Forum
 

Józef Dankowski: Nasza gra to nie jest automat, który wystarczy zaprogramować

Trener Górnika Józef Dankowski opowiada o zbliżającym się meczu ze Śląskiem oraz roli Sebastiana Mili i Łukasza Madeja na boisku.
» Po spotkaniu z Łęczną dostali dwa dni wolnego. W nagrodę?
Józef Dankowski: - Nie. Gdyby przegrali, ten tydzień wyglądałby podobnie. Założyliśmy to już wcześniej. Na razie plan treningów przynosi dobre efekty, bo chodzi o to, by pracować mądrze, a nie mało lub dużo. 

» Z Łęczną wygraliście 2:0, ale to był słabszy mecz Górnika. Żadnych obaw?
- Pierwsza połowa faktycznie nie zachwyciła, ale potem nasza gra wróciła na właściwe tory. To nie jest automat, który wystarczy zaprogramować. Raz będzie bardzo dobrze, raz nieco słabiej, a wtedy trzeba sobie też umieć radzić. Jak my przed tygodniem.

» Śląsk jest bliżej Lecha, czy Jagiellonii i Łęcznej?
- Na pewno Lecha. W składzie wciąż kilku byłych mistrzów Polski i reprezentantów. Szczególnie u siebie są groźni, ale skoro nie przegraliśmy na Legii, to na pewno pojedziemy tam grać naszą piłkę.

» Ostatnio we Wrocławiu zremisowała Cracovia, która też gra trójką środkowych obrońców. To dla was dobry sygnał?
- Coś w tym jest. To nie jest wygodny system dla rywala, choć nie mam złudzeń. W końcu ktoś coś wymyśli... Nie jest łatwo strzelić gola drużynie, w której mądrze broni pięciu obrońców, a jest jeszcze dwóch defensywnych pomocników i solidny bramkarz. Zawsze jednak powtarzam, że system nie gra, tylko ludzie. My mamy takich, którzy w tym ustawieniu czują się dobrze. Bo są doświadczeni, kreatywni i dobrze przygotowani.

» Śląsk to Mila?
- Dużo w tym prawdy. Jeden piłkarz meczu nie wygrywa, ale chyba żadna drużyna czołówki nie jest tak uzależniona od jednego gracza, jak Śląsk od Mili. Dobry Sebastian to dobry Śląsk, a ostatnio Mila jest dobry. Prostopadła piłka, stały fragment... Na to trzeba uważać. U nas te akcenty rozkładają się na kilku zawodników, ale z tego powodu nie narzekamy.

» Mila i Madej. Sporo ich łączy.
- Bardzo dużo. Jeden rocznik, złoty medal ME juniorów, talent... Obaj wiele potrafią i jeszcze kilka lat mogą w lidze odgrywać wiodące role. Obaj też nie zrobili kariery na miarę swojego talentu, o czym głośno mówią, bo z powodzeniem mogliby grać w solidnym klubie silnej europejskiej ligi. Może nie w Bayernie, ale piąty-szósty klub w Niemczech jak najbardziej. Sebastiana nie znam osobiście, Łukasza tak. Sam mówi, że gdyby kiedyś tak podchodził do pracy, jak dziś, to byłby w innym miejscu kariery. My jednak nie narzekamy. Mamy bardzo dobrego piłkarza, który może dać Górnikowi na boisku jeszcze mnóstwo dobrego.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online