Forum
 

Robert Warzycha: Nie widzę żadnej różnicy

- Często przyjeżdżaliśmy z Columbus do Europy. Jeździliśmy do Portugalii, Hiszpanii, Anglii i do Niemiec. Na takich wyjazdach spędzaliśmy zwykle dwa tygodnie… - mówi Robert Warzycha, dyrektor sportowy klubu z Zabrza. 

Miało być Zakopane, ostatecznie zostaliście w Zabrzu. Przeszkadza to panu w przygotowaniach do sezonu?
Robert Warzycha: - Patrząc na to, jakie są obecnie warunki atmosferyczne, możemy być zadowoleni, że zostaliśmy w Zabrzu. Mamy tutaj swoje boiska trawiaste, na które od kilku dni wychodzimy. Nie mówiąc o siłowni czy basenie, z którego skorzystaliśmy w środę. Przy temperaturze 10 stopni powyżej zera naprawdę można pracować w komfortowych warunkach. Zgodzę się oczywiście, że treningi w górach mają swoje plusy. To nie przypadek, że kiedyś zawsze się wyjeżdżało i trenowało na wysokościach. Jednak jest jak jest i nie narzekamy. Tym bardziej, że kiedy zainaugurujemy już rundę wiosenną, to będziemy rozliczani za wyniki, i nikogo nie będzie interesowało, gdzie spędziliśmy tydzień w styczniu.

Dla pana to pierwszy zimowy okres przygotowawczy w Polsce w nowej roli. Widać jakieś różnice w stosunku do tego, jak pracuje się w Stanach?
- Nie widzę żadnej różnicy. Często przyjeżdżaliśmy z Columbus do Europy. Jeździliśmy do Portugalii, Hiszpanii, Anglii i do Niemiec. Na takich wyjazdach spędzaliśmy zwykle dwa tygodnie Ale specyfika pracy była właściwie identyczna do tej, jaką mamy obecnie.

A porównując do czasów pańskiej kariery piłkarskiej?
- Zgrupowania wysokogórskie były ciężkie, teraz zawodnicy na pewno pracuje się lżej. Cel był jednak ten sam – przygotować drużynę do sezonu jak najlepiej. Tylko metody były inne.

Przejdźmy do tego, kogo ma pan do dyspozycji na zajęciach. Niektórzy zawodnicy trenowali indywidualnie.
- Błażej Augustyn przez ostatnie dni był chory i właściwie nie ruszał się z łóżka. Nie widziałem sensu, żeby od razu wrzucać mu na barki większe obciążenia. Musiał jeszcze chwilę odetchnąć, ale nie przewiduję, by stanowiło to jakikolwiek problem.

Na testach miał być Marcin Urynowicz. Jak wygląda jego sytuacja?
- Nie jest naszym zawodnikiem. Z tego co wiem do czerwca zostaje w Gwarku.

Nie ma szans, żeby zimą dołączył do Górnika?
- Na obecną chwilę nie. I nie chciałbym się rozwodzić nad szczegółami.

Dlaczego pożegnał was Bartosz Kopacz?
- Termalica była bardzo zdeterminowana by go zatrzymać, a my nie mogliśmy zagwarantować Bartkowi występów w pierwszej drużynie. W Niecieczy jest liderem pierwszej ligi i wiosną będzie jednym z pewniaków zespołu walczącego o awans. Tam ma większe możliwości grania, chociaż nie ukrywam, że chciałem, by dołączył do naszego zespołu. Górnika nie stać na wielkie transfery, a być może ktoś do nas jeszcze dołączy. Trzeba wybierać. Na ten moment Bartek jest w Termalice, ale okres przygotowawczy wciąż trwa.

Z wami trenuje z kolei Słowak. Chciał pan defensywnego pomocnika i ma.
- Nie powiem, że mam, bo na razie z nami trenuje, a to różnica. Zobaczymy co potrafi, a potem trzeba jeszcze dograć wszystkie formalności. Dlatego dziś niewiele więcej na jego temat powiem. Zgodzę się jednak, że defensywny pomocnik jest nam potrzebny, skoro po bardzo długiej przerwie nie może jeszcze trenować Mariusz Przybylski.

Zespół przygotowania zaczął bez pana ze względu na egzamin trenerski na licencję UEFA A. Jak przebiega pana... edukacja trenerska?
- Na razie wszystko przebiega dobrze. Na kurs UEFA Pro muszę jeszcze rok poczekać. Chyba że będę starał się kształcić w innym kraju, ale na razie takiej możliwości nie biorę pod uwagę.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online