Forum
 

Urodziny za 39 dni

Był początek roku, odejście Ireneusza Jelenia z Podbeskidzia Bielsko-Biała było już przesądzone, kiedy ktoś zauważył, że wygra ten, który sięgnie po niego wiosną. Pewnie zakładając, że piłkarz w nowym klubie pojawi się grzecznie po świętach i "normalnie" przepracuje okres przygotowawczy.
Niestety, Ireneusz Jeleń do tego ostatniego ma dziwną awersję. Z żadnym klubem nie pracował latem, z nikim nie trenował zimą. Dlatego o debiucie w Górniku na razie może tylko marzyć. Bo też sytuacja jest inna niż kilka miesięcy temu. W Podbeskidziu Bielsko-Biała nieprzygotowanego Jelenia przyjmowano jako ostatnią nadzieję... Może nie „białych”, jak swego czasu Andrzeja Gołotę, ale klubu na odbicie się od dna. Nie wyszło, bo wyjść nie mogło. Adam Nawałka ma ten komfort, że bez Jelenia Górnik zdobył 31 punktów, w tabeli jest trzeci i to bardziej klub jest dziś potrzebny piłkarzowi niż odwrotnie. Dlatego Nawałka mówi krótko: „Jeleń zagra, jeżeli nadrobi stracony czas. Inaczej na boisko nie wyjdzie, bo może tylko zniweczyć wysiłek kolegów”. Ostro, ale przynajmniej uczciwie.
By tak się stało, przede wszystkim sam piłkarz musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce i jest w stanie wykrzesać z siebie jeszcze tyle energii, i wylać tyle potu, żeby zostać w kraju zapamiętanym jako „kawał” piłkarza, bo nikt nie ma wątpliwości, że takim był i wciąż może być. A lepiej niż „pod” Nawałkę trafić w lidze nie mógł.
Piłkarz 9 kwietnia skończy 32 lata; Górnik zagra wtedy na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław jeden z ważniejszych meczów rundy. Jeżeli Ireneusz Jeleń wtedy nie będzie jeszcze gotowy, by pomóc drużynie, to przegra z samym sobą i fani szybko zapomną, że jeszcze 3-4 lata temu - naprawdę tak niedawno! - pełnił w polskiej piłce mniej więcej taką rolę, jaką dziś przypisujemy Robertowi Lewandowskiemu. Był gwiazdą jednej z najlepszych lig w Europie, strzelał mnóstwo goli, wprowadził Auxerre do Ligi Mistrzów... I był pierwszym wyborem w kadrze. W tym wypadku tak samo niespełnionym, jak „Lewy”. Różnica polega na tym, że ten drugi trochę czasu jeszcze ma, a Jeleń coraz mniej. Może nawet zabrzmiał ostatni dzwonek. Człowiek to wyjątkowo sympatyczny, na pewno odbiegający od ogólnie przyjętego wzorca piłkarza. I pewnie tym bardziej wypada trzymać za niego kciuki. Pamiętając, że inni mogą pomóc tylko pod jednym warunkiem. Sam Ireneusz Jeleń też musi chcieć.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online