Forum
 

Po WDŚ: Brak snajpera i dziurawa defensywa

Bramki strzelane w tym roku w ostatnim kwadransie dały Górnikowi aż sześć punktów, czyli bez udanych końcówek zabrzanie byliby dziś na... piętnastym miejscu!
Drużyna ma nieustający problem z grą w defensywie. Niezależnie od tego czy trenerzy wystawiają w niej trzech, czy czterech piłkarzy, szkolne błędy okazują się bardzo kosztowne. Wciąż na cenzurowanym jest Błażej Augustyn, a w niedzielę bardzo niepewnie zagrał też Oleksandr Szeweluchin. Ich błąd w komunikacji kosztował Górnika stratę gola na 0:1. Jakby tego było mało, w ustawieniu z czterema defensorami na prawej stronie gra Dominik Sadzawicki, którego forma też jest bardzo daleka od ideału. Jedynym plusem niedzielnych derbów była postawa Mariusza Magiery. Mecz z Ruchem pokazał, że akurat on najlepiej czuje się na lewej stronie w klasycznym ustawieniu z czwórką defensorów. Teraz Robert Warzycha będzie jednak miał dylemat, bowiem po kartkach wraca do gry Adam Danch. Ustawi go na środku kosztem kogoś z duetu Augustyn - Szeweluchin, czy – choć to wariant mniej prawdopodobny – na prawej obronie? Co ciekawe, w tym roku Górnik tylko raz zagrał mecz bez straty gola. W Łęcznej wyszli w obronie Danch, Szeweluchin i Magiera. W tym ustawieniu potem Ślązacy nie zagrali już żadnego meczu.
Coś za coś. Przejście na czterech obrońców sprawiło, że do 67 minuty (wtedy zabrzanie wrócili do gry trójką z tyłu) brakowało jednego piłkarza w drugiej linii. Stąd oddanie pola Ruchowi, który w strefie środkowej prezentował się na tle Górnika o klasę lepiej. Radosław Sobolewski po kontuzji nie zagrał dobrego meczu, zagubiony był na Dzikamai Gwaze. Nie było więc kreacji, miejscowi gracze zostawiali też rywalowi zbyt dużo miejsca na rozgrywanie piłki. W Krakowie zagra już Erik Grendel. To akurat dobra wiadomość dla sztabu szkoleniowego. Zabrzanie kolejny raz źle weszli w mecz. Tak było w Gdańsku i tak było w niedzielę. Jeszcze większym problemem jest tej wiosny dla podopieczny duetu Dankowski - Warzycha meczowa... przerwa, czyli czas, który z zasady powinien poprawić organizację i jakość gry. Fakty są nieubłagane. Korona, Śląsk, Podbeskidzie i teraz Ruch strzelały zabrzanom gole do 15 minut po wznowieniu gry, a Piast niewiele później! Jeżeli wypada zabrzan za coś pochwalić, to za grę do końca. Nie mając mocnych argumentów piłkarskich potrafili odrobić straty. Tylko wiosną w ostatnim kwadransie strzelili gole Koronie, Łęcznej, Piastowi, Śląskowi i teraz Ruchowi. Te bramki dały Górnikowi aż sześć punktów, czyli bez udanych końcówek byliby dziś na... piętnastym miejscu!
Kiedy wyjechał do Chin Mateusz Zachara, było oczywiste, że Górnik nie ma klasowego snajpera. Sytuacja jest trudna do jednoznacznej oceny. W końcu drużyna strzela naprawdę sporo goli i gdyby nie kiksy w obronie pewnie miałaby 5-6 punktów więcej ocierając się nawet o podium. Gole rozkładają się więc na wielu zawodników, ale trudno nie zauważyć, że Wojciech Łuczak, regularnie wystawiany na pozycji numer 9, nie stanowi praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką rywali. Warto zwrócić uwagę, że tylko w jednym wiosennym meczu Górnik nie trafił nawet raz do siatki rywala. W Gdańsku, gdzie Łuczak nie grał. Może więc swoją grą coś pozytywnego drużynie daje? W niedzielę zmienił go Szymon Skrzypczak i w ataku zrobił przez 30 minut więcej niż Łuczak przez godzinę. Gol Skrzypczaka dał też zabrzanom punkt w meczu z Koroną. Może więc warto kiedyś dać mu szansę od pierwszej minuty.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online