Przegląd Sportowy: Słowak pogrążył Górnik

Robert Demjan nie miał litości dla kolejnego rywala. Podbeskidzie Bielsko-Biała po zwycięstwie z Górnikiem Zabrze 1:0 do bezpiecznego miejsca w tabeli traci już tylko pięć punktów.
W Zabrzu spodziewano się wygranej gospodarzy z outsiderem. Zresztą piłkarze Górnika rozbudzili nadzieje, podgrzewając temperaturę przed meczem. Mówili, że czują głód zwycięstwa, że chcą się odkuć po przegranej ze Śląskiem (1:2). Za słowami nie poszły jednak czyny. - Gdzie te europejskie puchary? - tym pytaniem sympatycy żegnali schodzących do szatni miejscowych piłkarzy.

Nawałka rozkłada ręce

Już po kwadransie na trybunach zapanowała konsternacja. - Gracie, jakbyście prowadzili kilkoma bramkami - krzyczeli kibice, poirytowani leniwą i niefrasobliwą postawą zabrzan.
Obrońcy interweniowali tak niepewnie, że większość fotoreporterów szybko przeniosła się za bramkę Łukasza Skorupskiego. Trudno się jednak dziwić, zważywszy na to, że na połowie Podbeskidzia nie działo się praktycznie nic, jeśli nie liczyć dwóch poprawnie wykonanych stałych fragmentów gry i jednej błyskotliwej akcji Prejuce Nakoulmy z Ireneuszem Jeleniem. Zresztą Nakoulma znowu był obserwowany przez zagranicznych skautów. Tym razem pojawili się przedstawiciele włoskiego Udinese i niemieckiego Freiburga.
Do 45. minuty gra ofensywna Górnika była jednak kompletnie niemrawa. Z przodu brakowało ruchu, gry bez piłki, przez co mnożyły się niecelne podania. Trener Adam Nawałka w 20. minucie nie wytrzymał. Wstał z ławki, podszedł do linii bocznej i rozłożył ręce, pokazując, że on tu czegoś nie rozumie. Sztab szkoleniowy, szykując analizy na to spotkanie, pracował bez chwili wytchnienia. Nawałka spał w ostatnich dniach po trzy godziny, byle tylko niczego nie zaniedbać. Jednak trener na boisku nie gra, a jego podopieczni długo zachowywali się tak, jakby nie mieli większej ochoty, by zrealizować nakreślony przezeń plan, ograć rywala i włączyć się jeszcze do walki o pierwszą trójkę.
W składzie Górnika brakowało Mariusza Przybylskiego, człowieka, od którego trener zaczyna ustawianie składu. W meczu ze Śląskiem Przybylski naderwał przyczep mięśnia, ale szkoleniowcy do końca mieli nadzieję, że uda się go postawić na nogi. Nic jednak z tego. Może dlatego tyle było bałaganu w poczynaniach zabrzan w środkowej strefie boiska?

Woda na młyn Górali

To była oczywiście woda na młyn dla bielszczan, którzy nie mieli zbyt wiele roboty w defensywie i mogli się skupić na wyprowadzaniu kontrataków. I znowu granie na Roberta Demjana przyniosło pożądany skutek. Górnik stracił bramkę akurat w momencie, w którym delikatnie podkręcił tempo. Generalnie jednak zabrzanie rozczarowali. Wymowny jest fakt, że Verner Lička, były trener Górnika obecny na spotkaniu, skomentował derbowy mecz wzruszeniem ramion. Nie podobała mu się zachowawcza gra, przede wszystkim zespołu Nawałki, i ślamazarny sposób rozgrywania piłki.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]