Forum
 

Odejście Milika zapoczątkowało passę

Klub z Roosevelta w ciągu dwóch lat eksportował siedmiu piłkarzy poza granice Polski. Pod tym względem jest w czołówce ligi. Na trzech z nich nie zarobił nawet euro.
Dwa lata temu wyjechał z Zabrza Arkadiusz Milik. Bayer Leverkusen kupił napastnika Górnika za ponad dwa miliony euro. Podanie konkretnej kwoty w wypadku Milika nie jest proste, bowiem w umowie z klubem z Leverkusen było kilka bonusów. Faktem jednak jest, że 19-letni wówczas napastnik był jednym z najdroższych piłkarzy sprzedanych w historii, nie tylko z Górnika. Tej kwoty zabrzanie później za piłkarza już nie dostali, ale odejście Milika zapoczątkowało passę, jakiej w Górniku nie było od blisko dwudziestu lat. W stosunkowo krótkim czasie z Roosevelta wyjechało sześciu zawodników. Od Chin przez Turcję do Włoch.

Dziesięć tłustych lat
Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce chyba w połowie lat 90. kiedy kończyły się czasy Władysława Kozubala. Piłkarze z Zabrza jeden po drugim wyjeżdżali na zachód. Ryszard Staniek, Tomasz Wałdoch, Henryk Bałuszyński, Aleksander Kłak, Tomasz Hajto, Arkadiusz Kubik... A to nie wszystkie nazwiska, bo można wymienić jeszcze zapomnianego dziś Roberta Staniszewskiego, który z Zabrza odszedł w wieku osiemnastu lat. To były szalone czasy. Wszyscy wymienieni byli młodzi, ale już z pewnymi sukcesami osiąganymi w reprezentacjach młodzieżowych, a czasami nawet w pierwszej. W Górniku zaczynało się dziać bardzo źle, w kasie wciąż brakowało pieniędzy, więc każdy marzył o transferze. Można się tylko zastanawiać, czy klub miał coś z tych transferów, skoro w kolejnych latach były tylko gorzej. Legendarna jest historia, kiedy działacze pojechali sprzedawać do Bochum Bałuszyńskiego. Pojechał z nimi Stanisław Oślizło. Kiedy ustalano kwotę, poproszono legendę Górnika o poczekanie na korytarzu.
Przez dziesięć lat chyba z żadnego klubu nie wyjechało poza Polskę tylu piłkarzy, co z Zabrza. Zaczęło się gdzieś w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, kiedy wyjechali Pałasz, Matysik, potem Wandzik i Komornicki. Granice nie były już tak szczelne, a w Górniku grali najlepsi polscy piłkarze, którzy rok w rok grali w pucharach. Każdy szukał swojej szansy. Jedni w lepszych klubach, inny w słabszych. Ja wyjechałem do Francji, do klubu z niższej ligi, ale nigdy tego nie żałowałem. Trwało to blisko dziesięć lat, w końcu źródełko wyschło – mówi Marek Kostrzewa. Kiedy opuszczał Polskę miał na koncie cztery tytuły mistrza Polski.

Wyjątkiem był Kuźba
Potem przez lata transfer z Zabrza na zachód lub południe Europy był prawdziwym rodzynkiem. Górnik przestał grać w pucharach, klubu nie było stać na sprowadzanie zdolnych i dobrych piłkarzy. Odejście Marcina Kuźby do Auxerre było wyjątkiem potwierdzającym regułę. Częściej zdarzały się sytuacje, kiedy z Roosevelta zawodnik najpierw odchodził do innego polskiego klubu i dopiero z niego był transferowany poza Polskę. Przykłady? Tę listę otwierają Kamil Kosowski i Andrzej Niedzielan.
Posucha trwała kilkanaście lat. Właśnie do chwili odejścia z Zabrza wspomnianego Milika. - Dziś każdy sprzedaje, wiele klubów z tego żyje, a piłkarze chcą zarabiać jak najwięcej i grać w coraz lepszych klubach. Raz robi się lepszy, a raz gorszy interes. Przykład pierwszy to Skorupski. Drugi? Olkowski, za którego nie dostali nawet złotówki – mówi Grzegorz Mielcarski, były napastnik Górnika. - Dobrze, że Górnik jest wśród piłkarzy kojarzony, jako klub, z którego stosunkowo łatwo wyjechać na zachód, a przecież nie gra w pucharach. To jednak jest problem, bo obniża wartość piłkarzy. Gdyby w ostatnich 2-3 latach udało im się pokazać w Europie, być może sprzedawaliby piłkarzy za jeszcze wyższe kwoty. Rozumiem jednak dlaczego tak się dzieje. Chcąc zarobić musisz zainwestować, a na to Górnika dziś nie stać – to jeszcze raz Mielcarski.

Prezes i inni
Biorąc to wszystko pod uwagę bilans ostatnich 24 miesięcy jest więcej niż przyzwoity. Pół roku po Miliku wyjechał do Romy Łukasz Skorupski. 950 tysięcy euro za bramkarza to kwota więcej niż przyzwoita. Sama marka klubu też robi wrażenie. Krzysztof Mączyński i Mateusz Zachara wyjechali do Chin za mniej więcej 400 tysięcy euro. Odnotować wypada też dwa nazwiska, na których Górnik nie zarobił nawet jednego euro, co mocno zachwiało budżetem klubu. Prejuce Nakoulma gra dziś w Turcji, a Paweł Olkowski w FC Koeln. Górnik zakładał, że na obu będzie w stanie zarobić około miliona euro, co było realne patrząc na ich sportową wartość. Zresztą kluby z Rosji taką kwotę za Nakoulmę kładły na stół. Brakowało tylko zgody piłkarza. Były prezes Górnika, Artur Jankowski, swego czasu poleciał nawet do Burkina Faso, by przekonać Prezesa do transferu, ale wrócił z niczym. Poza estetycznymi wrażeniami z wizyty w afrykańskim kraju. Chętni na Olkowskiego byli, ale podpis pod kontraktem z FC Koeln złożył on dopiero pół roku przed wygaśnięcie umowy z Górnikiem. - Problem polega na tym, że Górnik ma ogromne problemy finansowe i często to piłkarze stawiają klub pod ścianą. W końcu każdy chce dostać licencję. Póki to się nie zmieni, trudno będzie Górnikowi występować w roli silniejszego – dodaje Kostrzewa. Osobny przykład to Tomasz Zahorski, który po pobycie w Zabrzu wyjechał do USA, ale Górnik nie chciał z nim podpisać nowej umowy.
Jaka będzie przyszłość? Patrząc na obecną kadrę Górnika wiele wskazuje na to, że po wyjeździe Zachary źródełko powoli wysycha. Dziś w kadrze klubu trudno znaleźć kandydatów do wyjazdu z Polski. Młodzi jeszcze nie mają wyrobionej marki, a większość kadry Górnika to piłkarze doświadczeni, często po 30., na których trudno będzie zarobić.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online