Forum
 

Przegląd Sportowy: Szalony mecz, weteran bohaterem

Radosław Sobolewski w doliczonym czasie gry ratuje Górnika, który wygrywa 3:2 z Zawiszą i wskakuje na fotel wicelidera ekstraklasy.
Przed meczem trenerzy Górnika mówili o trudnym pojedynku z Zawiszą, który w 3 ostatnich spotkaniach zdobył 7 punktów. Nikt nie brał tych słów na poważnie. Miało być lekkie, łatwe i przyjemne zwycięstwo gospodarzy. Bardzo szybko okazało się jednak, że zabrzanie nie mają swojego dnia, ale i też szczęścia. W 4. minucie Paweł Olkowski przypadkowo zagrał ręką w polu karnym i sędzia odgwizdał karnego. Bernardo Vasconcelos pewnie trafił do siatki, ale jego pech chciał, że już chwilę później doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Goście, mimo straty najlepszego snajpera (5 goli w tym sezonie), nie stracili animuszu. Każde zagranie w okolice szesnastki Górnika przyprawiało miejscowych obrońców o zawrót głowy. Zabrzanie kompletnie też nie radzili sobie z szybkim skrzydłowym Luisem Carlosem. W ogóle Ślązacy byli jacyś dziwnie ospali, ślamazarni w ruchach a ich reakcje były często spóźnione. Nonszalancji w grze miejscowych też nie brakowało. W 27. minucie znowu mieliśmy rękę w polu karnym, tym razem zagrał nią Seweryn Gancarczyk.
Powrót Mariusza Przybylskiego do składu, z Koroną (2:2) pauzował za kartki, miał poprawić i uporządkować poczynania drużyny Adama Nawałki. Jednak gra Górnika, zwłaszcza w I połowie, była szarpana. Działo się tak, dlatego że zabrzanie bardzo często odpuszczali pressing. Niewiele było więc odbiorów i szybkich kontr. W zasadzie cała siła gry ofensywnej gospodarzy opierała się na indywidualnych popisach Prejuce Nakoulmy.
W przerwie trener Nawałka zmienił Błażeja Augustyna, który w trzech poprzednich spotkaniach też nie grał do końca, ale nigdy nie schodził aż tak szybko. Augustyn był jednak strasznie zmęczony bieganiem za ruchliwym Carlosem, którego cieniem w II połowie starał się być Olkowski. Jego poczynania z uwagą śledził Marek Wleciałowski, asystent trenera kadry Waldemara Fornalika.
W każdym razie, to co działo się w II połowie było niesamowite. Mieliśmy piękną bramkę Mateusza Zachary po technicznym strzale z daleka. Mieliśmy drugiego karnego dla Zawiszy (faul Pavelsa Steinborsa na Wahanie Geworgianie, który przedarł się przez dziurawą obronę) zamienionego na gola przez Sebastiana Dudka. Był zmarnowany karny dla Górnika po faulu Pawła Strąka, który w Zabrzu był jednym z najbardziej znienawidzonych zawodników. Kibice krzyczeli do Mariusza Przybylskiego, żeby wziął długi rozbieg, ale on ustawił się tuż przy piłce i posłał ją wysoko ponad poprzeczką. Jednak na końcu szczęście uśmiechnęło się do Górnika, bo sprawy wziął w swoje ręce weteran Radosław Sobolewski.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online