Waśkiewicz: Futbol jest prawie jak… biathlon

Zbigniew Waśkiewicz, nowy prezes Górnika Zabrze, to niewątpliwie człowiek znający sport. Jest absolwentem katowickiej AWF, uczelnianym profesorem tejże akademii, wreszcie byłym jej rektorem. Przez ostatnie osiem lat zarządzał również polskim biathlonem. Porzucił szefowanie temu narciarskiemu związkowi, ponieważ - jak przyznał w jednym z wywiadów - drugie kolejne igrzyska olimpijskie bez medalu w kierowanej przez niego dyscyplinie, te niedawno zakończone w Soczi, to o jedne za dużo. Czy nawet jednak przy tak wielkiej ambicji, przejmując stery w klubie z Roosevelta, niewątpliwie mającym piękną historyczną kartę, ale i ogromne współczesne problemy, nie porwał się z motyką na słońce?

Po co panu problemy związane z prowadzeniem Górnika?
- Człowiek w moim wieku i z moimi pokładami energii potrzebuje nowych silnych wyzwań - mówi „PN" ze śmiechem 44-letni profesor Waśkiewicz. - Pewnie, zdaję sobie sprawę, że sytuacja Górnika nie jest łatwa, nie tylko organizacyjnie i finansowo, ale także sportowo, ale gdyby wszystko było świetnie poukładane, to cóż to byłoby... za wyzwanie? Dobrze wcześniej prowadzonym klubem może zarządzać każdy. Na Górnika - trzeba mieć specjalny pomysł, i to w kilku aspektach.

(...)

Dlaczego zdecydował się pan na Roberta Warzychę?
- O, to długa historia. Wyszedłem od tego, że chcę długo popracować w Górniku i coś trwałego w Zabrzu zbudować. Dlatego nie potrzebowałem trenera, który na dzień dobry zażyczy sobie pięciu nowych zawodników i od tego uzależni realizację sportowych celów. Poszukiwałem szkoleniowca, który lubi i umie pracować z młodzieżą, i będzie w stanie wdrożyć w życie system, dzięki któremu nasi najlepsi juniorzy będą trafiać do pierwszego zespołu. Regularnie. Uznałem, że mimo braku licencji PZPN takim trenerem jest właśnie Warzycha.

Znaliście się panowie wcześniej?
- Nie. Nie zamierzam ukrywać, że moje doświadczenie w zarządzaniu klubem piłkarskim nie jest nadzwyczajne, dlatego przeprowadziłem szeroko zakrojone konsultacje. I nie oglądałem się tylko na suche wyniki osiągnięte przez naszego nowego szkoleniowca w Columbus Crew, pochyliłem się również nad okolicznościami, w których pracował. To prawda, że w roli asystenta miał zdecydowanie lepsze wyniki, ale później wyprzedano z klubu najlepszych piłkarzy. W ostatnim sezonie Warzycha grał w zasadzie głównie juniorami. Dlatego nie przyjmuję krytyki jego samodzielnych dokonań polegającej wyłącznie na operowaniu statystykami.

(...)

Cały wywiad w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna.

źródło: PilkaNozna.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]