Forum
 

Koszmar na środku obrony

Trener Ryszard Wieczorek ma tylko dwóch zdrowych stoperów. Jeśli w trakcie meczu z Podbeskidziem, któremuś coś się stanie, do obrony zostanie przesunięty rozgrywający Mariusz Przybylski.
Przybylski jesienią, w systemie 4-2-3-1, grywa jako ofensywny pomocnik. Ale w dwóch meczach, wyjazdowym z Jagiellonią Białystok (1:0) i u siebie z Wisłą Kraków (3:2), zdarzyło się, iż zagrał na pozycji stopera. Został przesunięty w trakcie meczu. W Białymstoku na ostatnie 15 minut, a w poprzedniej kolejce na 26. minut, po zejściu Antoniego Łukasiewicza. W obu przypadkach wywiązał się z zadań defensywnych bardzo przyzwoicie. Zespół nie stracił w tym czasie gola, nie dopuścił też rywala do groźnych bramkowych okazji.
- Mariusz nie ma jakichś super warunków, żeby grać cały mecz na stoperze, ale na chwilę może być - mówi Stanisław Oślizło, legendarny gracz Górnika, obecnie doradca zarządu. - Generalnie trener nie ma wielkiego pola manewru. W zasadzie jest dwójka Wełnicki, Łukasiewicz, bo Boris Pandża miał pauzę w treningach i dopiero niedawno zaczął ćwiczyć na pełnych obrotach. Jak coś się stanie w trakcie spotkania, to chyba faktycznie należałoby się posiłkować Przybylskim, względnie Radkiem Sobolewskim. Wielkiego pola manewru tutaj nie ma - kwituje Oślizło.
Przesunięcie Przybylskiego jest o tyle możliwe, że na jego pozycję mógłby powędrować grający ostatnio na lewym skrzydle Łukasz Madej (w odwodzie są także Wojciech Łuczak i Bartosz Iwan). Miejsce Madeja mógłby natomiast zająć Maciej Małkowski, który podobnie jak Iwan, błyszczał na ostatnich zajęciach. Obaj piłkarze robili co w ich mocy, by pokazać się nowemu szkoleniowcowi z jak najlepszej strony. Generalnie jednak Wieczorek nie chce robić rewolucji w drużynie i w kuluarach można usłyszeć, że skład na Podbeskidzie będzie zbliżony do tego, jaki zagrał z Wisłą.
Jedna zmiana na pewno będzie, ale ona jest wymuszona przez kontuzję Seweryna Gancarczyka. Na szczęście kontuzja, jakiej doznał w meczu kadry Krzysztof Mączyński nie okazała się poważna. Kość jarzmowa pomocnika, po zderzeniu z Piotrem Ćwielongiem, jest stłuczona, a nie pęknięta. W czwartek Mączyński trenował według indywidualnej rozpiski, ale w piątek ćwiczył na pełnych obrotach.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online