i dobrej drużyny. I też mam przekonanie, że gdyby był stadion oraz stabilizacja, to każdy z sezonów mogliśmy kończyć nawet o 2-3 miejsca wyżej – twierdzi Adam Danch.

„Pewnie, że chcemy więcej”

- Wyniki pięciolatki nie są przypadkiem. Pokazują, że udało się w Zabrzu wypracować stabilizację sportową, co bardzo nas cieszy. W ostatnich 25 latach nie było pięciu sezonów z rzędu, by Górnik grał w górnej części tabeli i nawet raz nie drżał o utrzymanie. Pewnie, że chcemy więcej. Apetyt rośnie, może kolejny rok będzie jeszcze lepszy, ale na starcie nasze cele będą podobne, czyli górna ósemka – dodaje Krzysztof Maj, podkreślający wysiłek wykonany w ostatnich miesiącach przez klub. - Właściciel, rada nadzorcza zrobili naprawdę dużo, by wróciła normalność. W ostatnich miesiącach doszła do tego stabilizacja organizacyjno-finansowa, bo wiosną spłaciliśmy całe zasłużenie wobec piłkarzy i zewnętrzny dług.
Minus? Trudno być zadowolonym z wyników w części finałowej. Mecze z Jagiellonią, Lechią i Śląskiem dały nam jeden punkt, a powinni dużo więcej. Przede wszystkim jednak nie do przyjęcia jest wysoko przegrany mecz z Lechem. Takiemu klubowi to nie przystoi... - kończy wiceprezes Górnika.

Mecze Górnika atrakcyjniejsze o 40 procent...

Można śmiało powiedzieć, że z każdym rokiem, w meczach z udziałem Górnika Zabrze pada coraz więcej bramek.
Okazuje się, że punktu widzenia kibiców, którzy chodzą na mecze z udziałem Górnika Zabrze, to najbardziej atrakcyjne spotkania w T-Mobile Ekstraklasie. Obojętne, z kim grają zabrzanie i kto mecz wygrywa, bramki muszą być strzelane. Dużo bramek. Statystycznie o 40 procent więcej, niż w meczach kilka sezonów temu. Jednym słowem Górnik daje kibicom piłki nożnej to, co najważniejsze - emocje.
Ogromna różnica jest tylko w zdobytych i straconych bramkach. Przez dwa kolejne sezony w meczach z udziałem Górnika padło po 66 goli w 30 meczach. W kolejnych dwóch po... 110. Tylko w siedmiu spotkaniach więcej! Szkoda tylko, że w ostatnich dwóch sezonach więcej tracił niż strzelał....
Górnik nie dość, że od pięciu lat nie skończył sezonu poniżej ósmego miejsca, to w minionym sezonie jako jedyna drużyna po żadnej z 37 kolejek nie wypadł z górnej ósemki.

Pięć ostatnich lat

sezon 2010/11 - 6 miejsce w tabeli, bramki 36:40 (łącznie 76), trener Adam Nawałka
sezon 2011/12 - 8 miejsce w tabeli, bramki 36:30 (łącznie 66), trener Adam Nawałka
sezon 2012/13 - 5 miejsce w tabeli, bramki 35:31 (łącznie 66), trener Adam Nawałka
sezon 2013/14 - 6 miejsce w tabeli, bramki 53:57 (łącznie 110 trenerzy: Adam Nawałka, Ryszard Wieczorek, Robert Warzycha
sezon 2014/15 - 7 miejsce w tabeli, bramki 50:60 (łącznie 110) trener Robert Warzycha.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online