Forum
 

Marcin Bochynek: Jestem pod wrażeniem Olkowskiego

- Jestem pod wrażeniem gry Pawła Olkowskiego. Wystarczyło, że w końcówce meczu obrońcy Zawiszy nie podwoili krycia i było pozamiatane - mówi Marcin Bochynek, były szkoleniowiec Górnika Zabrze.
Czego brakuje polskiej lidze? Meczów, którymi emocjonowaliby się nie tylko kibice rywalizujących drużyn. Czyli takich, jak poniedziałkowe spotkanie Górnika Zabrze z Zawiszą Bydgoszcz. Choć pogoda już bardzo jesienna, publice - w tym Marcinowi Bochynkowi, który w 1988 roku doprowadził ekipę z Roosevelta do mistrzostwa Polski, zimno wcale nie było.

To był jeden z tych meczów, po których emocje trzymają się szatni dłużej niż zazwyczaj?

- Rzeczywiście, działo się naprawdę wiele. Górnik grał na swoim - a więc dobrym - poziomie, a Zawisza pozytywnie mnie zaskoczył. W końcówce nie znaleźlibyśmy pewnie nikogo, kto postawiłby 100 złotych na wygraną gospodarzy, ale wtedy doskonałą akcję pokazał Paweł Olkowski. Dograł taką piłkę, że wystarczyło tylko, by Radosław Sobolewski dołożył nogę. Swoją drogą, o tym, że to on zdobył tego gola, dowiedziałem się dopiero dzień po meczu, z prasy (śmiech). Bo chyba wszyscy na trybunie VIP-owskiej byliśmy przekonani, że to był Maciej Małkowski. A wracając do Olkowskiego. Wiem, że Rysiu Tarasiewicz miał do swoich zawodników o tę sytuację sporo pretensji, bo znając walory obrońcy Górnika, mogli podwoić krycie. Nie zrobili tego i było pozamiatane, bo Olkowski naprawdę to potrafi. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem gry tego chłopaka.

Po takim meczu znajdzie się coś, co kibica Górnika powinno martwić?

- Generalnie niepokoi mnie ławka rezerwowych, która z powodu kontuzji wygląda słabo. Zwłaszcza jeśli chodzi o obrońców. Chciałoby się, by zespół miał szerszą kadrę, choć oczywiście wszystko zależy od pieniędzy. Tu trzeba by poważnego sponsora, ale - wiadomo - czasy są takie, że w piłkę inwestować chce niewielu.

Na Legię Warszawa zabrzanie powinni jednak w ogóle spoglądać?

- W piłce wszystko jest możliwe, więc nawet na lidera warto patrzeć jak na zespół, którego pozycję można zaatakować. Zwłaszcza że pięć punktów, jakie Legia ma dziś nad Górnikiem, to nie jest tak dużo. Wystarczyłoby, aby przegrała dwa kolejne mecze, i już pojawiłaby się szansa na zrzucenie jej ze szczytu. Ale trzeba też powiedzieć, że Jan Urban wykonuje w stolicy naprawdę dobrą robotę.

Patrząc realnie, wielką sprawą byłyby już europejskie puchary.

- Na Roosevelta chcą być po prostu jak najwyżej w tabeli, ale czy puchary są możliwe? Wiele zależy od tego, czy klub zdoła zatrzymać najlepszych zawodników, bo wraz z ich dobrymi występami pojawi się na pewno zainteresowanie bogatszych rywali. Byłoby łatwiej, gdyby gotowy już był nowy stadion. Wtedy na trybuny przychodziłoby po 15-20 tysięcy ludzi, co oznaczałoby spory finansowy zastrzyk. Jest jednak jak jest, a najważniejsza w tym wszystkim będzie osoba Prejuce Nakoulmy. Bez niego siła ognia drużyny bardzo mocno spadnie. To taki zawodnik, że gdy biegnie, ziemia drży. Poza tym na prawej stronie dobrze współpracuje z Olkowskim. Gdyby obydwie flanki Górnika hulały tak dobrze.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online