Forum
 

Hit kolejki już w piątek

- W Warszawie Górnik Zabrze albo pozostanie w grze o puchary, albo definitywnie z niej odpadnie, bo nikt nie będzie na zabrzan czekał - mówi Jacek Grembocki, były mistrz Polski z zespołem z Roosevelta.
Przed wyjazdem do Warszawy zabrzanie odbędą już tylko jeden trening na Roosevelta. Wtorkowy dzień był dla zawodników wolny, a dziś spotkają się w godzinach popołudniowych. Wyjazd do stolicy zaplanowano na czwartek. Już o 9:30 piłkarze wyjadą na piątkowy mecz z Legią Warszawa. Pięciodniowa przerwa między meczami z najlepszymi zespołami ligi sprawiła, że na wykonanie większej pracy nie ma po prostu czasu.

Kim straszyć?

- Pewnie 1-2 dni niewiele by zmieniły, bo zespół realizuje na boisku pomysły na grę, które ćwiczono w okresie przygotowawczym. Po dwóch przegranych na własnym boisku lepiej grać jak najszybciej, Nawet z Legią w Warszawie. Tym razem to nie Górnik będzie faworytem i chyba dobrze. Z tą rolą nie bardzo sobie radzi. "Musi" wygrać Legia, czująca już oddech Lecha Poznań, a też ma z tą rolą problem - mówi Jacek Grembocki, przed laty obrońca Górnika Zabrze.
Potwierdzeniem tych słów może być sytuacja z ostatniej minuty meczu z Lechem Poznań, kiedy zabrzanie wykonywali rzut karny i nie było kandydata do tego, by podejść do piłki ustawionej na jedenastym metrze. Póki nie zrobił tego Prejuce Nakoulma. - Jeżeli Górnik Zabrze w Warszawie zagra mądrym pressingiem i z dużą dyscypliną taktyczna, to na pewno bym zespołu nie przekreślał. Atak pozycyjny w obecnym składzie personalnym po prostu im nie wychodzi. Brakuje automatyzmu i jakości z jesieni - dodaje Marek Kostrzewa, też były zawodnik klubu z Roosevelta. Kostrzewa kilka lat temu pracował na Roosevelta między innymi z Tomaszem Zahorskim i Grzegorzem Boninem. Obaj piłkarze zimą ponownie pojawili się w Zabrzu po okresie gry, a raczej siedzenia na ławce i leczenia kontuzji w innych klubach. Wiosną grali we wszystkich trzech meczach, dłużej na boisku przebywał Zahorski. Zdaniem Kostrzewy, jeżeli Górnik w obecnym składzie personalnym w ogóle może straszyć rywali, to w linii ataku przede wszystkim właśnie Zahorskim. - Można mieć do Tomka wiele uwag, ale z obecnej kadry nikt nie potrafi tak grać głową i wstawić nogi pod bramką rywala. Tylko trzeba mu dać ku temu okazję - wylicza Kostrzewa.

Obawy Kostrzewy

- Musi fizycznie być w pobliżu pola karnego, przyjąć ją i rozegrać z bocznymi pomocnikami, a nie cofać się 40 metrów i walczyć o każdą "głowę". Fajnie, że walczy, ale z tego nie ma żadnego zagrożenia, skoro Górnik gra jednym napastnikiem. Brakuje potem Tomka pod bramką, a inni tej luki nie wypełniają. Łuczak w trzech meczach nie miał żadnej sytuacji bramkowej. I rzecz najważniejsza - przy takiej grze bocznych pomocników, którzy nie są w stanie przez 90 minut dograć dobrej piłki - tak było w dwóch ostatnich meczach - jeden napastnik może naprawdę niewiele - podkreśla Kostrzewa, zwracając uwagę właśnie na grę Bonina. - Fajny chłopak, ale nie bardzo wierzyłem i wierzę, że jeszcze pomoże Górnikowi. I nie trafia do mnie argument, że przyszedł do Zabrza za mniej więcej 10 tysięcy miesięcznie. Szczerze? Zdecydowanie wolałbym, by grał zdrowy Konrad Nowak, bo Górnik na podium szanse ma niewielką, a trzeba ogrywać piłkarzy, którzy będą decydowali o grze zespołu jesienią, kiedy zagra nie dla trzech, ale 20000 ludzi. Jeleń? Mam obawy, czy w ciągu miesiąca nadrobi wszystkie zaległości. Jeżeli nie, to też zasadne jest pytanie, czy był sens sprowadzać go na 5-6 ostatnich kolejek, w których Górnik raczej nie będzie już grał o wysoką stawkę - zastanawia się Kostrzewa.

Kluczowe pytanie

Czy w piątkowym meczu z Legią Warszawa można spodziewać się roszad w formacjach ofensywnych? Jeleń jeszcze nie będzie gotowy do gry od pierwszej minuty, za to kluczowe jest pytanie o dyspozycję Nakoulmy. Jego gra od początku meczu może podnieść jakość Górnika, niezależnie od tego, co "Prezes" pokazał w meczu z Lechem i jak wykonał "jedenastkę". Tym bardziej, że niewiele na lewej stronie pomocy wniósł do zespołu Sergei Mosznikow. - Jeżeli Nakoulma jest zdrowy, to trzeba od niego wymagać. Chyba że ciałem jest na boisku, a myślami gdzieś indziej - twierdzi Jacek Grembocki. Górnik będzie grał w Warszawie "szybką" piłkę, bo to Legia Warszawa będzie w ataku pozycyjnym. To jest gra stworzona dla Nakoulmy. Inna rzecz, że sama jego obecność powoduje baczniejszą uwagę 2-3 piłkarzy rywala. Wtedy więcej miejsca mają Kwiek, Zahorski i każdy inny piłkarz. Tylko musi mieć "gaz" i zagrać dobry mecz. Bez tego nie bardzo widzę szansę, by zabrzanie czymś Legię zaskoczyli. W Warszawie Górnik albo pozostanie w grze o puchary, albo definitywnie z niej odpadnie, bo nikt nie będzie na zabrzan czekał. Mam przeczucie, że Górnik Zabrze będzie silniejszy w kwietniu i maju. Pytanie, o co wtedy będzie grał... - kończy Grembocki.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online